Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ajk z miasteczka . Mam przejechane 26072.10 kilometrów w tym 7123.15 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.85 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ajk.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 14.00km
  • Teren 6.50km
  • Czas 01:05
  • VAVG 12.92km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Podjazdy 119m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wąwóz Jabłońca, czyli niedźwiedź na rowerze

Sobota, 17 listopada 2018 · dodano: 17.11.2018 | Komentarze 2

Trasa_Sulisławice_Wiśniowa_Bagieniec_Zawiszów

góry w pigułce
jak się nie ma tego co się lubi, to się lubi co się ma
nie wiem jak się ubrać przy temperaturze +3
zakładam w końcu niedźwiedzią skórę
można śmigać
najpierw nowowybudowaną DDR zasuwam do Wiśniowej
stinkt w Sulisławicach przy wysypisku odpadów
zjazd do Bagieńca
w słońcu gorąco +15 :{)}}}}}
zwłaszcza na podjazdach
a jest ich kilka po drodze
szoruję po bagienieckich dróżkach leśnych (odkrytych niedawno)
jest kilka ścieżek,odbijam w lewo, ale zapewne prowadzą w dół ku gospodarstwom, więc nie ma sensu zjeżdżać
wracam na tę znaną mi od niedawna
chwila przerwy przy
Skale Goethego
na pewno tu bywał ten rom_antyk
26 metrów różnicy wysokości w Wąwozie
ostro w dół 
sprowadzam rower
znowu ten durny kundel na dole ujada i leci za mną

odbijam dzisiaj w prawo
kierunek
Wzgórze Strzelnica (dawniej Okopowa) 264 m n. p. m. (za Niemca-Piasta Würbenschanze) (z kolei na innej mapie widnieje jako Wierzbnik http://runcalc.byledobiec.pl/index.php?go=ranges&p...)

jadę w jego stronę z Tychonowa (kiedyś ta część Bagieńca tak się nazywała),
przy ambonie widzę przedłużenie drogi
ale nowa dróżka kończy się zaoranym polem, albo podjazdem bardzo ostrym w stronę budowanych domków koło kamieniołomu
super pofałdowany teren, wiatru nie ma tu się nawet zapocę (gorąco)podjazd w stronę winnicy i zjazd do Bagieńca, w dolinie od razu chłodniej
biodro doskwiera i nie podaje
po ostatnich przygodach na Pogórzu Wałbrzyskim, tylko taki krótki wypad koło domu
plan na dziś wykonany, dróżka przez las w stronę Wąwozu Jabłońca zaliczona
powrót przez Zawiszów.

Wznosimy kopiec ku czci ............. . Bohatera wpisz sobie sam:

Mam teraz znajomego na szczycie tej góry:

Te durne barierki. Z Kozic do Julianowa też jest rów, ale barierek brak:

Pałac w Wiśniowej, a za nim las z kamieniołomem w Niegoszowie:

Wzgórze Strzelnica, w tamtą stronę jadę:

Niedawno odkryta. Teraz pod górkę, w przeciwną stronę:

Podjazd okazał się lekkim:

Romantycznie

Wąwóz Jabłońca, w dole, a na przeciwko też las rośnie nad nim:

Skała Hansa Alfonsa Geothego:

Ostro w dół:

Malownicze wyżyny:

Niedźwiedzie jeszcze buszują w poszukiwaniu straconych kalorie:

Przede mną Wzgórze Strzelnica:

Do Wzgórza Strzelnica już tylko rzut kamieniem. Ale nie chce mi się walczyć z polną orką. Zawracam:

Teraz na zad. I spróbuję w prawo:

Tu daję sobie spokój z podjazdem. Na prawdę trzeba depnąć, ale biodro mówi nie:

Stamtąd jadę:

Z Tychonowa przyjechałem z prawej, potem minąłem ambonę i pojechałem w lewo:

Kolejny podgląd sytuacyjny. Podjazd po tych trawach na prawdę ostry:

Pałac na wodzie w Bagieńcu w wiecznym remoncie:





  • DST 12.30km
  • Teren 8.60km
  • Czas 01:05
  • VAVG 11.35km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 259m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Barszcz Sosnowskiego, azbest, oślepiające słońce i lusterko Landrovera

Poniedziałek, 12 listopada 2018 · dodano: 22.12.2018 | Komentarze 0

Trasa_Słotwina _Witoszów Górny_Modliszów

Dzisiaj podróż tylko w jedną stronę!
Ale po kolei.
Cudowny dzień na jazdę.
Na dzień dobry w nagrodę pociąg.

Kierunek Pogórze. W planie jazda przez Witoszów, Modliszów do Bystrzycy Górnej.
Dzisiaj omijam Ametystową Drogę, jadę alternatywną w stronę kościoła w Witoszowie.
Wiaterek silny jest i w dodatku przeciwny...
Po drodze zaciekawiają mnie dwie tabliczki.
Podchodzę bliżej:
UWAGA!
BARSZCZ
SOSNOWSKIEGO
Cóż tam jeszcze?
Azbest rzucony w barszcz sosnowskiego. Polak potrafi!
Teraz na drugą stronę Witoszowa ku Pogórzu.
Nowe dróżki mnie wabią....(nie ma ich na mapie).
Jest ciekawy podjazd,
Zbaczam z obranego na dziś  kursu,
nie wiem gdzie wyjadę.
Jesienne klimaty, liście już opadły, za to lepsza orientacja w lesie.
Dróżki świetne. Ku memu zdziwieniu dojeżdżam do szlaku czerwonego (byłem tu nie tak dawno).
Po kilkuset metrach podjazdu odbijam w prawo, poszukam dróżki do polany pod lasem przy drodze na Modliszów
(Teren znam, ale nie wszystkie dróżki jeszcze przebadałem.)
Dojeżdżam do polanki, od razu wiatr.
Po kilku minutach wiatr mnie stamtąd przegania .
Dzisiaj unikam dróg, ale będę musiał  te 500 metrów przejechać w stronę Modliszowa do starego cmentarza by odbić w las.
Wjeżdżam na drogę,
oglądam się za siebie jedzie samochód

Landrover 
wali mnie w lewy bok lusterkiem

Żyję!
auto zatrzymuję się
słońce oślepiło kierowcę
spędzamy jakieś pół godziny przy drodze
<...>
Pakujemy rower do bagażnika.
Podróż do domu z rowerem Landrowerem.
Na wszelki wypadek 
pojedziemy na
Latawiec.
zielony pasek z nr 19
godzina oczekiwania na przyjęcie na SORze
obolałe lędźwie (bok lewy powyżej pasa)
czas do domu
to na dzisiaj koniec przygód

Pociąg i rower:

Dzisiaj omijam Ametystową drogę (szpaler drzew z lewej, jadę polną do Witoszowa Dolnego

Widok na Pogórze Wałbrzyskie:

Teren pofałdowany, to lubię;

Witoszów Dolny:

Zbliżenie wieży:

Wjeżdżam na Pogórze. Kierunek widoczna góra:

Po zmianie kierunku, odkrywam nowe leśne dukty:

Przerwa na herbatkę. Wiatr mnie za chwilę przegoni. Za chwilę się skończy się moja dzisiejsza jazda. Do tych pierwszych drzew z ewa już dziś niestety nie dojadę:

Wyłoniłem się z lasu, a tu znowu wiatr silny.

Było pochmurno, a tu nagle słońce się wyłoniło, ku mojej zgubie:





  • DST 42.70km
  • Teren 14.20km
  • Czas 02:58
  • VAVG 14.39km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 322m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nie bądź stary piernik, kto nie pojmie tego w lot, nie jest dobry patryjot!

Niedziela, 11 listopada 2018 · dodano: 17.11.2018 | Komentarze 3

Trasa_ Pszenno_Gogołów_Książnica_Kiełczyn_Jędrzejowice_Tąpadła
_Mysłaków_Kątki_Pszenno_Wilków

wiaterek od południa
aura smogowa, bo taka mgła się wznosi do wysokości Sowy
cały czas czuję zapach tego smogu
pochmurno
zaczynam przez przekroczenie torów nieczynnej linii kolejowej 285
i po trawach wzdłuż torów do Pszenna
dzisiaj dużo trawiastych dróżek
pierwsza z Pszenna do Gogołowa
dwukrotnie jadę w kierunku południowym i od razu wiaterek mnie dusi
26 saren przez pola na tle Gogołowa
obserwuje stado przez lunetę (na foto się załapały)
potem koło wiatraka i po kolejnej trawiastej dróżce do Książnicy (znowu przez chwilę przeciwny wiaterek)
ktoś zgubił bluzę sportową.
odpoczynek przy boisku za Książnicą, wciąż czuję w nozdrzach ten smog
widać Wielką Sowę, ale za kilka minut najdzie na nią chmura
teraz szybko przemknę asfaltem do Jędrzejowic i przez chwilę żółtym szlakiem, ale odbiją pod słynny krzyż
tutaj słońce się wyłania na koniec
wjeżdżam na szlak w patriotycznych barwach (też mam na kierownicy, Suisse Team, ale też biało-czerwone
Polak-Helvet dwa bratanki) 
hasło na dziś:
NIE BĄDŹ STARY PIERNIK
leży biała torba (z tym właśnie napisem
w niej
grzyby
pytam się drzew:
kto zostawił torbę z grzybami
najpierw ją zostawiam
a po chwili
biorę
przyda się na 
puszkę
na
butelki (szklane)
na butelki
plastikowe
NIE BĄDŹ STARY PIERNIK
bądź Polakiem, nie rzucaj śmieci w polski bór!
wywalam wszystko (pełna torba się uzbierała)  w kubeł w Tąpadłach
dla tego zmieniam trasę (zamierzałem dojechać do Przełęczy Tąpadła i dalej zielonym szlakiem do Sadów), a poza tym zaraz się ściemni
od razu skrótem do Mysłakowa przez lasek
z Mysłakowa do Kątek
ponownie wiatr przeciwny
ale ustanie przed Kątkami
zmierzcha się powoli
zjadę z Pszenna i skrótem polnym z Wilkowa
dwa fotele w rowie - to wasz patriotyczny obowiązek rzucać szmelc po rowach
NIE BĄDŹ STARY PIERNIK, czy myślisz, że chodzi tylko o wykrzyczenie haseł, machanie szabelką i gnębienie innych!?

Dzisiejsze święto uczciłem zbieractwem butelek,
ale
foteli nie dałem rady już wziąć!
Pozdrowienia dla byłych właścicieli!
:{)}}}}}

Dobry start. Linia 285, kierunek Pszenno, Sobótka, Kobierzyce, Wrocław. Niedługo jej REMONT!:

Buszujący po trawie:

Ślęża. Radunia. Tam jadę:

Gogołów. Tu mieszkają ludzie:

I tu też:

Wielka Sowa:

Wielka Sowa już w chmurach:

Jeszcze pochmurno

A za chwilę słońce! Szczytna, w uroczym oświetleniu:

Ślęża i Radunia też:

Rzut oka na Radunię:

Rzut oka na Ślężę:

"Skrót" do Wirów. Stamtąd biegnie ten dziwny szlak. Tym razem go nie zaliczam:

Patriotyczne barwy w końcu:

Nie będę stary piernik. Zbiorę wszystkie śmieci w ciebie:

Uwaga mostki:

Masyw Raduni:

Skalna i Ślężą:

Oddalam się od Masywu. W tle Mysłaków:

Kolejne patriotyczne elementy:

Pałac i staw w Kątkach:

Niebo w patriotycznych barwach:

w tym fotele rowowe, dobre bo polskie...

Pora na dobranoc, bo już księżyc świeci:



Kategoria Masyw Ślęży


  • DST 44.40km
  • Teren 19.70km
  • Czas 02:56
  • VAVG 15.14km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 568m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góry Sowie, czyli nie spiesz się dobrze idzie :)

Sobota, 10 listopada 2018 · dodano: 11.11.2018 | Komentarze 2

Trasa_Opoczka_Wieruszów_Bojanice_Lutomia Górna_pomnik Wilhelma I_Brona_Podolin
_Lutomia Górna_Lutomia Dolna_Lutomia Mała_Wieruszów_Krzyżowa_Wzgórze Cmentarne_Makowice

Start:
11:49
Włóczęga po Górach Sowich.
Jest słońce, jest
i wiaterek!
Wielka Sowa w chmurach.

Kolarka mnie mija przed Opoczką, nieźle jej idzie pod ten wiatr.
Motto na dziś i nie tylko:
NIE SPIESZ SIĘ DOBRZE IDZIE
(z napisu na drodze, pozostałość z zeszłotygodniowego półmaratonu)

Przed Wzgórzami Bojanickimi na skraju lasu skręcam zobaczyć były kamieniołom z góry.
Śmieci w niego rzucają, na polską nutę.
W Bojanicach wynurzam się na drogę, (a tu kolarz jedzie z lewej kila metrów przede mną...)
Wiatr mnie daje popalić na odcinku od Bojanic w stronę gór. Jak zmienię kierunek jazdy, będzie lżej.
Na początku jeszcze wiało, potem już nie.
Tradycyjne dróżka na styku Obniżenia Podsudeckiego i Sudetów.
Przystanek w Lutomi przed skrętem czerwonego szlaku
Dobrze, że wziąłem dziś 2 bułki, to się  posilę, bo najcięższe przede mną
"nie spiesz się dobrze idzie"
5 saren przed leśniczówką w Lutomi 
Przebiegły drogę.
Ja stanąłem, one też,
Ruszam, one też...
Podjazd na Tarschenberg
Zwiedzam pomnik Wilhelma I na szczycie góry bez nazwy - 455 m n.p.m.
Pomnik z 1862 r. ku czci króla Prus i cesarza Rzeszy.
Pomnik raczej w złym stanie.
Jak to się wszystko trzyma na tych cienkich podstawach?
Krótka historia:
http://muzeum-kupiectwa.pl/index.php?page=pomnik-p...

Dalej dróżkę znam, ale tylko częściowo.
Na wiosnę błądziłem, szukając alternatywnych rozwiązań.
http://ajk.bikestats.pl/1675055,Majowka-na-Wielkie...
Dzisiaj, zdeterminowany, w pełnym słońcu i bez wiatru jadę.
Dojeżdżam po chwili do rozdroża.
Ostatnim razem skręciłem w lewo.
Dzisiaj prosto (mam w głowie mapę).
Kierunek Brona.
Brnę po przerytych przez dziki miejscach.
Przede mną najlepszy podjazd, 
Jazda po grubym kobiercu z liśćmi. Tak grubym, że koła w nim tona i nowe doznania podczas jazdy.
Najgorsze te wyżłobienia przykryte liśćmi.
Wybija mnie z rytmu.
Miejscami podmarsz.
Takie dzikie drogi - uwielbiam.
Po 1110 metrach od pomnika i około 800-metrowym podjeździe docieram pod 
Bronę (529 m n.p.m.).
Mam 3 dróżki do wyboru:
Prosto na szczyt (o, nie - zbyt dużo liści) w lewo - nie dziękuję,
Tylko w prawo, omijam szczyt (mapa w głowie). Przez drzewa widać okoliczne górki, słońce świeci,
kolory i zapachy jesieni.
800-metrowy, widowiskowy, pokręcony odcinek.
Docieram do drugiej strony góry.
O znajome miejsce!
Raz tu byłem w zeszłym sezonie.
Czyli już niedługo leśniczówka w Podolinie.
Wydaję okrzyk zadowolenia.
W nagrodę sok: jabłko, ananas guava cytryna + chia
Najwyższy dziś punkt - 500 m n.p.m.
tuż pod Dębówką (553 m n.p.m.) za leśniczówką w Podolinie.
Nie zatrzymuję się, po krótkiej chwili namysłu obieram inna, nową dla mnie drogę zamiast zjazdu monotonną i nieciekawą drogą p-poż, która okaże się ekstremalnym, pokręconym zjazdem górskim (około 1100 metrów) po kamieniach, liściach, wyżłobieniach
z ostrym nachyleniem.
Miejscami prowadzę w dół rower, bo chcę cały dojechać do domu i hamulce już się powoli kończą.
Po drodze widzę inne odnogi, Jeszcze tu wrócę.
Dojeżdżam do czerwonego szlaku, który biegnie po wspomnianej drodze p-poż.
Jaka zarąbista droga! - kolejny okrzyk na całe gardło.
Czas na zasłużoną herbatkę.
Zaraz rozdroże do Kroackiej Studzienki. Więc niezły skrót.
P O L E C A M !
Za Lutomią już tak nie wieje, góry w chmurach i ogólnie smog.
Wjeżdżam na szlak R9 Adriatyk-Bałtyk.
"nie spiesz się dobrze idzie"
3 sarny za Wieruszowem przebiegają szybko drogę.
Pierwszy raz odbijam na
Wzgórze Cmentarne (Kapelleberg) w Krzyżowej.
 z kaplicą i cmentarzem rodziny von Moltke.
Ciekawe miejsce dla krótkiej jazdy dla miejscowych (dwóch chłopców się też tu wybrało)
Jesienią wszystko lepiej widać.
Powrót przez Makowice.
Kobieta z siekierą rąbie stare spróchniałe drzewo.
Na końcu drogi przed byłą stacją Jakobsdorf spotykam dziś 5 rowerzystę, który prowadzi rower z góry, po tym piaszczystym odcinku przebudowywanej drogi.

Meta:
16:43
Temperatura +9 C
5 godzin w siodle

Dzisiaj tak to wygląda. Góry Sowie w chmurach:

Wjeżdżam na skrót Bojanice-Lutomia: Od razu wiatr na mnie napada:

 Kierunek Lutomia. Po prawej Góry Sowie:

Widok na Masyw Ślęży:

I te polskie dymy:

Obniżenie Podsudeckie:

Ta z lewej to zapewne Tarschenberg, a z prawej Brona? I traktor się załapał:

Sarny zatrzymały się:

Pierwszy ostry podjazd,:

Pomnik Wilhelma I. Już tu byłem na wiosnę:

Ale podchodzę ku niemu po raz pierwszy, by oglądnąć z bliska:

Obiekt monitorowany przez dzięcioły:

Nowa dróżka za pomnikiem w stronę Podolina.Typowe sowiogórskie podjazdy:

Stąd się wyłaniam:

Koniec podjazdu. Prosto na Bronę:

Ale jadę w prawo, dookoła góry:

Po drodze malownicze zakątki:

Brona z drugiej strony:

Leśniczówka Podolin:

Nowość dla mnie. Ekstremalna droga w dół:



Na tle Brony. Tuz po zaliczeniu tego hardcorowego zjazdu:

Widok na Wielką Sowę z drogi Lutomia Mała-Wieruszów:

Napis: Ich lebe und Ihr sollt auch leben:

Ze Wzgórza Cmentarnego prosto:

Jeszcze raz rzut oka na Góry Sowie w chmurach:

Miasto ze złą widocznością, czyli wracam do smogu:

Drogi budują, a było tak romantycznie. Kierunek Świdnica:

Pociąg relacji Legnica-Kłodzko Główne, tuż za byłą stacją Świdnica Kraszowice:



Kategoria Góry Sowie


  • DST 27.80km
  • Teren 12.60km
  • Czas 01:31
  • VAVG 18.33km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 183m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jesienne, smogowe klimaty, czyli Kanion z dołu i błotne ślizgi

Piątek, 9 listopada 2018 · dodano: 17.11.2018 | Komentarze 0

Trasa_Niegoszów_Wilków_Gruszów_Panków_Bagieniec

Runda 1
23.7 km
mgła? a może jednak smog?
https://doba.pl/dsw/artykul/-wideo-fatalny-stan-po...
chociaż za miastem też mgła
a jeszcze pół godziny temu było słonecznie
wychodzę po 11
kierunek północ
wiaterku brak - można śmigać
omijam Wilków z góry, skrót polny do drogi na Gruszów
kierunek Śmiałowice
ale wypatruję zarośniętą, trawiastą drogę - da się jechać - myślę, jadę nią po raz pierwszy
dzięki temu omijam Śmiałowice
kierunek Alpy (225 m n.p.m.)
ale zjeżdżam w prawo do Pankowa
koparka jedzie pod górę i wyrównuje drogę (pierwsze dziś błoto)
kierunek Kanionos el Dorados
dzisiaj z dołu
zapach liści i lasu od razu mnie pobudza, nastraja pozytywnie
docieram najpierw do rzeki (po drugiej stronie byłem ostatnio)
i powrót w stronę Kanionu
patrzę na drzewa, co padają z góry
na dole leżą dwa
u góry jedna brzózka,
na wiosnę ponownie się pojawię
i sprawdzę, czy kolejne drzewa puszczają się w dół
mycie roweru z pierwszych dziś błot w Bystrzycy
klimatycznie
nikogo po drodze
teraz skrót przez lasek w stronę wału przeciwpowodziowego
tutaj zadziwiająca roślinność (raz z przeciwnej strony jechałem)
wjeżdżam na wał, ale za chwilę ta przyjemność się zakończy, bo ostatni odcinek strasznie zarośnięty jak 
ja
czyli
będę się zmagał z zupą błotną
droga polna za Wierzbną w stronę Wąwozu Jabłońca odgrodzona płotem (nowość)
tym razem zmagania z  błotnym gulaszem
dalej
malownicza dróżka przysypana listowiem
teraz do błota na kołach przylepiły się liście
widać wąwóz, choć jeszcze sporo liści
kolejne myciu roweru tym razem w Jabłońcu
na końcu z lewej strony spostrzegam (pierwszy raz w życiu) potężną skałę
mała czarna wesz wyskakuje z zabudowań i szczeka na mnie
te przeklęte kundle
ale do lasu nie leci 
jest ścieżka - ostro w górę - jadę
wdrapuję się na stromy bardzo grzbiet wąwozu, nawet przez chwilę podjechałem, potem mnie wybiło i nachylenie niezłe.
jak będzie sucho, to spróbuję ponownie.
nowe dróżki nad Wąwozem Jabłońca
świetny singielek, potem wypatruję dróżki, są ślady na liściach
i potem dróżka się rozszerza - 
zjazd
wyjeżdżam
na początku wsi przy drodze z Wiśniowej
próbuję kolejnego skrótu
ale pobudowali domki i tracę orientację
przebijam się wąskim pasem między płotem a zaroślami
powrót przez Zawiszów

Runda II  
4.1 km
Po południu odbiór roweru miejskiego z serwisu
(Bike Center przy ul. Wrocławskiej, ukryty w podwórzu).
Ciekawe, czy ktoś tu zagląda?
Za to usługa w 1 dzień
(wymiana przerzutki przedniej). 
Dalej mgliście ze smogiem.
Szybki powrót do domu.

Smog,mgła, czy dym z komina:

Złota polska jesień buraczana:

Skrót omijający Śmiałowice:

Alpy:

Widok w stronę kanionu:

Zabytkowa kapliczka w Pankowie:



foto jeszcze będzie




  • DST 9.60km
  • Teren 5.30km
  • Czas 00:36
  • VAVG 16.00km/h
  • Temperatura 19.5°C
  • Podjazdy 58m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jesienne lato, czyli 2 krzyże, grający chłopek, zagrożenie biologiczne, wał przeciwpowodziowy i 2 jeziorka

Wtorek, 6 listopada 2018 · dodano: 06.11.2018 | Komentarze 0

Trasa_Wzgórze Grębosz_Zawiszów (wieś)_Grający Chłopek_Jeziorko Hycel_Staw Kozła

start przed południem
dzisiaj króciutka podmiejska pętelka.
już zbudowali - fabrykę Ideal.
trwają wokół + budowa drogi 
wpadam w błotną pułapkę (syndrom dopiero, co upranych ubrań i od razu w pierwszej minucie ubłoconych )
+ niemiłosierne błoto na oponach
uciekam przed pyłem
teraz przez
Wzgórze Grębosz
wzdłuż potoku Jabłoniec
dwa krzyże
kierunek wieś Zawiszów
zjazd w stronę oczyszczalni
uścisk dłoni z grającym chłopkiem
zagrożenie biologiczna (oczyszczalnia ścieków + wysypisko śmieci)
zapach pasty w powietrzu

zjazd ku rzece (202 m n.p.m.)
mycie opon
jazda zarośniętym jeszcze  wałem przeciwpowodziowym wzdłuż Bystrzycy
skręt do Jeziora Hycel
brzegiem  jeziorka, podjazd, zjazd i wyjazd na dróżkę
teraz na Staw Kozła

podjazd na skarpę z widokiem na Ślężę
i
ścieżką wzdłuż ogrodzenia producenta pasty do gęby

krótko i na temat
test nowej kurtki
tylko się zapociłem

TYLE ATRAKCJI NA 10 km TRASY

Błotna pułapka. Botem po łapkach:

Widok na Pogórze jak latem:

Wzgórze Grębosz:



Linia kolejowa 137, Magistrala Podsudecka:

Dwa nagie krzyże. Zabite mniszki. Historia zbrodni:

Ślęża I:

Ślęża II:

Widok na miasto i Pogórze:

Drugą Ślężę u nas budują (z odchodów):

Uwaga! ZAGROŻENIE BIOLOGICZNE (od fajki, czy tyłka?):

W sumie dałoby się przejechać przez rzekę. Kiedyś spróbuję:

Bystrzyca:

Ślęża po raz kolejny:

Jazda po wale:



Jeziorko Hycel:

Staw Kozła:

Widok ze skarpy na Masyw Ślęży. Rzeka w dole za tymi drzewami, a miasto położone jest kilkanaście metrów wyżej:

Ścieżka, płot i Ślęża:





  • DST 29.20km
  • Teren 10.50km
  • Czas 01:58
  • VAVG 14.85km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 292m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sobotnie, niespodziewane jazdy

Sobota, 27 października 2018 · dodano: 27.10.2018 | Komentarze 1

Trasa_Bystrzyca Dolna_Burkatów_Pogórze Wałbrzyskie_Witoszów Dolny

Wychodzę wcześniej niż zazwyczaj, tuż po 11:00.
Dzisiaj w planie polne harce na Obniżeniu Podsudeckim, ale...
Pochmurno, ponuro, wiaterek.
Do Bystrzycy Dolnej ulicą Torową.
Biegacz też wybrał tę dróżkę.
Wielkiej Sowy nie widać.
Docieram do rzeki i do torów x 2 (wkrótce remont linii 285 Świdnica Kraszowice-Jedlina Zdrój).

Nowy skrót (jednorazowy) do Burkatowa
Dróżka prowadzi do terenu prywatnego, ale jadę, mijam jakąś plantację i za nią jeszcze z 200 metrów
Teraz już zostało zaorane pole i wyłaniająca się już ozimina.
Trochę grząsko, miejscami jadę, miejscami idę.
Wjeżdżam przy stawie i stadionie w Burkatowie.
O, drezyna w stronę Świdnicy!
Teraz kierunek Pogórze, 
Mam dość wiaterku i robię niezaplanowaną rundę z podjazdem.
Odbijam na drogę na skraju Pogórza (z widokami).
Namyślam się i pojadę w stronę Widnej Góry.
Odbijam w lewo w głąb lasu i podjeżdżam dróżką, którą z góry jechałem na wiosnę.
Potem próbuję inny wariant, niby dróżka, ale się gdzieś gubi i zostaje mi przedzieranie się pod górę, na szczęście nie ma większych zarośli.
Rozgrzany w końcu.
Po kilku minutach dochodzę do dróżki, którą i tak bym jechał, gdybym nie szukał nowych ścieżek.
Teraz na rozdrożu próbuję przez kilkaset metrów nową, ale prowadzi w dół, nie ryzykuję dziś i zawracam.
Tu drogi znam, dalej dojazd do drogi p-poż nr 6 i zjazd do drogi Modliszowa.
Osiągam najwyższy punkt na trasie - 450 m n.p.m.
Przy drodze na serpentynach słyszę głosy ludzi z góry, grzybiarze, bo tam nie ma ścieżek.
Zjeżdżając mijam jednego piechura-grzybiarza.
Wyłaniam się z gór i znowu wiaterek, ubieram podhełmówkę i bandanę.
Powrót przez witoszowski boczniak, wzdłuż Zalewu i przez miasto.
Krótko, koło domu, ale przyjemnie.

Początek. Spojrzenie na dzisiejsze, jesienne klimaty:

Z cyklu omijanie asfaltów - skrót do Bystrzycy Dolnej od ulicy Torowej:

Docieram do Bystrzycy:

Wkrótce remont linii do Jedliny Zdroju. Przyda się - na starość z rowerem podjechać w góry będzie można zamiast obstukiwać te niezdrowe asfalty:

Teraz coś nowego, dróżka w stronę Burkatowa. Wiem, że trzeba będzie orać po polu:

Mijam tę plantację, teraz dalej w stronę Burkatowa:

Koniec drogi, po polu też się da jechać, nie pierwszy to już raz:

Staw w Burkatowie - przerwa na energo_uzupełnianie elektrolitów:

Stadion w Burkatowie i drezyna się załapała:

Bystrzyca, remiza w Burkatowie i Pogórze Wałbrzyskie - tam jadę:

Sekretna dróżka, jeżdżę nią bo lubię:.

W nagrodę panoramy nizin z wyżyn:

Miałem jechać tą dróżką...:

...ale próbujemy nieznane:

Wyłoniłem się z prawej za pieńkiem. A mogłem normalnie jak człowiek pojechać dokoła dróżką:

Ulubiony dojazd pożarowy:

Na Obniżeniu Podsudeckim wieje i ja zwiewam stąd:

Pogórze Wałbrzyskie:

Wielka Sowa:





  • DST 32.00km
  • Teren 19.30km
  • Czas 02:13
  • VAVG 14.44km/h
  • Temperatura 14.5°C
  • Podjazdy 229m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kanion El Dorado

Piątek, 26 października 2018 · dodano: 27.10.2018 | Komentarze 0

Trasa_Niegoszów_Kanion El Dorado_Panków_Kalno_Bożanów_Jaworzyna Śląska_Bolesławice_Zawiszów

Pochmurny (ciepły) dzień.
Dzisiaj wybiorę się do Kanionu.
Wiaterek. Lekki.

Zaliczam nową dróżkę w kamieniołomie, krótki ostry podjazd i zjazd tą samą,
bo jeszcze chcę zaliczyć Lisi Zakątek, ujście Piławy do Bystrzycy, zrujnowany mostek.
Ta trasa sprawia dużo frajdy, las, w dole dwie rzeki u góry skały, dróżki pokryte listowiem, ani żywego ducha
podjazdy i zjazdy.
Przy mostku 5 minut przerwy, zaliczam 130 metrowy ostry podjazd, znowu mnie się nie udało wjechać bez przerwy.
W tym samy miejscu po środku jest ostro do góry i zawsze mnie wybije z równowagi...
Teraz w stronę Kanionu.
Dzisiaj po raz pierwszy zdobędę go od tej strony.
Teren można scharakteryzować jako miniaturowe góry, tylko jeździć, jest ostro do góry. podjazd spoko, ale robię zdjęcia, więc z przerwami wjeżdżam. kilka nowych miejsc dla nowych ujęć
Nie odważam się tarabanić teraz w dół, jest jeszcze ostrzej (wchodzić  to tamtędy wchodziłem nie raz),
czyli dotrę do drogi Niegoszów-Panków.
5 km pętla przez kamieniołom i kanion
jak zawsze
POLECAM!
Jeszcze mi się chce jechać, kierunek Panków, potem do Kalna polno-leśnymi dróżkami.
Przed wsią odbijam po raz pierwszy w stronę ukrytego między drzewami jeziorka.
Okrążam je, jest fajna dróżka.
Dalej walka z wiatrem i z głodem.
Jeszcze pętla przez Jaworzynę, zobaczę postęp prac przy DDR do Nowic.
Dróżką nad żwirownią.
Zaliczam trakt węglowy od południowych rogatek Żarowa prosto do Jaworzyny (tradycyjny podświdnicki wertep).


Na początek Staw Kozła:

Maj liddle oponi:

Ktoś niedbale porzucił sprzęt.To ja!:

Lisi Zakątek, czyli ujście Piławy (z lewej) do Bystrzycy:

Zrujnowany mostek z Wiśniowej do kamieniołomu w Niegoszowie jeszcze się trzyma:

Górski podjazd, w tle skały ilasto-piaszczyste kanionu:

Pod górkę jade pierwszy raz, ale spoko:

Z tej strony wybadałem ścieżkę z takim widokiem:

W dole Bystrzyca. Niezapomniane wrażenia:

Widok z kanionu na Wierzbną:

Za drzewem już urwisko. Ciekawe, ile potrzeba czasu, żeby to drzewo urwisko w naturalny sposób pochłonęło?

Wyścielane, luksusowe drogi - patent Made in Poland:

Koło Kalna - rzepak, w lasku jeziorko a wszystko to na tle Ślęży

Czysto i przyjemnie - miejscowi zadbali o porządek:

Ukryta figurka - na szczęście - pierwszy raz zauważyłem ją:

Budowa ścieżki rowerowej na skrzyżowaniu z Węglową Drogą. Kierunek Jaworzyna Śląska:

Kierunek Nowice:

Wagon Drzymały, czyli wczasy wagonowe:

Jadę skrajem jeziorka w byłej żwirowni w Jaworzynie:



Powrót przez polne drogi i Zawiszów:





  • DST 29.40km
  • Teren 7.80km
  • Czas 01:58
  • VAVG 14.95km/h
  • Temperatura 14.5°C
  • Podjazdy 343m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jesienny nokturn na Pogórzu

Niedziela, 21 października 2018 · dodano: 22.10.2018 | Komentarze 2

Trasa_Bystrzyca Dolna_Burkatów_Bystrzyca Górna_Popek_Rozdroże nad Złotym Lasem_Witoszów Dolny_Słotwina

Po nocnym deszczu i ponurym poranku, popołudnie zachęca jesiennymi promieniami do jazdy.
Chce mi się chcieć wyjść.

Allé, allé!
Forza ciclisti!

Krótka pętla przez Pogórze Wałbrzyskie.
Tradycyjne wyjście kolo domu.
Są góry, małe ale jare.
Wiaterek jest, ale nie tak porywisty jak wczoraj.
Zanim skręcę w teren, 3 młodych na rowerach woła mnie:
- Przepraszam, czy ma pan skuwacz do łańcucha?
- Nie, niestety nie mam. Mam tylko zwykłe narzędzia. (prawda, bo w końcu kto wozi skuwacz do łańcucha?)

2.6 km podjazd do "ławeczek".
Przez wąwóz, widać miejscami skały.
Zapach jesieni, liści i wilgoci.
Jacyś ludzie z 2 psami idą z góry.
Dojeżdżam do ławeczek.
Dymi się jeszcze ognisko.
Ja bym to miejsce nazwał "Rozdrożem nad Złotym Lasem".

Zjazd drogą p-poż nr 6
Tu zaszła zmiana, nie ma już kolein, wyrównano dróżkę i posypano kamieniem.
Słabo padało, bo tak oczekiwanego błota jednak brak.
Znalezione okulary
Kto (onegdaj) zgubił, ten (ongiś) znajdzie.
Nad Pogórzem jeszcze słońce przygrzewa.
Powrót nad Witoszowem do Ametystowej Drogi i na Słotwinę.

Powrót:
17:22 (+10.5 C)

Tradycyjny rzut oka na to co przede mną:



Bystrzyca w Bystrzycy Górnej:

Widać skały po drodze:

Kiedyś jechałem z góry ścieżką po prawej . Ale wolę w lewo:

Przyjemne odludzie, chociaż tutaj miejscowi chodzą do ławeczek:

Rozdroże nad Złotym Lasem:

Ogniska już dogasa blask:

Malowniczy, jesienny nokturn:

A Pogórze jeszcze w słońcu:

Skrót z Witosowa do miasta omijający asfalty. W oddali Ametystowa Droga, a na horyzoncie Masyw Ślęży:

Witoszów Dolny, Pogórze Wałbrzyskie i Wielka Sowa:

Jedyna tak droga ze szpalerami drzew, co się ostała w okolicy:

Tradycyjne ujęcie z miastem i Ślężą w tle:

Rzut oka w przeciwna stronę:





  • DST 50.30km
  • Teren 31.50km
  • Czas 03:08
  • VAVG 16.05km/h
  • Temperatura 14.5°C
  • Podjazdy 482m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kurka Wodna, czyli Wzgórza Kiełczyńskie_Wiatr i Motocrossing

Sobota, 20 października 2018 · dodano: 22.10.2018 | Komentarze 0

Trasa_Niegoszów_Gruszów_Marcinowice_Kątki_Wirki_Wiry_Jędrzejowice
_Kiełczyn_Wzgórza Kiełczyńskie_Przełęcz Książnicka_Gogołów_Krzczonów
_Grodziszcze_Krzyżowa_Wieruszów_Makowice

Gawrony wczoraj przyleciały do ciepłych krajów, czyli do nas.
Rano wiatru nie było, ale gdy wychodzę (12:22) już jest (na to tylko czekałem).
Wczoraj całkowicie ponuro, dzisiaj mniejsze zachmurzenie.
SuperdrJPN na mnie, wiatry nie straszne. Plan na dziś - to 5 dych!

Omijam wszelkie drogi główne, wybieram DDR, polne, leśne, górskie dróżki i mało_ruchliwe boczniaki.
Dzisiaj 12 polnych odcinków specjalnych.

1.

Start przez Staw Kozła

Jadę pod wiatr (wieje dziś od północy) w stronę Niegoszowa.

2.

Skrót przez pola koło wiatraków do Gruszowa

3.
Kolejny skrót przez lasek do Marcinowic

4. 
Marcinowice-Kątki

Po drodze tylko traktory (nie ma o czym się tu specjalnie rozpisywać)

Kątki

Użytek ekologiczny "Kurka Wodna".
100 razy przejeżdżałem, pierwszy raz odkryłem tę tablicę.
oraz
Pomnik z I Wojny - też pierwszy raz widzę, jechałem tędy nie tak dawno.
Tak było:
Pomnik
Pomnik_rzeźba
Chociaż dopiero w zeszłym roku jedna z mieszkanek wsi uprzątnęła to miejsce.

5.
Kątki-Wirki

miejscami wiatr
nic ciekawego (ustępuję tylko drogi traktorkowi z przyczepą)

6.
Wirki-Wiry
najpierw boczniakiem do oddalonego za wsią domku, potem wertepem pod górkę w stronę Wir/Wirów (jak to się żesz odmienia?)
podziwiam Ślężę, Radunię i Szczytną
staję przed wsią i asfaltem, by ugasić pragnienie, tu kolarz i kolarka suną

7.

Wiry-Jędrzejowice (dodałem do ulubionych, jadę tędy po raz drugi)
podjazd świetny
wiatr dopiero koło krzyża
po za tym widoczki na Ślężę, Radunię i Szczytną
posuwam się w stronę Przełęczy Jędrzejowickiej
pola gołe kuku_rydzów brak

Jędrzejowice

tutaj wiaterek znowu
chciałem zatrzymać się przy wiacie przy polu golfowym, ale przez wiatr jadę dalej
przystanek autobusowy za wsią - czas na bułki
dwóch kolarzy przejeżdża

8.
skręcam za kościołem w Kiełczynie na drogę przez Wzgórza Kiełczyńskie
od południa ścieżką dydaktyczną do Przełęczy Książnickiej, na której się nie zatrzymuję (jest wiata turystyczna),
śmigam żółtym szlakiem
wyjadę dopiero w Gogołowie.(to była dobra decyzja, bo uniknąłem wiatru)
po drodze tylko 3 zawalidrogi, ale świetne, leśne, jesienne klimaty i przyjemne zapachy
tego mi trzeba było 
+
słońce się przebija

9.
Kolejna orka polna Gogołów-Krzczonów-Grodziszcze.
Tu świetne widoki na Góry Sowie zwłaszcza za Krzczonowem.
I dróżka niczego sonie - można śmiało śmigać jak rydz.
Polecam!

10.
Grodziszcze-Krzyżowa
 
(w tę stronę nigdy nie jechałem, zawsze z przeciwnej)
najpierw przez kładkę za kościołem.
za wsią odbijam w prawo
trochę pod górkę
2 pociągi
+
widoki na cudownie oświetlone Góry Sowie
trzej muszkieterowie-motocrossiarze, o mały włos na mnie nie wjechali

11.
Krzyżowa-Makowice
przez Wieruszowski Lasek (kiedyś w XX wieku przyjeżdżało się to po konwalie)
następnie odbijam w prawo na Makowice (w tę stronę nigdy nie jechałem, zawsze z przeciwnej)
tradycyjne przejeżdżanie strumienia
i od razu ostry podjazd
dalej nad torami i wyjeżdżam przy cmentarzu we wsi

12.
Makowice-Jakubów

niemiła niespodzianka
drogę budują od wsi do byłej stacji Jakobsdorf
a była taka fajna dróżka
na razie poszerzona, co dalej zobaczymy
(a może jednak to tylko kanalizacja do wsi?)
wjeżdżam do miasta ponownie silny, północny wiatr
i znowu ponuro, całkowite zachmurzenie

Powrót
17:42, temperatura +9.5 C

5:20 h w siodle
Dzisiejsza włóczęga po równinach, wzgórzach i pagórkach - 31.5 km po wertepach.
Raduj się póki czas.

Staw Kozła:

Widok na miasto:

Piława przed Niegoszowem:

Ślęża:

w oddali Pyszczyńska Góra:

Takie alternatywy lubię - dzisiaj pojadę po lewicy:

Widok w stronę Pankowa, ale widać tylko Alpy:

Jesienne rzepakowe mutanty na tle Alp:

Skrót do Marcinowic:

Jeszcze raz mutanty jesienne:

Ślęża i Radunia:

Dymem na mnie:

Tu zawsze parkuję rower, zamiast modłów o pomyślne łowy, podpórka dla roweru:

Znowu Ślęża i Radunia:

KURKA WODNA!:

W końcu się dowiedziałem jak to się zwie:

Użytek ekologiczny. Zastanawiam się, czy istnieją też nieużytki nieekologiczne:

Kolejne odkrycie, Pomnik Poległych Żołnierzy z I Wojny Światowej w Kątkach:



Ślęża:

Widok na Góry Sowie z polnej drogi z Kątek:



Szczytna, widok z drogi polnej Wiry-Jędrzejowice. W dole normalna droga, ale już nie będę tamtędy jeździć, tylko górą:

Ukształtowanie terenu bardzo urozmaicone:







The best Jesus ever:



Pole golfowe na tle Szczytnej:

Góry Sowie ponownie:

Droga przez Wzgórza Kiełczyńskie:

Już coraz mniej widać. Kawałek Gór Sowich:

Przełęcz Książnicka:

Zawalidrogi:


-
Tu ostro w górę/w dół. 

Zamienię rower na lepszy model:

Widok ze Wzgórz Kiełczyńskich:

Znowu Sowy:

Gogołów:

Wzgórza Kiełczyńskie:

Ślęża:

Gogołów:

Wzgórza Kiełczyńskie:

Gogołów:

Wzgórza Kiełczyńskie:

Polna droga Krzczonów-Grodziszcze:

Tam przed chwilą byłem (Wzgórza Kiełczyńskie):

Przede mną Góry Sowie:

I jeszcze Ślęża w tle:

Tę dróżkę jeszcze kiedyś zaliczę:

Droga Grodziszcze-Krzyżowa:

W końcu trochę słońca:





Wzgórze Cmentarne w Krzyżowej:

Wieruszowski lasek:



Magistrala Podsudecka (LK 137), widok w kierunku Świdnicy. Ostatnio zrobiło się tu łyso:

Droga Makowice - Jakubów, następna do zaorania (czytaj zaasfaltowania):

Podjazd pod byłą stację Jakobsdorf: