Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ajk z miasteczka . Mam przejechane 26072.10 kilometrów w tym 7123.15 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.85 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ajk.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 58.50km
  • Teren 24.50km
  • Czas 05:02
  • VAVG 11.62km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 1081m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sowizdrzał sowiogórski, czyli kluskośląskie peregrynacje do miejsc mało uczęszczanych

Sobota, 6 kwietnia 2019 · dodano: 06.04.2019 | Komentarze 0

Trasa_Makowice_Wieruszów_Lutomia Górna_Graba_Wysoka Droga_Kroacka Studzienka_Kokot_Ostrzew_Glinno_Michałkowa_Lubachów_Bystrzyca Górna_Burkatów_Bystrzyca Dolna

z velo_cukru "Pożegnanie z Grabą"
komu w drogę - temu rower

idealna pogoda na wysokie, hardcorowe góry: słońce, chmury nad górami, tumany
tylko jechać
radość jazdy, gęba się uśmiecha
Makowice
skrót do Wieruszowa nad Magistralą Podsudecką i zjazd przez strumyk
o, rzepak, będzie malowniczo wkrótce
z Wieruszowa polami do Lutomii Górnej
Graba (452 m) mnie dzisiaj sama mami
skręcam (chociaż nie planowałem)
podjazd
rozgrzewam swe dwudziestowieczne kości
przed ostatnim domkiem zatrzymuję się
skręcam z tej drogi bo widzę inną po drugiej stronie na zboczu Graby
zaliczam ją w końcu 
a nawet dalej
wysokie łąki mnie mamią
rozgrzewam się do 100 stopni
najlepsze widoki są na Wysokiej Drodze!
dalej elektro-pastuchy, nie jadę na Cerekwicę
wracam (jeszcze tu powrócę)

zamysł był dotrzeć do Jaworowej Polany (503 m) (nie wiem, czy dotarłem),
bo nie pojechałem czerwonym szlakiem MTB, tylko pierwszą dróżką w lewo za "krowami" w stronę lasu 
(z mapy wynika, że tak, a z terenu nie za bardzo)
kolejny podjazd
trochę krążę po zasypanych patolami, konarami, szyszkami ścieżkach
stromo, podmarsz przez chwilę, wyszukiwanie dróżek
w lewo, w prawo, potem w dół i znowu w lewo
docieram do Piwnej Drogi
tu najpierw odbijam w prawo na Kroacką studzienkę, po 500 metrach zdaję mi się, że to nie tędy
na zad
w dół jadę, 
po 1 km zdaje mi się, że jadę w stronę Lutomi
wracam
podjazd
las bez liści mnie zmylił dziś (bywałem tu zawsze latem albo jesienią)
przed ostatecznym podjazdem ściągam kurtkę
bo im wyżej, tym cieplej (bliżej słońca, co nie?)
Kroacka Studzienka
głęboko skąpana
nikogusieńko
strumyk huczy
ptacy śpiewają
przerwa kanapkowa

z cyklo_rozmyślań sowizdrzalskich:
rok 1762 - poili konie Chorwaty
rok 2019 - poi ogiera Ajk
rok 2276 - czy jeszcze coś tu będzie, żeby poić???

tylko jeden gościu psuję tę sielankową atmosferę
z koszulką CCC zapierdziela szybko pod górę (a ja się pytam - po co?)
nie miał ze sobą nic, (może bidon) kategoria tych zapatrzonych na siebie superjeźdćców co Cię nie pozdrowią...
po 40 minutowym postoju, czas ruszać w drogę

zaliczam w końcu
podjazd raczej łatwy, tylko nawierzchnia trawiasta i liczne gałęzie to utrudniają
Kokot (775 m) - dzisiaj najwyższy punkt (wyżej niż Ślęża)
po drodze widoki, bo zaczęli wycinkę na północnym stoku i widać nawet Świdnicę, ale dzisiaj widzialność nie jest najlepsza
dwóch młodych mężczyzn (z Wrocławia) na Kokocie nie licząc psa, wyposażone plecaki, szykują obozowisko
rozmawiamy o tym miejscu i okolicach (ja ekspert w tych stronach)
pies biało-czarny przybłąkał się za nimi z Glinna
zostają na kolejną noc w tych okolicach
ruch na dzisiaj wyczerpany (tzn. ja tu się przypałętałem) więcej już nikogo nie będzie
próbuję dróżkę po Kokocie przez chwilę, ale zawalidrogi, idę zobaczyć tylko Wielką Sowę
wracam do czerwonego szlaku
na polance kolejny kolarz (tym razem w kierunku Studzienki)
ja odbijam w lewo 
zjazd
kierunek Ostrzew (717 m)
najlepszy przede mną
hardcore!
ostre zjazdy kamieniste, z licznymi zawalidrogami, itp. itd. etc.
to co najstarsi górale lubią najbardziej
koniec drogi - przepaść (tak było na mapie, że droga się urywa)
wracam
teraz podjazdy po tym hardcorze
dopiero teraz widać jaka stromizna
zaliczam w końcu ten Spitzberg
(Ostrzew) z drugiej strony - już lżej
puszka po piwie się wala, kto dziś ją weźmie, jeśli nie ja?
wracam do polany 
podjazd
ubieram kurtkę 
chociaż
słoneczko nad Glinnem i Michałkową (zawsze wracałem później gdy słońce tu już wzrokiem nie sięga)
na dole w Michałkowej wiaterek czołowy i tak już będzie do miasta
nieśpieszna jazda 
remont mostu za Michałkową przy jeziorze do końca sierpnia utrudni niedzielnym rowerzystom z miasta zaliczenie tradycyjnej trasy wokół jeziora. POZDRAWIAM!
podziwiam postęp prac na linii kolejowej do Jedliny Zdroju, nawet jeszcze koparka pracuje na torowisku (w sobotę po 17:00)
jeszcze mnie ten sam kolarz w koszulce CCC wyprzedzi w Burkatowie

7 godzin w siodle

Makowice:

Makowice - pałac:

Przeprawa przez strumyk:

Kierunek Góry Sowie:

Góry Sowie nad Lutomią:

Podjazd pod Grabę. Tu skręcę w prawo i dróżkę na Grabę biorę:

Właśnie ona, za tym domkiem:

Tamtej dróżki nie wybrałem dziś:

Podjazd nie jest trudny i widoki świetne:

Tym razem w lewo:

A za chwilę będę tam. Widać zagrody dla krów i dróżkę prosto do lasu::

Graba już za mną, teraz jadę dalej:

Wysoka Drogą. Na prawdę warto było się rozgrzać:

Cerekwica, tam elektro-pastuchy, więc nie ryzykuję:

I znowu widoki:

Graba:

Tam na górze przed chwilą byłem:

Tutaj najtrudniejsze podmarsze:

Ale szybko wynajduję ścieżki i stąd zjeżdżam do Piwnej Drogi:

W głębi Biesek:

Kroacka Studzienka:



PODJAZD NA KOKOT Z WIDOKAMI:

Kokot 775 m. n.p.m.:

Wielka Sowa z Kokota:

Zjazd z Kokota z widokami:



Kategoria Góry Sowie


  • DST 47.20km
  • Teren 24.20km
  • Czas 03:06
  • VAVG 15.23km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 427m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stop chemitrails nad Polską

Niedziela, 31 marca 2019 · dodano: 02.04.2019 | Komentarze 0

Trasa_Makowice_Krzyżowa_Grodziszcze_Książnica_Przełęcz Książnicka_Kiełczyn_Przełęcz Jędrzejowicka_Jędrzejowice_Wiry_Wirki_Kątki_Niegoszów

z velo_cyklu  "Pożegnanie z Bromem"

niedzielna balanga z wiatrem na rowerku
kierunek: Wzgórza Kiełczyńskie
ciepło
ale ten wiatr...!
do Grodziszcza spoko mam go w plecy

zjazd do Makowic:
na nowej asfaltowej drodze można ustanawiać rekordy szybkości
skrót przez górkę (zjazd) do Krzyżowej 
tu, o dziwo, dwoje na rowerach pod górę (kobieta prowadzi rower)
polna, malownicza dróżka z Krzyżowej do Grodziszcza (tu kundel za mną leci, ale ryk mój go odstrasza)
kolejny odcinek po wertepach do Książnicy (tu już wiaterek przypomina o sobie)
wjeżdżam na Wzgórza Kiełczyńskie
znowu nie udaje mi się podjechać do samej Przełęczy Książnickiej (366 m) po tej wyżłobionej dróżce (kilka metrów zabrakło, ściągnęło mnie do środka)

STOP CHEMITRAILS NAD POLSKĄ
niemy krzyk protestu na ławce pod wiatą turystyczną

ścieżka dydaktyczna na Wzgórzach Kiełczńskich w stronę wsi
skupienie rowerzystów na 1 m kwadratowym (sztuk 4)

ja jadę, na drodze stoją 2 rowery, dwoje młodych wspina się na występ skalny, na przeciw mnie jedzie 1 góral
słyszę z góry:
- Przepraszamy!
- Nie ma za co!
chyba chodzi o to, że porzucili niedbale rowery na drodze, a tu taki nieoczekiwany ruch w ciągu sekundy

+ jeszcze dwoje spacerowiczów
chwila asfaltu do Jędrzejowic
ponowny wjazd w teren
tuż za wsią 
dwa psy - duży biały i mały czarny
za mną do krzyża
biały - duży, odważny, ale bojaźliwy
podchodzi do mnie, łasi się trochę
mały, czarny, ostrożny, kładzie się w trawie z dala 
odjeżdżam po przerwie na herbatkę i założeniu wiatrówki (słusznie, bo tylko będzie juz tylko wiać)
potem zostają pod krzyżem
przez lunetę obserwuję je
bawią się na skarpie
zjazd polami do Wirów (Wir)
kolejne odcinki polne
za Wirkami na drodze do Kątek
jedna sarna (spłoszona wylatuje z krzaczorów)
spalanie śmieci (z oddali czuję ten swąd)
ktoś spala badziewny plastik etc. KOSZMAR!

widać wszędzie śmieci po rowach i na polnych drogach
oto POLSKA WŁAŚNIE
polskie patryjoty tak walczą o silnom Polskem

z Kątek w stronę Pszenna asfaltem
tutaj omijam wieś i polami do Wilkowa
potem skrót koło pałacu i w stronę miasta polnym skrótem
powrót przed zachodem słońca, choć dzisiaj już kilka minut po 19
temperatura spada do 11 C

i to by było na tyle

Widok z Zawiszowa na Masyw Ślęży:

Skrót przez Kraszowice:

Zjazd na Makowice:

Droga Makowice-Krzyżowa, Masyw Ślęży na horyzoncie:

Nad Krzyżową, super panorama na Góry Sowie:



Rzeka Piława w Krzyżowej. W tle Góra Kapliczna:

Dróżka Krzyżowa-Grodziszcze:

Grodziszcze ze Ślężą w tle:

I widok z niej na Góry Sowie:

Droga Grodziszcze-Książnica. W tle Szczytna:

Zbliżam się do Wzgórz Kiełczyńskich:

Wjazd na Wzgórza Kiełczyńskie:

Przełęcz Książnicka:

Krzyk z ziemi ku niebu:

Młodnika rośnie szybko, więc widoki się kończą:

Książnica:

Ślęża i Radunia. Kierunek Jędrzejowice:

Omijam wieś. Mój skrót do Wirów:

Niesamowity krajobraz i widoki:

Przygoda ze świątkiem i dwoma psami:

Kompozycja przestrzenna pt. "Psy II i rower einz":

Po prawej Ślęża i Radunia:

Po lewej Szczytna:

Ślęża widziana z dróżki do Wirek:

Pszenno i Świdnica:





  • DST 36.60km
  • Teren 19.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 14.64km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 447m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po Paluchu

Sobota, 30 marca 2019 · dodano: 04.04.2019 | Komentarze 0

Trasa_Słotwina_Komorów_Mokrzeszów_Pogórze Wałbrzyskie_Witoszów Dolny

z velo_cyklu: "Pożegnanie z Radoniami i dziurami"

bez kurtki jadę po raz pierwszy tej wiosny
lato w pełni
wiatr od gór trochę przeszkadza
kierunek Pogórze Wałbrzyskie
mijam kolejne wzgórza na Równinie:
Brzostówka (256 m)
Wzgórze Ernesta (305 m)
teraz mój skrót do Mokrzeszowa
tu zawsze się szybko zasuwa, mimo, że jest pod górkę
nie ma tu dziur, nie ma kolein - może dlatego
dojeżdżam do wielkiej dziury w ziemi
teraz podjazd polną drogą obok Mokrzeszowa
Paluch (395 m)
kolejne podjazdy 
to najlepsze miejsce dla samotnych ekstremalnych jazd
moja ulubiona tutaj trasa, choć dopiero 3 raz po niej jadę
tylko po Paluchu
tylko stado saren
tyko gałęzie 
tylko kobierce zeszłorocznego listowia 
świergot ptaków
ogólnie ta cholerna liryka
tylko przepaść
tylko rower 
jeszcze się tu wybiorę w przeciwną stronę nie jechałem po Paluchu
wrażenia jak w wysokich górach

podjazd po Radoniu (422 m )dojazdem pożarowym nr 4
(też go uwielbiam)
kolejny podjazd
Czepiec (415 m)
Daisy
tu kilka osób w tym 4 młodych rowerzystów
zapewne miejscowych
zatrzymuję się na przeciw domku myśliwskiego Księżnej Stokrotki
jakiś ciul rzucił tu puszkę od piwa
odnoszę ją do kosza, który jest raptem 20 metrów dalej
kolejny podjazd
Sowina 403 m
widok na Nizinę Śląską
smogowato...
innych wariantów nie biorę już dziś pod uwagę, wystarczy
zjazd przez Witoszowy do miasta

powrót o zachodzie słońca

Skrót przez Brzostówkę do Komorowa:

Widok poprzez Brzostówkę na Ślężę:

Kolejne ujęcie Brzostówki:

Moje miasto na tle Masywu:

Kierunek Komorów:

Komorów:

Wzgórze Ernesta (Górzno):

305 m n.p.m. Wzniesienie na Obniżeniu Podsudeckim:

Kierunek Mokrzeszów:

To ta szybka polna dróżka, ewenement:

Tam jadę:

Mokrzeszowska dziura:

Tym skrótem omijam prawie całą wieś:

Widoki na równiny:





Kolejne zdjęcia z jazdy po Paluchu:



















To już Radoń, dojazd pożarowy nr 4:

Czepiec przede mną:

Jeziorko Daisy:

Widok z Sowiny na zasmużoną Niziną Śląską"

Widok na Masyw Ślęży:





  • DST 43.80km
  • Teren 26.00km
  • Czas 03:12
  • VAVG 13.69km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góry Sowie, czyli skąd ma Pan taką brodę, czyli zdobyty nowy szczyt

Sobota, 23 marca 2019 · dodano: 23.03.2019 | Komentarze 0

Trasa_Opoczka_Bojanice_Lutomia Górna_Podolin_Lutomia Dolna_Lutomia Mała_Wieruszów_Krzyżowa_Makowice_Jakubów

z velo_cyklu "Pożegnanie z Bronom"

czyli czworo jeźdźców apolikapsy, łajno, trzy psy i ja

Słońce, trochę chmur.
Na prawdę ciepło!
W końcu lekkie ubrania.
Kierunek: Góry Sowie!
Ta część niedoceniana, za Lutomią.
Jest jeszcze sporo dróżek do odnalezienia.
Dzisiaj zdobywanie Brony!
Dużo terenu, nawet błot prawie niet.


Plan dotrzeć do Lutomi w godzinę (udało się).
Naród kolarski wyszedł już na asfalty, ale na moich polnych.górskich dróżkach już nikogo z nich nie będzie...
Czy tylko ja jestem taki ambitny w tym miejscu?
Za Opoczką wjeżdżam w teren.
Skrót przez Wieruszów do Bojanic.
Bocian na gnieździe.
Ty słyszę niezmiernie intrygujące pytanie:
- Skąd ma Pan taką brodę?
Nie odpowiadam nic tym razem.
Tu, o dziwo, jeden motor jedzie...
Tam jadę asfaltem i dopiero wjeżdżam na polną drogą koło szklarni. 
Malownicza droga do Lutomi. Jest lekki wiaterek, no i dobrze, bo często tu powietrze stoi bez ruchu, że paść można... 
W Lutomi tea time.
Czerwonym szlakiem pieszym w kierunku Podolina.
Motylki, ptaszki, owady i jedna żabka.
Pierwsze 2 amazonki.
Trzeba uważać jeszcze dodatkowo na łajno.
Po drodze dwie dziewczyny z trzema psami...
Pod Leśniczówką w Podolinie kolejna przerwa na herbatkę.
Tu drogi znam, więc szybki zjazd pod Bronę
Ciekawy podjazd.
Środek dróżki wyżłobiony przez wodę, boki nachylone, a na dodatek wyżłobienie wypełnione liśćmi, wąsko sporo gałęzi.
Da się jechać, ale z przerwami.
Potem rozwidlenie, wybieram prawicę - tam czekają widoki.
(a jednak są widoki - mapa nie kłamie)
(Brona 529 m n.p.m.)
Potem podążam tą ścieżką, ale dalej schluss. Wracam do rozwidlenia i jadę dróżką po lewicy
Teraz hardcore!
Zjazd.
Esencja Gór Sowich:
najlepsze liście, wyżłobienia rynnowe i zryta ziemia
niezliczone gałęzie, konary..
na jednym się wyglebiam, ale prędkość na zjeździe była minimalna więc 
to się nie wlicza do historii mych upadków

Zjazd spod Brony.
Tutaj spotkanie kolejnych jeźdźców. Nigdy bym się tu ich nie spodziewał.

Zapewne też to o roveriście pomyśleli.

- Świetna pogoda na wyjście.
- Tak, rewelacyjna. Dziwnie się jedzie po tym rozrytym terenie przykrytym liśćmi.
- Miłego dnia!
Czy konie mnie słyszą?
Pod pomnik nie idę,
Kierunek Lutomia Mała.
Na drodze matka na rowerze z dzieckiem na siodełku i drugie dziecko na rowerze...
Stają, gdy samochód jedzie z przeciwka...
Bardzo ostrożnie.
Szlakiem R9 docieram do Krzyżowej.
Tutaj skrót przez lasek,
Na końcu niespodzianka, stawiają płoty koło tych zabudowań w Makowicach na skraju wsi, kolejny raz już się nieda tędy przejechać..?
Wciąż ciepło po powrocie 16 C

Cztery godziny w siodle
Dzień dobry arbuzy!

Richtung - Eulengebirge:

Szynobus ma tle Makowic:

Wieruszów i Masyw Ślęży z drogi do Bojanic:

Moja ulubiona,widokowa droga Bojanice-Lutomia Górna:

z widokami na Masyw Ślęży:

Lutomia, tu topią kabiny:

Dojazd do drogi pożarowej w kierunku Podolina:

Dzisiaj prosto na Podolin:

Zbliżamy się do Podolina, za leśniczówką:

Początek podjazdu na Bronę:

Czy ktoś tędy jeździ, chodzi?:

Ja na pewno po raz pierwszy:

Widok z Brony w kierunku południowym:

Widok z Brony w kierunku północnym:

Zjazd z Brony:

Ciężka walka z gałęziami, konarami itp.:

Kolejny zjazd w stronę pomnika. Tu będą za chwilę dwaj jeźdźcy:

Pomnik Cesarza, nie zachodzę ku niemu:

Widok z drogi Lutomia- Lutomia Mała:

Tradycyjne ujęcie:

Nawet tu w Makowicach, ten wszędobylski żółty złom:



Kategoria Góry Sowie


  • DST 26.00km
  • Teren 10.50km
  • Czas 01:55
  • VAVG 13.57km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

ВЕСНА, ВЕСНА, ВЕСНА ach to ty, czyli szpileczka polna

Piątek, 22 marca 2019 · dodano: 29.03.2019 | Komentarze 0

Trasa_Słotwina_Witoszów Dolny_Pogórze Wałbrzyskie_Burkatów_Bystrzyca Dolna
z velo_cyklu "Pożegnanie z Błoniem"

słońce w mleku
wiatry już przeszły
nawet jeśli, to nie przeszkadzają
kierunek Pogórze (po raz kolejny próbuję)
tym razem nie jadę Ametystową Drogą , ale koło azbestu i barszczu Sosnowskiego
skrót z Witoszowa pod platformą widokową
tu jak zwykle błota...
chwila zjazdu Modliszówką do dojazdu pożarowego Nr 12
nikogo nie ma, choć słychać w oddali ujadanie kundla
o pierwsze motylki:
cytrynek i gównianek, potem kolejne...
dzisiaj w lesie po podjeździe przerwa na bułę
potem
próbuję nowy wariant, ale ścieżka się kończy, zostaje ostre zejście i walka z terenem, kłodami, błotkiem przykrytym liśćmi, zawalidrogami i ruczajem
wiem mniej więcej gdzie wyjadę, poza tym wszystko widać...
i z Burkatowa już szybki asfalt do miasta
tu trochę więcej słońca

Mgły jeszcze poranne:

Skrót polny ze Słotwiny do drogi Komorów-Witoszów:



Już przejechałem drogę. Pogórze coraz bliżej:

Kościół w Witoszowie:

Kierunek była baza wojsk ZSRR:

Malownicze wzgórza pożerane tumanem:

Tu znajdowała kiedyś baza sowieckiej armii:

Podjazd pod platformą widokową przy drodze na Modliszów:

Malowniczy zakątek tej ziemi:

Podjazd w kierunku drogi na Modliszów:

Dróżkę znam, wiem gdzie wyjadę:

Dlatego zbaczam z dróżki (ja zboczeniec rowerowy):

Walka w terenie:

Przez ten jar:

Po tym zboczu złażę:

Ciężko było:

Tu docieram do ścieżki. Warto było:

Tu inny wariant wjazdu/wyjazdu z Pogórza, który już w tę i we w tę znam:

Oglądać się warto:

Nowy gatunek, szpileczka polna:

Burkatów:

To ona, nowo-odkryta szpileczka polna w całej okazałości:

Pogórze Wałbrzyskie:









  • DST 13.80km
  • Teren 4.50km
  • Czas 00:45
  • VAVG 18.40km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 72m
  • Sprzęt Lincoln
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podmiejski Lincolning_chrający słopek

Środa, 20 marca 2019 · dodano: 21.03.2019 | Komentarze 0


wiosna, panie Serżęt!
bądź gotów, wisusie!

trzęsie nieźle po zadku ten podmiejski wertep

Masz ci bratku bratka:

Zjazd z Zawiszowa:

Linia kolejowa Wrocław Gł.-Jedlina Zdrój, między Pszennem a Świdnicą Przedmieście:

Pszenno i Ślęża:

Staw Hycel:

Wysypisko już się wyłania:

Za wałem Bystrzyca, a za nią Ślęża:

Wielka Sowa:

Bystrzyca:

Duma miasta:

Duma Świdniczan. Góry wznosimy:

W dole oczyszczalnia ścieków:

Linia kolejowa 137 Legnica-Katowice, Magistrala Podsudecka:

Potok Jabłoniec:

Przyjmijcie te dwa nagie krzyże:

Psiarnia i ciepłownia Zawiszów:





  • DST 14.60km
  • Teren 1.80km
  • Czas 01:07
  • VAVG 13.07km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 97m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pogranicze w ogniu, Pogórze w deszczu

Niedziela, 10 marca 2019 · dodano: 10.03.2019 | Komentarze 0

Trasa_Słotwina_Witoszów Dolny
z velo_cyklu "Pożegnanie z Bromem"

od razu po wyjechaniu
zaczyna się mżawka 
potem już tylko
pada
pada
pada

deszczowo
mrocznie
mokro

Pogórze w deszczu dzisiaj ominę
już nie chcę dziś bardziej moknąć
z 10 stopni zostało tylko 6

Dzisiaj tylko relacja z Ametystowej Drogi Słotwina-Witoszów Dolny:



















  • DST 24.00km
  • Teren 12.20km
  • Czas 01:40
  • VAVG 14.40km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 209m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kanion w deszczu i walka z żywiołami

Sobota, 9 marca 2019 · dodano: 10.03.2019 | Komentarze 0

Trasa_Niegoszów_Kanion w deszczu_Panków_Wierzbna_Bagieniec_Zawiszów
z velo_cyklu "Pożegnanie z Borem"
dzień ze zmienną pogodą

wychodzę a tu deszczowe chmury na mnie napadają... 
wiaterek na razie nie przeszkadza za bardzo
przez Staw Kozła
kierunek
kanion Colloredo
nad nim też deszczowe chmury
ani jednego ludzia
idealne miejsce na spacery jazdy górskim rowerkiem
ambitny plan przejechać wszystkie dróżki w kanionie
które  w ostatnich latach poznałem
trzy podjazdy
przebiśniegi
śmieci nawiało z wysypiska co po drugiej stronie rzek jest
Lisi Zakątek
Goethe tu był i ja tu byłem
dobijam do zrujnowanego mostku
teraz mój coroczny challenge
ostry, krótki podjazd, który do tej pory nie udało mi się wjechać bez przerwy, bez stawania stopą...
dzisiaj się zawziąłem i wjechałem na raz!
zaklinanie szamana:
TERAZ MOŻE JUŻ PADAĆ
po tym ogromnym sukcesie może lać, wszystko mi jedno
zamówiłem deszcz i za kilka minut po pokonaniu drugiego podjazdu i powrotnym wjazdem w las
zaklęcie zadziałało
jadę bo i tak nie ma gdzie się skryć
widzę ,że się niedługo przejaśni
to tylko 10 minut opadów...
trzeci podjazd pod sam kanion na początku mnie wybiło błoto
po drodze widać zakola rzeki jest ich 5...
dobrze jest tu wybrać się o tej porze roku
a mało kto wie o tym miejscu
POLECAM!
miejsce dla treningu jazdy górskiej idealnej

lampkę zgubiłem, czy nie?
z kilometr na chwilę wracam o, nie została w piwnicy...
he, he, he...
najciekawsze i tak przede mną
kolejne chmury nadciągają ze zgniłego zachodu
wjeżdżam w Wąwóz Jabłońca kolejne krople
ale to tylko przygrywka
wyjeżdżam an równinę za wsią a tu dopiero nawałnica na mnie napada
ostatnie 4 km dziś walką z żywiołem
huragan mnie zdmuchuje jak piórko z dróżki
a rzęsisty deszcz przez ostatnie 2 km (ściana deszczu)
tak bywa...
a jechać się chce

Zabawę z naturą czas zacząć. Jadę dokładnie w oko cyklonu:

Kamieniołom, który wybudował miasto:

Przebi_co_śniegi:

Piława )z lewej) wpada do Bystrzycy. Lisi Zakątek:

Baza kosmitów wciąż tu jest:

Chwila przerwy na głęboki oddech przed decydującym starciem z podjazdem:

Mój ulubiony podjazd. W końcu SUKCES!:

Kolejny podjazd. Jadę w tę stronę po raz pierwszy:

Masyw Ślęży:

Zaraz zacznie padać:

Kanion za tymi drzewami, ale jeszcze robię rundę w dół:



Paaaaaaada:

Za chwilę będę na szczycie kanionu:

Już nie pada, ale wybija mnie z rytmu na tym grzęzawisku z liśćmi błotem:

Pierwsze zakole Bystrzycy:

Kanion i Bystrzyca:

W sumie jest ich 5:

Widok z góry:

W oddali Wierzbna:

Poszło na Ślężę:

Kolejny front deszczowy:

Nawałnica dopiero się zaczyna!:







  • DST 40.10km
  • Teren 3.60km
  • Czas 02:28
  • VAVG 16.26km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 422m
  • Sprzęt Lincoln
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ani jednego ludzia, czyli interpretacja rzeczywistości, czyli przeminęło z wiatrem...

Piątek, 8 marca 2019 · dodano: 09.03.2019 | Komentarze 0

Trasa_Bystrzyca Dl._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Tama_Zagórze Śl._Zamek Grodno_Tama_
_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln

z velo_cyklu "Pożegnanie z Broniem"

W  I  A  T  R 

szept wiatru biorę na klatę
i całuję bestię
oswojony nie pogodzony
zasuwam jak emeryt
kierunek Tama Zachodzącego Słońca
pierwszy rajd górski tego roku

miło popatrzeć na wycięte krzaczory na linii kolejowej do Jedliny-Zdroju

runda dokoła jeziora
spust wody z tamy
tradycyjna pielgrzymka-rozgrzewka na szczyt góry Choiny
czyli do zamku Grodno
ani żywej duszy na dziedzińcu, choć otwarte...
jedynie owczarek sennie wyglądnął przez szparę w płocie
teraz najlepsze
runda po zachodnim brzegu (Jordanu?)
dwoje mnie przeprasza za szczekającego kundla...

kolejna para
jadę za nimi i wyprzedzam a tu słyszę kobieta mówi:
- Ani jednego ludzia!
A ja na to:
- Jest jeden ludź!
to co widzisz nie jest tym co dostajesz
przysiądź tu pod moim liściem i podumaj sobie
rzeczywistość - czy aby na pewno wiesz co cie otacza
i jak to rozgryźć
poniżej
wodospad...?
dla innych tylko spust wody z tamy

zjeżdżam skrótem (gdzie ongiś zaliczyłem OTB)  prosto do Lubachowa wybija mnie na kamieniu i było to bolesne (dla przyrodzenia)
nic śmiesznego
śmiejmy się śmiejmy

kolarzy po drodze jak na lekarstwo po drodze naliczyłem sztuk 6

powrót nie szybki bo  W I A T R  zmienny
tym razem 
mnie wypieścił

Tradycyjny początek z Masywem Ślęży w tle:

Rzut oka na Wielką Sowę:

Na Pogórze:

Coś już robią przy linii kolejowej. Świetnie!:

Chwila oddechu po wiatrach wziętych na klatę:

Serpentynka pod tamę:

Objazd dookoła. Potem będę po drugiej stronie światła:

Tama, tama, tama, tamilioin:

Tamtędy nad brzegiem jeziora za chwilę pojadę:

Ale najpierw podjazd pod zamek, boczną, mało uczęszczaną serpentynką:

Widok na Włodarza:

Zamek Grodno:

Sgraffito, czyli prekursor dzisiejszego graffiti: 

Jezioro i Wysokie Lipy:

Serpentynka na tamę, widok z przeciwnej strony:

Spust surówki z pieca:

I tak opuszczam Pogórze, przeminęłom z wiatrem.





  • DST 24.80km
  • Teren 11.60km
  • Czas 01:39
  • VAVG 15.03km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 190m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Marcowy kocioł pogodowy, czyli kibel po polsku

Wtorek, 5 marca 2019 · dodano: 05.03.2019 | Komentarze 1

Trasa_Zawiszów_Bagieniec_Nowice_Jaworzyna SL.)Milikowice_Słotwina
z velo_cyklu "Pożegnanie z broną"

obudź w sobie optymizm i wolę walki

odrzuć to co nie ważne i dojedziesz do mety

wychodzę a tu niespodziewanie deszczowe chmury
zaczyna padać, ale jadę na północ tam gdzie ich nie ma
mam to gdzieś....

chwilę pada
uciekam przed deszczem

za to atrakcja na dziś silny wiatr przez cały czas mi będzie dokuczał
omijam Bagieniec przez lasek i skałę Jonathana Heintza Goethego
pogodowy kocioł
chmury, trochę słońca wiaterek i deszczyk
najgorzej przed Nowicami, chcę przejechać drogę do Żarowa, nie da się muszę zejść z roweru i przebiec przez nią
bo tak zawiało....
trochę kropel poleciało
potem emeryckie tempo po ścieżce rowerowej w stronę Jaworzyny (silnie wieje) 
wjeżdżam na Drogę Węglową aż do Milikowic tak będzie
po drodze tradycyjne kible polskie rzucone po rowach...
tu nareszcie kierunek południowy to będzie najszybszy dziś odcinek, warto było walczyć
teraz mnie poniesie...

wiatr mnie porządnie wygrzmocił

Pogodowy kocioł czas zacząć:

I za chwilę już ładnie:

Niedźwiedź polarny nad Ślężą:

Bagieniec omijam podjazdem w stronę skały Goethego:

Zjeżdżam obok tej skały:

Podjazd przy winnicy:

Podjazd za winnicą:

Zjazd ku Nowicom:

Wierzbnik (Strzelnica) z prawej, Ślęża  na horyzoncie:

Co się ubłoci, to moje:

Ścieżka Nowice-Jaworzyna Śląska:

Dawna żwirownia, Jaworzyna Śląska:

Kibel, kibel, kibel, kibel roznosi zarazki:

Duża Piaskownica. Stary Jaworów:

Droga Węglowa, wciąż na mnie wieje:

Stąd już mam tylko wiatr w plecy:

Tu mnie poniesie w stronę Milikowic:

Masyw Ślęży, znowu skręcam w prawo i pod wiatr:



Powrót do miasta drogą z Milikowic, Tu mnie poniesie. Znowu wiatr w plecy:

Góry Sowie w śniegu: