Info
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj4 - 0
- 2026, Kwiecień1 - 0
- 2026, Marzec2 - 0
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień4 - 0
- 2025, Sierpień3 - 0
- 2025, Lipiec3 - 0
- 2025, Maj1 - 0
- 2025, Kwiecień3 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2024, Listopad1 - 0
- 2024, Październik3 - 0
- 2024, Wrzesień2 - 0
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec2 - 0
- 2024, Maj6 - 0
- 2024, Kwiecień3 - 0
- 2024, Marzec2 - 0
- 2023, Październik4 - 0
- 2023, Wrzesień4 - 1
- 2023, Sierpień5 - 3
- 2023, Lipiec2 - 0
- 2023, Czerwiec5 - 0
- 2023, Maj7 - 0
- 2023, Kwiecień3 - 1
- 2022, Listopad2 - 0
- 2022, Październik6 - 0
- 2022, Wrzesień5 - 0
- 2022, Sierpień5 - 0
- 2022, Lipiec5 - 0
- 2022, Czerwiec5 - 0
- 2022, Maj3 - 0
- 2022, Kwiecień4 - 1
- 2021, Październik4 - 0
- 2021, Wrzesień7 - 0
- 2021, Sierpień8 - 0
- 2021, Lipiec8 - 0
- 2021, Czerwiec5 - 0
- 2021, Maj5 - 0
- 2021, Kwiecień6 - 0
- 2021, Marzec1 - 0
- 2020, Listopad1 - 4
- 2020, Październik4 - 0
- 2020, Wrzesień7 - 2
- 2020, Sierpień8 - 0
- 2020, Lipiec8 - 6
- 2020, Czerwiec4 - 2
- 2020, Maj2 - 0
- 2020, Marzec2 - 2
- 2019, Listopad2 - 0
- 2019, Październik8 - 10
- 2019, Wrzesień3 - 1
- 2019, Lipiec9 - 5
- 2019, Czerwiec6 - 4
- 2019, Maj12 - 12
- 2019, Kwiecień7 - 3
- 2019, Marzec10 - 1
- 2019, Luty4 - 2
- 2018, Grudzień3 - 2
- 2018, Listopad8 - 7
- 2018, Październik9 - 3
- 2018, Wrzesień13 - 0
- 2018, Sierpień4 - 0
- 2018, Lipiec7 - 3
- 2018, Czerwiec14 - 7
- 2018, Maj17 - 0
- 2018, Kwiecień15 - 7
- 2018, Marzec5 - 12
- 2018, Luty3 - 13
- 2018, Styczeń3 - 11
- 2017, Grudzień1 - 9
- 2017, Listopad12 - 1
- 2017, Październik11 - 9
- 2017, Wrzesień16 - 18
- 2017, Sierpień5 - 1
- 2017, Lipiec7 - 8
- 2017, Czerwiec18 - 13
- 2017, Maj19 - 19
- 2017, Kwiecień14 - 44
- 2017, Marzec13 - 65
- 2017, Luty5 - 26
- 2016, Grudzień4 - 25
- 2016, Listopad9 - 54
- 2016, Październik11 - 47
- 2016, Wrzesień13 - 0
- 2016, Sierpień4 - 0
- 2016, Lipiec8 - 27
- 2016, Czerwiec14 - 18
- 2016, Maj8 - 2
- 2016, Kwiecień11 - 39
- 2016, Marzec7 - 3
- 2016, Luty4 - 12
- 2015, Grudzień14 - 4
- 2015, Listopad6 - 36
- 2015, Październik9 - 51
- 2015, Wrzesień14 - 124
- 2015, Sierpień8 - 66
- 2015, Lipiec15 - 16
- 2015, Czerwiec13 - 2
- 2015, Maj17 - 38
- 2015, Kwiecień17 - 0
- 2015, Marzec10 - 0
- 2015, Luty1 - 0
- 2014, Listopad5 - 0
- 2014, Październik16 - 3
- 2014, Wrzesień13 - 0
- 2014, Sierpień1 - 0
- 2014, Lipiec19 - 0
- 2014, Czerwiec14 - 2
- 2014, Maj16 - 2
- 2014, Kwiecień12 - 0
- 2014, Marzec8 - 0
- 2014, Luty1 - 0
- DST 23.00km
- Teren 3.80km
- Czas 01:31
- VAVG 15.16km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 148m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Znowu ciepło, znowu wieje
Niedziela, 3 marca 2019 · dodano: 04.03.2019 | Komentarze 0
Trasa_Makowice_Krzczonów_Miłochów_Jagodnik
z velo_cyklu "Pożegnanie z broną"
popołudniówka
wiatr zachodni
trochę przeszkadza gdy jadę przez miasto
ciepło, trochę słońca zza chmur
skracam drogę przez nowy tunel w Kraszowicach, zaoszczędzam prawie kilometr
wiatr w plecy, dopiero za Makowicami będzie przeszkadzać przez chwilę
omijam Krzyżową dzięki polnemu skrótowi dookoła Wzgórza Wiatrak
skręcam na północ teraz czołowy wiatr
do Krzczonowa zjazd po polnej dróżce
dopiero od Miłochowa 7 km mam najgorsze pod wiatr...
dobrze, że nie jechałem dalej, bo by mnie wiaterek zamęczył...
Skrót przez Kraszowice. Widok na Sudety:
Słońce w mleku:
Makowice. Teraz szybki zjazd. A był jeszcze na jesieni klasyczny wertep. Jeszcze robią drogę przy wjeździe od Świdnicy:
Makowice:
I Masyw Ślęży się z wolna wyłania:
Wielka Sowa jeszcze w śniegu:
Stamtąd jadę:
Omijam Wzgórze Wiatrak. Jadę tym skrótem po raz pierwszy:
W tle Wielka Sowa:
Skrót do Krzczonowa. W tle Masyw Ślęży:
Droga polna Krzczonów-Miłochów z widokiem na Masyw Ślęży:
Droga polna Krzczonów-Miłochów
- DST 24.40km
- Teren 4.10km
- Czas 01:23
- VAVG 17.64km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 159m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Q.R.V.A jak gorąco; Q.R.V.A jak wieje
Wtorek, 26 lutego 2019 · dodano: 26.02.2019 | Komentarze 0
Trasa_Słotwina_Witoszów Dolny_Burkatów_Bystrzyca Dolna
z velo_cyklu "Pożegnanie z broną"
wieje silnie od południa i zachodu
wychodzę tuż po południu
sporo chmur, trochę słońca
tradycyjna pętla na Witoszów / Bystrzycę po Obniżeniu Podsudeckim ale z kilkoma poprawkami
tylko jedna kurtka SuperdryJPN (zimowa)
trochę gorąco jak w lecie ale od wiatru uchroni
i ten wiatr po zjechaniu z Ametystowej Drogi nad Witoszowem
potem aż do Burkatowa najlepsze dziś - jazda z wiatrem w plecy!!!
dojeżdżam do linii kolejowej zobaczyć postęp prac
(stare tory jeszcze nie rozebrane, teren uprzątnięty)
w tył zwrot
o znowu pod wiatr, aż do samego miasta, chociaż w Bystrzycy Dolnej dojeżdżam do linii kolejowej
(tu leżą już nowe tory!)
i za boiskiem skręcam polno-leśnym skrótem wzdłuż rzeki (tu mniej wiało)
i teraz kolejny raz przez nowy tunel pod torami w Kraszowicach, ale tu jeszcze coś dłubali (poprawki)
dzięki temu mogę trochę skrócić drogę do domu
Ametystowa Droga na tle Gór Sowich i Pogórza Wałbrzyskiego:
Omijam tradycyjnie Witoszów: 
Kilka fotek z Pogórza Wałbrzyskiego:


Burkatów. Jeszcze stare tory:
Bystrzyca Dolna. Nowe tory. Widok w kierunku Świdnicy:
Bystrzyca Dln. Nowe tory. Widok w kierunku Jedliny Zdrój:
Czas na herbatkę:
Skrót polny z Bystrzycy Dln. do miasta:
Nurt Bystrzycy na prawdę bystry:

I jeszcze rzut oka na Wielką Sowę:
- DST 22.20km
- Teren 3.10km
- Czas 01:24
- VAVG 15.86km/h
- Temperatura 9.0°C
- Podjazdy 144m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Jagodnikowa skarpa nad Piławą
Niedziela, 24 lutego 2019 · dodano: 24.02.2019 | Komentarze 0
Trasa_Niegoszów_Wilków_Pszenno_Miłochów_Jagodnik
z velo_cyklu "Pożegnanie z broną"
:{)}}}}}
Zreflektowałem się w ostatniej chwili, że jest odpowiednia aura do jazd.
Wychodzę o 14:25. Ju dzień dłuższy więc spoko.
Krótka pętla wokół miasta z zaliczeniem tej "mojej skarpy" nad Piławą.
Zawsze tak zaczynam na początku roku.
Namiastka gór, wąwoziki, wyszukiwanie ścieżki, jazda między gałęziami, drzewami na pochylonej skarpie.
To lubię.
Słoneczko do połowy rajdu jest.
Tylko 2 kurtki, tylko poczwórne skarpety.
Kanapa jak była rok temu, tak i jest do tej pory.
W Jagodniku jeszcze odbijam w lewo przez wieś w stronę Fabryki Wagonów.
Potem przez Kraszowice zobaczyć nowy tunel i skrót do centrum miasta.
Już otwarte.
Podziwianie Ślęży z fantastycznymi dziś nad nią chmurami:
Tu w oddali Góry Sowie. Widok znad Niegoszowa:
Taka Ślęża:



Tu Radunia i Szczytna:
Stamtąd zjechałem:
Tajemnicze miejsce:
Jazda po skarpie:

Rok temu też tu była,. Będzie się rozkładać przez stulecia:
Tamtędy jechałem:
Nowy tunel z Kraszowic do centrum. Będę korzystać. Spory skrót na południowy- wschód:
Rzeka wezbrana i szybki nurt. Spuszczają wodę z tamy w Lubachowie:
- DST 16.30km
- Teren 2.10km
- Czas 00:58
- VAVG 16.86km/h
- Temperatura 13.0°C
- Podjazdy 107m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Jeszcze miesiąc kalendarzowej zimy...
Wtorek, 19 lutego 2019 · dodano: 19.02.2019 | Komentarze 0
Trasa_Słotwina_Komorów_Zalew w Komorowie_Słotwina
...a tu aura wiosenna
wiatr południowo-zachodni
zima w kalendarzu, wiosna na zewnątrz
wychodzę: + 13
wrócę, będzie o 2 stopnie więcej
wystarczy dziś tylko jedna kurtka SperdryJPN (zimówka)
9 km jadę 40 minut - pod wiatr, miejscami silny
chwila przerwy nad Zalewą w Komorowie
teraz jagódka na torcie - zmieni się kierunek wiatru to polecę i przygazuję
powrót 7 km w 21 minut
to super jazda z wiatrem w plecy i z górki z małych wzgórz na Równinie
krótko, szybko i przyjemnie
sezon jazd zacząć czas
W tę dziś jadę:
Pogodnie:

Nieliczny przypadek, gdzie zwęzili drogę zamiast wycinać:
Ciekawy dróżka do zaliczenia. następnym razem:
Zalew w Komorowie:

Tu wiosennie:
Tu jeszcze zima walczy po rowach:

- DST 16.30km
- Teren 0.80km
- Czas 00:51
- VAVG 19.18km/h
- Temperatura 11.0°C
- Podjazdy 123m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsze ślizgi, czyli trzy smrody
Sobota, 2 lutego 2019 · dodano: 02.02.2019 | Komentarze 2
żyję
jadę
płaczę
nad rozlanym mlekiem
po dwumiesięcznej przerwie
wsiąść na rower to dziwne uczucie
w pierwszych sekundach
ale bardzo przyjemne
już po chwili
krótka pętla po Równinie
krzyk zimy
trzeba się wykrzyczeć
stress wyrzucić z siebie
ku zdziwieniu tempo bardzo dobre
czuję się rześko
po drodze trzy podjazdy
nawet się nie spociłem
i nóżki nie bolą
i najważniejsze - plecy nie bolą!
pierwszy smród
pasty
drugi smród
śmieci
smród trzeci
smogowy
palą po tych wiochach
zjazd w Wiśniowej ku rzece
i zrujnowanemu mostku na przeciw byłego kamieniołomu w Niegoszowie
tu jedyny odcinek w terenie
inni też śmigają w tej zimowo-wiosennej aurze
wiatru brak
pochmurno
krótki udany wypad
na pierwszy raz - w sam raz!
Miasto na tle Pogórza Wałbrzyskiego:

Masyw Ślęży:

Bystrzyca. Po drugiej stronie kamieniołom w Niegoszowie, z którego wydobywano kamień do budowy miasta:

Wiśniowa na tle Ślęży:

Wzgórze Strzelnica (Wierzbnik):

Potok Jabłoniec:

Pałac w Pankowie:


Niegoszów, w oddali ośnieżone Góry Sowie:

Bystrzyca za Niegoszowem:

Odblaskowe koniki:

Powrót do miasta:

Jeszcze rzut oka na Ślężę:

W końcu koniec Świąt:

Trasa_Sulisławice_Wiśniowa_Wierzbna_Panków_Niegoszów
- DST 25.00km
- Teren 8.50km
- Czas 01:37
- VAVG 15.46km/h
- Temperatura 8.0°C
- Podjazdy 195m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Grudniowych szaleństw ciąg dalszy, linia kolejowa 285, Makowickie Wzgórza
Sobota, 8 grudnia 2018 · dodano: 09.12.2018 | Komentarze 2
Trasa_Bystrzyca Dolna_Makowice_Jagodnik
pogoda słoneczna, chłodniej niż wczoraj
dziwne - nad Równiną bezchmurnie, nad górami to się one kłębią
wchodzę na stary tłuczeń zebrany z torów i usypany przy ulicy Torowej
w nagrodę Gagarin
oraz
grudniowy padalec
jedzie rowerzysta pokazuję mu
i potwierdza:
- tak, padalec
plan:
zbadać postęp prac
na linii kolejowej 285 do Jedliny-Zdroju
nikogo dzisiaj nie ma na budowie
to się po niej przejadę (taka okazja już może się nie przytrafi)
w stronę byłej stacji Bystrzyca Dolna
a wiater mnie wkurza z przeciwka
dalej jeszcze nie wyrównany teren i w oddali stare tory są
wracam
po kilkuset metrach szybkiego sprintu po utwardzonej nawierzchni
skręcam w stronę Bystrzycy Dolnej
lecz zmiana planów
przejadę się w stronę stacji Świdnica Kraszowice
kolejny kilkusetmetrowy sprint jak po stole
lecz przed stacją tory nierozebrane
ale nie wracam
przez krótką chwilę da się jechać po podkładach
dalej drewniane, zbutwiałe i rozpadające się podkłady
tylko prowadzić rower
dochodzę po kilku minutach do stacji
mija mnie szynobus
dobrze, że remontują!
auta się tak rozpanoszyły, że już za dwa lata lepiej będzie z rowerem podjechać do Burkatowa, Bystrzycy Górnej, Lubachowa, Zagórza Śląskiego, Olszyńca czy Jedliny-Zdroju, a w drugą stronę do Sobótki, wysiąść, spokojnie pojeździć w terenie (z każdej przyszłej stacji będzie mnóstwo wariantów dla jazd po wertepach) i wrócić pociągiem do domu bez wąchania tego smrodu aut!
pojadę teraz na Makowice
szybki zjazd asfaltem do Makowic, szkoda, bo będą autka tędy śmigać, a tak była spokojna dróżka i szlak rowerowy R6
jak wynajdę jakąś fajną dróżkę
to zaraz je dziady asfaltują (przynajmniej z 5 już takich było, a pierwsza to do Milikowic)
i jeszcze się przeciskam między płotem a maszyna bitumizującą (pracowali nakładacze bitumicznych mas)
Wzgórza Popiel nie zdobywam ponownie,
wszystkie dróżki wyglądają na "prywatne", zagrodzone
zdobywam pobliskie Wzgórze 268,5 m n.p.m.
dalej las zamknięty na kłódkę (kiedyś raz tu byłem)
za to powrót będzie nieoczekiwany
nie chce mi się zjeżdżać do wsi, jadę w przeciwna stronę przez łąki, super zjazd, znowu podjazd
szukam dróżki przez chwilę jest potem nie
potem znowu las, zjazd na oślep
dużo kłód i gałęzi
o, jest dróżka
zaczynam harce po pobliskich Wzgórzach
podjazd nawet ostry po liściach i patykach
do same góry badam
na końcu zaorane pole, widoki na Ślężę i Bolesławice
jest bardzo duża ambona
zjazd tą samą dróżką do dróżki przy Piławie, która wiedzie z Makowic w stronę Boleslawic (ta trawiasta)
na rozstaju dróg dylemat:
dokąd to teraz?
jednak nie pojadę przez Bolesławice
lecz na Jagodnik i potem na początku wsi odbiję w stronę fabryki wagoników
z dwojga złego czeka mnie ruchliwa szosa
wolą jednak daleko od szosy
200 metrów muszę nią przejechać - koszmar
powrót przez Wąwóz Jagodnik
ST44 "Gagarin" na linii kolejowej 137:
Linia kolejowa nr 285, widok w stronę Świdnicy Kraszowice:
Linia kolejowa nr 285, widok w stronę Bystrzycy Dolnej:
Zasuwam w stronę Kraszowic, a tu jeszcze tory. Będę się przedzierał:
Już widać budynek byłej stacji Świdnica Kraszowice, jeszcze kilka metrów:
Atakują dróżki przy pomocy bitumicznych mas. Wzgórze, na które wjadę:
Makowice, na tę górkę jadę:
Podjazd. Po raz drugi w mojej karierze moutainbike'owej:
Widoki na Góry Sowie:
i Pogórze Wałbrzyskie;
W oddali miasto:
Teraz najprzyjemniejsze, harce po Makowickich Wzgórzach. Na prawdę fajnie:
Przedzieram się przez Wzgórza. Koniec drogi, za to pole z widokiem:
na Masyw Ślęży i Boleścin:
Tak wygląda ten mini wąwóz:
Widok w stronę równin:
Podjazd i zjazd tędy w prawo:
Niezidentyfikowany bliżej obiekt. Nie podchodzę bliżej, a nuż czają się tam obcy:
Za wałem rzeka Piława, w oddali Osiedle na wzgórzu
Rzut oka na Makowickie Wzgórza:
Góry Sowie:
Jagodnik i Ślęża:
Linia kolejowa 285 w stronę Sobótki. Też niedługo remont!:
- DST 26.50km
- Teren 18.00km
- Czas 01:50
- VAVG 14.45km/h
- Temperatura 12.0°C
- Podjazdy 208m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Brodacz grudniową porą, czyli szaleństwa w kanionie, czyli setna wycieczka w sezonie
Piątek, 7 grudnia 2018 · dodano: 07.12.2018 | Komentarze 0
Trasa_Niegoszów_Kanion Bystrzycy_Panków_Wierzbna_Bagieniec_Zawiszów
ciepły grudniowy dzień zaprasza do jazdy
szybki sprint po wyjściu w domu, tak szybko jeszcze nie jeździłem w tym sezonie
warto było czekać aż do grudnia (wiatr taki dziś dobry pomocnik (do czasu))
zwiedzę wał przeciwpowodziowy na prawym brzegu Bystrzycy (po raz pierwszy!)
(lewy wał mam zaliczony już nie raz)
chaszcze niemiłosierne, kobieta z psem, potem jakiś gościu maszeruje wałem
walka z trawą, łodygami,gałęziami, wyboistym terenem
dojeżdżam do brodu przy oczyszczalni
z tej strony jestem po raz pierwszy (może z ojcem w dzieciństwie byliśmy tu ciężarówką?)
tu jest dróżka ale powalczę jeszcze z wałem trochę
w sumie po 25 minutach walki rezygnuję z dalszej jazdy, (wał prowadzi do Lisiego Zakątka, ujścia Piławy do Bystrzycy, nie wiem, czy tam dał się znaleźć jakąś alternatywę)
jestem cały w rzepach
czepiają się jak rzep kolarskiego ogona
wracam do brodu
tą dróżką przez pole kiedyś jechałem z przeciwnej strony (ale nie dojechałem do rzeki bo coś tam rosło)
niestety cofnę się w stronę miasta, nic nie szkodzi
kolejna szybka jazda w stronę Niegoszowa!
dzisiaj odpuszczam jazdę przez kamieniołom
przejadę przez wieś i zjadę z góry (pierwszy raz w tym sezonie)
wjazd w kanion w grudniu jestem tu po raz pierwszy
lepsza widzialność jest
(jedna nowa odkryta dróżka)
dzisiaj omijam kanion podziwiał jasne skały z daleka
kolejna szybka jazda w stronę Pankowa
odbijam znowu w stronę kanionu od strony wsi i wyjadę między zabudowaniami, mini runda przez las
zimowe jabłka proszą się by je wziąć
przerwa na picie we wsi i odczepianie rzepów
wiatr południowo-zachodni za Pankowem
teraz nie pomaga
skrót polami do Wierzbnej koło wieży wodnej
Wąwóz Jabłońca (od wiatru chroni)
kolejne podejście wjazdu pod skałę Hansa-Fritza Goethego
(małej czarnej szczekaczki dzisiaj niet!)
znowu fiasko i uderzam się o siodełko pewna częścią ciała, znowu te korzenie mnie wybiły z rytmu
tak ta dróżka spodobała mi się,że jestem tu już trzeci raz w krótkim czasie
przede mną jeszcze jedna dróżka po przeciwnej stronie lasu (zakończona zaoranym polem)
powrót ma Bagieniec i tradycyjnie przez Zawiszów
Świetny dzień do jazd. Super (górskie) dróżki, a wszystko to koło domu, tylko splunąć.
Znalazłem mapę topograficzną:
http://geoportal.dolnyslask.pl/imap/?startwg=wgLeg...
Jest sporo dróżek po których śmigam. Przyda się!
Szybki, nieoczekiwany start z wiatrem w plecy:
Dużo jazdy terenowej:
Staw Kozła, życie osła:
Wał do zaliczenia:
Miejscami strasznie zarośnięte. O, człowiek:
Bród koło oczyszczalni:
Tędy pojadę z wału, ale jeszcze nie rezygnuję z walki:
Tutaj najgorszy odcinek:
Rzut oka z wału na Ślężę:
Rzucam rower i idę obadać teren. To koniec jazdy po wale. Teraz trzeba wrócić, he, he:
Wszystko dobrze, gdyby nie te zapachy z wysypiska. Widać wał:
Tradycyjny motyw koni w twórczości Janka Kochantkowskiego. Czy konie mnie słyszą?:
Ślęża i Niegoszów:
Przy zjeździe ze skarpy mam wrażenie, że jestem w górach, na przeciwko Wierzbinik, wygląda na potężną górę: 
Piaskowce w kanionie są dobrze widoczne, bo grudzień już:
Dołem przed chwilą jechałem. Teraz odkryłem tę dróżkę, mimo że się cofnąłem, nie szkodzi, teraz w tył zwrot.
Teren tu w kanionie mam rozpracowany w końcu:
Wyjazd z lasku, a tu ładne kolory:
Masyw Ślęży w całej okazałości:
Kolejna rundka pod Kanionem, i kierunek Panków:
Zabytkowa wieża wodna w Wierzbnej:
Skała Jensa-Hotdoga Goethego:
Wąwóz Jabłońca:
Powrót brodacza grudniową porą do miasta:
- DST 22.10km
- Teren 10.00km
- Czas 01:42
- VAVG 13.00km/h
- Temperatura 4.0°C
- Podjazdy 137m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Grudniowe Słotwinarium
Niedziela, 2 grudnia 2018 · dodano: 02.12.2018 | Komentarze 0
Słotwinarium
wiatr południowy
porywy mnie z drogi zdmuchują
dlatego strategia dwóch kurtek dzisiaj się sprawdzi (o potrójnych skarpetach nawet nie wspomnę)
pętla dookoła miasta po ścieżkach rowerowych i wertepach mało uczęszczanych
pochmurny dzień
ale czego oczekiwać od grudnia
start przez Staw Kozła
pod mostem nad Bystrzycą przejeżdżam DK 35
wałem przeciwpowodziowym
kierunek południowy
wiatr mnie zatrzymuje
zobaczę jak się budują na Osiedlu na Wzgórzu
na Piaskowej Górze odkrywam tor jazdy dla wielbicieli ekstremalnych akrobacji rowerowych
wraz z biurem
deszczyk za Piaskową Górą
teraz
przez Kraszowice
otworzyli nową ścieżkę rowerową
wypróbuję od razu
jadę nad Zalewem
i przez działki za szpitalem skrót do Słotwiny
tu już cywilizacja wkroczyła na bocznych dróżkach asfalt położyli
odbijam na Słotwinarium (czyli słotwiński wertep)
zdobywam po raz pierwszy Wzgórze 270 m n.p.m.(bez nazwy, jedno z najwyższych na Równinie Świdnickiej)
do którego nie prowadzi żadna dróżka
trzeba przeleźć przez zaorane pole, więc przełażę
na wzgórzu trawki rosną
tutaj wiatr ucichł
na pamiątkę tego wiekopomnego wydarzenia nadaję mu imię "Wzgórze Kolarza z Brodą"
i opijam herbatą
(w skrócie Wzgórze Kolarbrody)
postanawiam już nie wracać tylko zjechać ku dróżce u podnóża
ale oddzielona jest rowem głębokim
muszę jechać skrajem zaoranego pola do najbliższego mostku
teraz prawdziwy słotwiński wertep (to lubię)
błoto nawet nie tak mocna pryska
kolejny deszczyk przed znakiem z napisem Słotwina
zaraz przestaje i znowu wiatr
kolejny deszczyk
tuż
przed domem
Widok na miasto z Piaskowego Wzgórza:
Księżycowy krajobraz. W oddali Wzgórze Wiatrołom nad Krzyżową:
Biuro ekstremalnych sportów. Zapisy w toku:
Tor przeszkód:


Wyrywam się od ekstremalistów:
Widok na miasto:
Widok na Góry Sowie:
Widok na Pogórze Wałbrzyskie:
Kolejna DDR, tym razem z tunelem pod torami. Mają skończyć w grudniu. Ale się nie zanosi:
Znowu Pogórze:

Wzgórze 270:
Zdemoluje tyci uprawy...:
Wzgórze zdobyte. Teraz podziwiam widoki:
W dole widać dróżkę oddzieloną od pola rowem:





Wyjechałem z pól:
Wzgórze Kolarbrody. Widoczna dominanta w terenie
- DST 40.00km
- Teren 20.90km
- Czas 02:30
- VAVG 16.00km/h
- Temperatura 10.0°C
- Podjazdy 225m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Brzostówka_Grochotowski Las_leśny savoir-vivre_babie lato i takie tam
Niedziela, 25 listopada 2018 · dodano: 25.11.2018 | Komentarze 0
Trasa_Słotwina_Brzostówka_Komorów_Mokrzeszów_Ciernie_Cierniak_Grochotowski Las_Ciernie_Milikowice_Słotwina
poczwórne skarpety
bo buty letnie
Start: 12:06
temperatura +10
piękny słoneczny dzień
wiaterek - praktycznie nie ma
z drogi na Milikowice odbijam po raz pierwszy w lewo na
Brzostówkę (Birkenberg) 256 m n.p.m.
zaskoczenie przecinam nitki babiego lata
całkiem sporo ich
od razu słońce od razu natura budzi się do życia
jeszcze będą na innych dróżkach
jadę przez były folwark do Komorowa
kolo folwarku już kiedyś przejeżdżałem
ale do środka nie zaglądałem
wjeżdżam w tę ruinę
teraz na Komorów
chcę skrócić w stronę Zalewu, ale po kilkuset metrach droga kończy się zaoranym polem (kiedyś dało się przejechać)
wracam
pojadę inną drogą
omijam Zalew i dwa ukryte w lesie jeziora
po lewej mijam Wzgórze Ernesta 304 m n.p.m.
które należy do korony Sudetów, jako najwyższy szczyt Obniżenia Podsudeckiego
krótko przez las
na chwilę podjeżdżam do wysokiego brzegu Milikówki
dalej polną drogą na Mokrzeszów
tutaj też mało dziur, mimo że pod górkę, ale zasuwa się (w tę stronę jadę po raz pierwszy)
omijam Mokrzeszów od wschodu i praktycznie na końcu wsi wyjeżdżam
kolejny skrót do drogi na Ciernie
chwilę asfaltu i odbijam na Węglową Drogę ale po raz pierwszy badam dróżkę,która wiedzie w lewo
pętla przez pola do ostatnich od wschodu zabudowań w Cierniach
przy torach były domek dróżnika
pociągi dwa w nagrodę
przejeżdżam tory
tu trochę wiaterek się pojawił
kierunek Grochotowski las
z Cierni do lasu asfaltowa dróżka (ruchu na niej nie ma)
leśny savoir-vivre
po raz pierwszy spotykam taką tablicę:
http://www.poznan.lasy.gov.pl/documents/688373/230...
po drodze ludzie z psami (x 2) jeden Nordic walking
rowery też były (2)
okazuje się, że docieram do wzgórza o nazwie
Cierniak (270 m n.p.m.)
dlatego miałem słuszne wrażenie, że ten
leśny dukt przez las (2.6 km - bez wertepów, idealnie równy) najlepszy do szybkiej jazdy
prowadzi cały czas lekko w dół
tak - mapa to potwierdza prawie 40 m różnicy w pionie
kiedyś tu byłem w przeciwną stronę.
tym razem objechałem las od południa i zaatakowałem od zachodu
choć do końca zabrakło jeszcze kilkuset metrów
bo zwabił mnie wcześniejszy dukt
tu pierwszy pies Bela
zapachy leśne
odbijam w prawo
w stronę Herbów
robię pętlę
i wracam do Cierni
tu trochę wiaterek się pojawił
skrót przez polne dróżki zaasfaltowane koło Milikowic
ku memu zdziwieniu z przeciwka jedzie kolarz szosowy (widocznie robi sobie pętle po tych odludnych dróżkach)
tu też szybko przecinam główną drogę i jadę kolejną polną asfaltową na północ od wsi
która (wiem, że) doprowadzi mnie do polnego skrót w stronę drogi z Milikowic do miasta
jadę prosto pod zachodzące nad Pogórzem Wałbrzyskim słońce
Meta: 15:34
Temp: +6
przy okazji odkrywam dziś ciekawą mapę on-line
bank danych o lasach:
https://www.bdl.lasy.gov.pl/portal/mapy
Odbijamy w lewo. Po raz pierwszy!:
Skót do Komorowa obok Wzgórza Brzostówka:
Właśnie to ona, Brzostówka:
Jeszcze jedno ujęcie z kominem, czubkiem Ślęży i kościołem na Osiedlu Młodych;
Jak wyżej z innej perspektywy:
Widok w stronę Komorowa i Pogórza Wałbrzyskiego. Przede mną opuszczony stary folwark:
Rzut oka na miasto:
Stamtąd jadę:
Jeszcze raz miasto:
Wzgórze Ernesta:
Widok w kierunku miasta 
Polną do Mokrzeszowa. Jedna z lepszych bez wertepów:
Widać Zalew w Komorowie:
Pogórze Wałbrzyskie:
Białystok-Jelenia Góra:
Zbliżamy się do Grochotowskiego lasku:
Savoir-vivre:
Takie dróżki wzdłuż lasów, to lubię:
Szybka jazda prostą drogą, lekko wiodącą w dół:
Runda przez las zakończona. Teraz do Cierni i do domu:
- DST 22.50km
- Teren 19.90km
- Czas 01:22
- VAVG 16.46km/h
- Temperatura 7.5°C
- Podjazdy 136m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Think Safety, czyli asphalt muss nicht sein (jak mówi stare mongolskie przysłowie)
Sobota, 24 listopada 2018 · dodano: 24.11.2018 | Komentarze 0
Trasa_Tomkowa_Jaworzyna Śląska_Nowice_Bagieniec_Sulisławice_Zawiszów
ponury sobotni listopadowy dzień
bez słońca, bez wiatru
w sam raz
na poczwórne skarpety
+ kamizelkę odblaskową
Think Safety,
polne wojaże po trawiastych dróżkach
asfaltów nie trawię (gdzie ruch pojazdów spalinowych)
dzisiaj zakończone sukcesem
jedynie około 1 km przejadę drogami z ruchem aut
start obok fabryki Ideal
skrótem koło schroniska dla zwierząt
latem tu był ścieżka między kukurydzą
tera zasuwam po zaoranym polu
najpierw omijam Tomkową (czuć w powietrzu te smrody z wiejskich kominów)
ale przez 300 metrów muszę wjechać na asfalt
polami omijam Bolesławice
teren pofałdowany
dróżki trawiaste
docieram do krzyża przy drodze Bolesławice-Stary Jaworów
jadę prosto do Węglowej Drogi
też śmieci się tu walają
żwirownia w Jaworzynie Śląskiej
dzisiaj zjeżdżam nad brzeg jeziora (w tym miejscu jeszcze nie byłem)
a potem przejeżdżam przez jezioro (wyschło!!!)
w zasadzie to były dwa akweny,
ten górny (mniejszy) kiedyś porwało
i zlał się z tym dolnym (większym)
teraz rozdzielone
przez chwilę muszę przejechać ulicą w Jaworzynie
i znowu w teren
nowa DDR z Jaworzyny do Nowic - zaliczam póki świeża jak bułeczki
szybko się zasuwa
w kilka minut i docieram do wsi
chociaż po drodze na chwilę
puszczam ogiera w las
omijam bokiem kolejną wieś
wjeżdżam na jedyny dziś odcinek szosy (około 400 metrów)
podjazd przez pola w kierunku Bagieńca
4 sarny białe zadki na polu
za winnicą na zakręcie w lewo przed zjazdem w stronę Bagieńca
4 sarny przeskakują drogę kilka metrów przede mną
niedawno studiując mapę okolic zobaczyłem, że w Sulisławicach był pałac...
dziś nadeszła na te ruiny pora
Schloss Sülzendorf
https://polska-org.pl/628830,foto.html?idEntity=51...
objeżdżam staw pałacowy dookoła
jestem tu po raz pierwszy
chociaż kilka metrów dalej położoną dróżką przejeżdżałem z 1000 razy
po krótkiej zimie
teren lekki
jedynie grząsko w miejscach gdzie traktory z pól wyjeżdżają
spodnie czyste
samotna walka o prawa
do jazd w spokoju
Dzisiaj dużo takich dróg:
Polne ścieżki:
Droga Węglowa:
Ciekawe gadżety po drodze:
Jaworzyna Śląska, żwirownia:

Było jedno jezioro, teraz są dwa.Tu woda się rozstąpiła, normalnie Mojżesz przechodził:
Nowa DDR z Jaworzyny do Nowic (około 2,6 km. Kilka minut teraz się jedzie:
Altanka ogrodowa:

Tutaj z górki. Szybka autostrada rowerowa:
Jestem na dobrym szlaku:
Tam tydzień temu buszowałem w niedźwiedziej skórze:
Pałac Teichenau, w wiecznym remoncie:
Sulisławice - pałac:
i staw pałacowy:
Domek Baby Jagi na betonowych nóżkach:
Think Safety, Ride Safety: