Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ajk z miasteczka . Mam przejechane 26072.10 kilometrów w tym 7123.15 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.85 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ajk.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 27.10km
  • Teren 3.20km
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Lincoln
  • Aktywność Jazda na rowerze

Majowy Lincolning (podmiejski)

Czwartek, 11 maja 2017 · dodano: 11.05.2017 | Komentarze 1

Dwie rundy podmiejskie:
poranna 13.1 km
wieczorna: 14 km

Runda poranna ku Słotwinie:

i koło Latawca z widokiem na Pogórze:

Runda popołudniowa, na Kraszowicach z widokiem na Piaskową Górkę:




  • DST 35.80km
  • Teren 14.20km
  • Czas 01:55
  • VAVG 18.68km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tyle słońca w tym rzepaku, czyli polne harce po Równinie

Środa, 10 maja 2017 · dodano: 10.05.2017 | Komentarze 0

Trasa_Niegoszów_Wilków_Gruszów_Śmiałowice_Gołaszyce_Siedlimowice_Domanice
_Pożarzysko_Kalno_Wierzbna_Bagieniec_Zawiszów

Raczej ciepło
Pochmurno
Słońce od czasu do czasu się przebija
Po polach i wzgórzach Równiny Świdnickiej
Wiatr w plecy
Pola już się złocą rzepakiem
Przyjemnie
Czarny kot przebiega drogę w Śmiałowicach
Nic się nie stało
Pierwsze 16 km po asfaltach
Potem wyjeżdżam w teren (za Siedlimowicami) i praktycznie do domu już mało asfaltu.
Odkrycie dwóch mostków na Bystrzycy (a w zasadzie kładek), których istnienie podejrzewałem od dawna, ale jakoś nie było okazji.
Dzisiaj się nadarzyła.
Pierwsza tuż za Siedlimowicami, skrót do Domanic. Przez lasek, potem pola rzepaku i wyjazd przy boisku (odcinek 1300 m).
Druga około pałacu w Domanicach. Zabytkowa, poniemiecka, jeszcze nie wszystkie zdobienia złomiarze wałbrzyscy wyszarpali.
Wyjazd na drodze z Siedlimowic (dystans 800 m).
Była jeszcze trzecia (kamienno-ceglana) nad jakimiś małym ciekiem w Domanicach.
Mój ulubiony polny podjazd na Pożarzysko. Panorama na Zbiornik Mietkowski, Masyw Ślęży, Sky Tower we Wrocku i
mą ulubioną Pyszczyńską Gorę rzepakiem zasianą.
Wiaterek przeciwny, ale nie przeszkadza.
Chłodzi.
Potem zdziwienie.
Koniec polnej dróżki przed Bagieńcem,
Wyrównali dla pobliskiej uprawy winorośli? Chyba nie zaasfaltują?

Gruszów-Śmiałowice. 

Jak zwykle Ślęża:

Dowód na niepłaskość Równiny Świdnickiej:

Siedlimowice witają kolarzy i motocyklistów:

Pierwsza kładka:

Koło boiska w Domanicach stary mostek:

Druga kładka:

Widok na Zbiornik Mietkowski i Sky Tower:

Widok na ulubioną Pyszczyńską Górę:

Kamieniołomek za Pożarzyskiem:

Malowniczo i pachnąco:




  • DST 25.40km
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wielka Majówka III

Piątek, 5 maja 2017 · dodano: 05.05.2017 | Komentarze 0

Wielka Majówka III_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Witoszów Dln.

z wybałuszonymi oczyma
zastygłszy w zdziwieniu
pokrzywiony
leży w przydrożnym
rowie...
Burkatów?
- capreolus capreolus

rowery dwa
na Obniżeniu Podsudeckim
(11:18-13:57)

Znowu mgła:

Wszystkie zdjęcia z drogi Burkatów - Witoszów Dolny:

Burkatów w rowie legł, sarenka też:

Pogórze we mgle:










  • DST 32.70km
  • Teren 10.60km
  • VMAX 36.00km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wielka Majówka II

Środa, 3 maja 2017 · dodano: 04.05.2017 | Komentarze 0

Wielka Majówka II_Wilków_Jagodnik_Miłochów_Krzczonów_Boleścin_Krzyżowa_Wieruszów
_Opoczka

(16:07-19:12)
mgliście, mrocznie, majowo
rowery dwa
raczej chłodno jak na majówkę
pętla po Równinie na wschód od miasta


Na razie skrót w stronę rzeki jeszcze w mieście:

Złote pola przed Niegoszowem:

Skrót do Wilkowa:

Droga Miłochów-Krzczonów:

Klimatyczna jazda:

Wzgórze Popiel:

Tradycyjne ujęcie nad Krzyżową:

Siądź pod mym liściem, a odpocznij sobie:

Już w mieście. Widok na Jakubów i Piaskową Górę. 

Cargo, Cargo, Cargo, ach to ty:





  • DST 25.70km
  • Teren 8.00km
  • VMAX 33.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wielka Majówka

Poniedziałek, 1 maja 2017 · dodano: 01.05.2017 | Komentarze 1

Wielka Majówka_Zawiszów_Bolesławice_Jaworzyna_Żwirownia_Stary Jaworów Kolonia_Milikowice_Słotwina

Wypad popołudniowy na Równinę.
Ciepło i wiaterek w plecy, potem brak wiaterku.
Odkrycie lasku za torami, a wcześniej dróżka do lasku w Jaworowie.
Piękna chmury z promieniami.
rowery dwa
(16:18-18:52)



Nowa perspektywa:

Widok ze Ślężą w tle:

Góry Sowie w tle:

Jaworzyna Sląska. Była żwirownia:

Ha, ha, rowery dwa:

Za Starym Jaworowem. Lasek w stronę Milikowic:

I w nagrodę pociąg:

Nie boję się Badam ten lasek. Krótki intensywny podjazd:

Odkrywam w nim  szałas:

Niebo rekompensuje swym pięknem to zimno:

Droga z Milikowic. 




  • DST 15.50km
  • Teren 1.00km
  • Temperatura 13.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na Wielkiej Sowie śnieg

Niedziela, 30 kwietnia 2017 · dodano: 01.05.2017 | Komentarze 1

Na Wielkiej Sowie śnieg

Na Wielkiej Sowie śnieg
Na Antarktydzie śnieg
Na Wielkiej Niedźwiedzicy śnieg
i nie pitol mi tu jeden z drugim
że  w i o s n a

rowery dwa
(15:55-18:07)

Widok z ul. Torowej:





  • DST 26.60km
  • Teren 8.80km
  • Czas 01:51
  • VAVG 14.38km/h
  • VMAX 30.00km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rowerowy relaks

Poniedziałek, 24 kwietnia 2017 · dodano: 24.04.2017 | Komentarze 5

Trasa_Jagodnik_Miłochów_Krzczonów_Grodziszcze_Krzyżowa_Wieruszów_Krzyżowa
_Makowice

Na dole świdrują. 
Poranny koszmar.
Wychodzę przed południem.
Dzisiaj jednostajna pogoda - słońce i cumulusy.
Ładnie.
Krótko.
Rowerowy relaks.
Przez polskie pola i łąki łan, lasy państwowe, drogi publiczne i gruntowe.
Teren pagórkowaty jak to na Równinie.

Zaliczam trzy nowe dróżki:
1. Polna dróżka z Krzczonowa do Grodziszcza 
2. Wieruszowski lasek 
Pętla 1.7 km przez rozkwitający, wiosenny las.
3. Skrót z Krzyżowej do Makowic (dołem, przez las, wzdłuż Piławy).
Intrygowała mnie zawsze ta dróżka koło Wzgórza Cmentarnego w Krzyżowej w stronę Makowic.
Zawsze śmigałem przez Wzgórze Wiatrak.
Dzisiaj nabieram odwagi i jadę w dół potem przez lasek, teren raczej łatwy i wyjeżdżam na początku Makowic. Dystans 1.7 km.
Przyroda się budzi ido życia po wczorajszych żywiołach.
Błoto spoko.
Wiaterek prawie niezauważalny, trochę na końcu dopiero się pojawił.
Powrót tuz przed 14.

Fotorelacja:

Wagony budują:

Dobijam do Krzczonowa. Widok na Masyw Ślęży:

Ślęża w oddali i Wzgórza Kiełczyńskie. Bliżej Krzczonów i Kopki (250 m.)

Mój skrót do Grodziszcza z górską panoramą w tle. Polecam:

Słońce, wiosna się budzi i widoki też. Jestem między Grodziszczem a Krzyżową:

Dobijam do Krzyżowej. Widok na Piławę, Wzgórze Cmentarne i drogę, którą będę jechał. Ale na razie pętla przez Wieruszowski Lasek i wrócę tu za pół godziny:

Wieruszowski Lasek. Podjazdy, leśne ścieżki i zjazdy, singielek, przeprawa przez strumyk. Wymarzone miejsca do treningu dla kolarzy:

Powrót do Krzyżowej i za chwilę zbadam nową dróżkę do Makowic. Za tą górką prosto :

Nowy skrót z Krzyżowej do Makowic. Totalny odlot:

Po zjeździe z górki, otwiera się super dróżka przez lasek:

Czasem trafi się bajorro (urokliwe):

Czas na herbatkę. Przystanek Makowice:

Wiosna w pełni. Relaks udany:





  • DST 38.90km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:25
  • VAVG 16.10km/h
  • VMAX 38.00km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kwietniowe gradobicia

Niedziela, 23 kwietnia 2017 · dodano: 23.04.2017 | Komentarze 5

Trasa_Witoszów Dln._Komorów_Milikowice_Witków_Stary Jaworów_Bolesławice_Nowice_Wierzbna_Panków_Niegoszów

Super pogodny dzień. Wiele się dzieje.
W takim razie doświadczę jeszcze z dziesięć żywiołów w czasie jazdy.
Wyjeżdżam: 14:53
Nie wiem dokąd wyruszyć, (na Zagórze nie jadę, nie chcę wdycha rajdowych spalin) 
wyjeżdżam za Osiedle, wypatruję chmury.
Jadę na południe miasta. 

Pierwsza fala deszczu ze śniegiem
łapie mnie przy Bosmanacie nad Zalewem (czekam 16 minut pod daszkiem).


Teraz słoneczko i cicho po deszczu.
To jadę na Witoszów. Chmury nad Pogórzem. Wiatru brak.
Skręcam na Komorów by uciec przed nimi.

Druga fala gradu

łapie na górce za Witoszowem dojeżdżam do drzew - duże, chronią przed porywistym wiatrem i gradem.

Ale poszło na WItoszów, więc jadę na Komorów.  Trwało to w tym miejscu ze trzy minuty.
W razie czego jest po drodze wiata.
Nad Zalewem w Komorowie nawet przyjemnie i słonko za chmurami się przebija. Czarnych chmur tu nie widać.

Jadę na Milikowice.
Wiatr w plecy, pomaga pedałować.
W oddali kolejne czarne chmury, ale bliżej Ślęży.

Trzecia fala gradu
łapie mnie w Bolesławicach gdy skręcam na Nowice. Postanowiłem tu skręcić bo fala szła na miasto.
Za wioską w oddali pierwsza dziś tęcza.
Nie udaje się tym razem uciec (do wiaty daleko) i przez kilometr wali we mnie grad i poprawia podmuchami wiatru.
Drzew brak jak i jakichkolwiek schronów.

Mokre nogawki poniżej kolan. Robię przerwę pod wiatą, ale już nie pada. O, ironio losu.
Jadę na Wierzbną. Tu lubię jechać pod górkę, zwłaszcza przy wietrze w plecy.
W oddali nad wioską druga tęcza. Gdy wjeżdżam na szczyt podjazdu, już jej nie widać.
Teraz więcej słońca zza chmur.
Dalej przyjemnie, już obsycham.
Za Pankowem decyduję się na zbadanie nowej dróżki.
Wjeżdżam w końcu w teren, zjazd ze skarpy w stronę Bystrzycy i kamieniołomu w Niegoszowie.
Jadę po raz pierwszy (pod lasem byłem, ale w głąb się nie zapuszczałem).
Zjazd bardzo przyjemny, zieleń w lesie z delikatnymi kolorami, błoto na drodze. 
Dobrze, że tu skręciłem.
Wyjadę przy dróżce, którą już znam.
Słynny koślawy mostek między kamieniołomem a Wiśniową.
Teraz mój ulubiony krótki podjazd (80 metrowy, ale wymagający).
Nie udaje mi się go wjechać, 10 metrów podmarszu w części środkowej.
A za mną czyżby kolejna nawałnica nadchodziła?
Tak i to bardzo szybko!

Czwarta fala gradu - burza gradowa.
Robi się ciemno i niebo zasłaniają czarne chmury.
Niegoszów, wiata przystankowa, ostatnia deska ratunku
Jak w amerykańskim filmie w ostatniej sekundzie dobijam do niej.
Podmuchy gradowe z zachodu więc wali prosto w wiatę.
Atak potężny i te odgłosy uderzającego gradu o blachę wiaty.
Staję na ławkę, bo tylko nogi zmokną do kolan.
Trwało to dokładnie 17 minut.
Po gradzie duże płatki śniegu, aż stopniowo wygasło.
Kolejna dziś trzecia tęcza na horyzoncie za Pankowem.
Kulturalnie po wszystkim wycieram ławkę po brudnych butach i zmieniam rękawiczki, tym razem wziąłem zapasowe shitmano.
Trochę ogarniam Rometa.
Po błocie śniegowym i rwących potokach zjeżdżam ostrożnie przez Niegoszów.
Teraz po kałużach.
Powrót w słońcu: 18:57
Tradycyjnie trzy kurtki wodne i w potrójnych skarpetach. 

Widok spod wiaty w Niegoszowie podczas nawałnicy śnieżno-gradowej:




  • DST 70.90km
  • Teren 20.00km
  • Czas 04:52
  • VAVG 14.57km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wzgórza Oleszeńskie + Jańska Góra

Piątek, 21 kwietnia 2017 · dodano: 21.04.2017 | Komentarze 7

Trasa_Wilków_Pszenno_Kątki_Mysłaków_Przełęcz Tąpadła_Przełęcz Słupicka
_Wzgórza Oleszeńskie_Przełęcz Sulistrowicka_Przełęcz Przemiłowska
_Winna Góra_Tomice_Piotrówek_Jańska Góra_Sokolniki
_Oleszna_Domaszów_Młynica_Słupice_Uliczno_Jaźwina
_Tuszyn_Książnica_Krzczonów_Miłochów_Jagodnik

Wyjazd: 14:15
Ciepło i słonecznie.
Wiatr w plecy, jedzie się!
Zwłaszcza za Pszennem w stronę Kątek.
Potem skrót na Mysłaków, świeżo położonym asfaltem.
Zaliczam po drodze mały kamieniołom.
Za wsią skrót do drogi z Sadów na Przełęcz Tąpadła.
Na Przełęczy wjeżdżam w teren.
Tu na zielonym szlaku najwięcej błota.
Potem już lżejsze.
Za Przełęczą Słupicką trzymam się niebieskiego szlaku pieszego.
Ciekawy podjazd na Oleszenkę (387 m n.p.m.) 200 metrów podmarszu, potem już sinusoida, góra-dół, góra-dół aż do
pomnika Stulecia utworzenia Freikorpsów. Pomnik ma 104 lata.
Za Przełęczą Sulistrowicką raczej brak podjazdów.
Mijam Winną Górę (317 m n.p.m.).
Ale czad był dopiero za Przełęczą Przemiłowską.
Dwa ostre podjazdy na Gozdnik (314 m n.p.m.)
Pierwszy trudniejszy od razu wyrasta za Przełęczą, ten daję radę, drugi krótszy, już mi się nie chce męczyć, więc oszczędzam energię i krótki podmarsz.
Niskie wzgórza nie oznaczają wcale, że nie ma hardcoru...
A zjazd to jeden miękki dywan błotny. Droga rozmemłana przez pojazdy wywożące drewno.
Wyjeżdżam z lasu. W lewo na Świątniki, w prawo widok na południe.
Widać cel mojej wyprawy.
Jest 17:04. przejechane na razie 29.5 km, więc decyduję się zaliczyć Jańską Górę.
7 km przez Wzgórza Oleszeńskie, było super.
POLECAM!
W Winnej Górze (wsi) pies mnie koło przednie obsabaczył... gdy spoglądałem na mapę.
Co za tym idzie oznaczyłem mu teren długości 40 km.... (he, he)
Teraz asfaltem do Piotrówka.
Za Piotrówkiem skręcam w teren na Jańską Górę i penetruję miejscowe dróżki.
3 km w pagórkowatym terenie z ostatnim 900 metrowym podjazdem pod Wieżę.
Widok na skraju lasu na Masyw Ślęży wyborny.
Jańska Góra  (255 m n.p.m.)
z pierwszą w świecie Wieżą Bi_smarcka z 1869 r. (jeszcze stoi w rui_nie).
Zastanawiam się nad powrotem. Przez Piotrówek nie wracam, bo tam pies typu Golden Retriever leżał pod ostatnim domkiem,   podbiegł do mnie, na szczęście łagodny (ale ciśnienie mi podniósł).
Zjazd na Sokolniki.
Dalej teren.
Od Olesznej wiatr przeciwny....
Na 39 km zaczyna się asfalt, najpierw kostka przez wieś.
Miałem inne plany, ale dróżek w terenie na południowym skraju Masywu nie znam, więc szybciej będzie asfaltem, by zdążyć przed zmrokiem.
Choć "szybciej" znaczy pod wiatr.
Przez 31 km czeka mnie z nim walka.
Potem od Jaźwiny wybieram wariant przez Tuszyn, drogą na Mościsko i skręt w prawo na Książnicę.
Na szczęście po drodze ruch minimalny.
Jeszcze kąpiel rowerowa w Jagodniku.
I już jesteśmy w domu.
Powrót: 20:40
:{)}}}}}

Wiosna w pełni:

Ciekawe ujęcie z polnego skrótu do Wilkowa. Widać Ślężę i Szczytną:

Teraz szybko w stronę Kątek. Tym razem Ślęża, Radunia i kawałek Szczytnej:

Kątki. Teatr na wodzie na cztery krzesła i stolik:

Ślężą za Kątkami:

Podjazd w stronę Mysłakowa. Jeszce rok temu nie było tu asfaltu. Teraz śmigam tędy często, bo aut praktycznie brak:

I wyłania się oto taki widok:

Kierunek Przełęcz Tąpadła:

Ślężą od południa, koło łąki Sulistrowickiej::

Podjazd na Oleszenkę:

Pomnik Stulecia utworzenia Freikorpsów:

Też ciekawy podjazd do pomnika:

Dzisiejszy cel w oddali. Po drodze Winna Góra i Tomice:

Teraz zjeżdżam ze Wzgórz Oleszeńskich ku Jańskiej Górze. Po prawej Winna Góra, po lewej Tomice

Pies mi koło obszczał (pies mnie dzisiaj olał), winna Winna Góra:

Podjazd na Jańską Górę. Niczego sobie:

Widok na Wzgórza Oleszeńskie, Piotrówek  i Ślężę spod Jańskiej Góry:

Z tej stony księżyca jestem po raz pierwszy. Widok dla mnie nie tuzinkowy. Piotrówek, Wzgórza Oleszeńskie, Radunia i Ślęża:

No to w końcu dotarłem. Póki się jeszcze nie zawaliło:

Jańska Góra, widok z drogi Sokolniki-Oleszna:

Wzgórza Oleszeńskie, Ślężą i walka z wiatrem:



Kategoria Masyw Ślęży


  • DST 57.50km
  • Teren 30.70km
  • Czas 04:00
  • VAVG 14.38km/h
  • VMAX 34.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Herbatka na Zamku Cisy, czyli Glany, Błotny Poniedziałek

Poniedziałek, 17 kwietnia 2017 · dodano: 17.04.2017 | Komentarze 3

Trasa_Tomkowa_Bolesławice_Stary Jaworów_Ciernie_Pięć Domków_Cieszów_Zamek Cisy_Podzamcze_Lubiechów_Witoszów Grn._Witoszów Dln.

Czas na świąteczny rajd.
Po wczorajszym leniwym dniu, dzisiaj wybieram ekstremalne trasy.
Warunki już są znakomite, świeżo po opadach, więc 
trzy kurtki + potrójne skarpety bez wątpienia się przydadzą, jak i termos z herbatką.
Jak Lany Poniedziałek, to tylko Śmigus-dyngus.
Wychodzę dokładnie w samo południe!

Deszcz I
Wychodzę a tu znowu pada.
Wyjadę za miasto i zobaczę co słychać w pogodzie.
Po 10 minutach już fajnie, na północy niebieskie niebo, chmura poszła na Ślężę.
Jadę.
Tutaj na drodze strumyk i prawa nogawka do kolan zmoczona.
Omijam jak najwięcej asfaltów (zrobię dziś 30 km w terenie).
robię sobie skrót omijając Tomkową.
Już po 4 km mam tyle błota, że dalej już nie muszę się niczym przejmować.
Teraz omijam St. Jaworów i jadę Węglową Drogą do Cierni. 
Tutaj widać fronty atmosferyczne nad Strzegomiem leje, a w kierunku Świebodzic nie.

Deszcz II
Łapie mnie przed Pięcioma Domkami (21 km trasy) gdy wjeżdżam ponownie w teren
I tak się będzie ciągnął z krótką przerwą do Cieszowa.
Cieszów
Czas na odpoczynek od deszczu.
Jest wiata, ale bez ławki.
Po 20 minutach już mniej pada.
Jadę.
Dojeżdżam do drogi głównej na Świebodzice, ale omyłkowo skręcam w lewo.
Przed lasem deszcz się kończy.
Potem w prawo w teren, po chwili coś mi tu nie gra...
Nie tędy droga do Zamku Cisy.
Raz kozie śmierć, nie wracam.
Zawsze się znajdzie jakaś alternatywa.
Zjazd do szlaku na Zamek Cisy.
Tutaj samochód jedzie...
Pytają jak się stąd wydostać,,,
Na błoto już nie zwracam uwagi.
Potem przejazd przez wezbraną rzeczkę Czyżynkę, tuż pod zamkiem.
Zamek Cisy.
Nikogo nie ma, obchodzę zamek dookoła.
Na północnym krańcu przepaść...
Czas na herbatkę

Deszcz III

Od Podzamcza się zaczął. Lekki i krótki.
Tu wynajduję ścieżkę przez las w stronę Lubiechowa, by nie jechać koło ulicy.
Udało się.
Potem krótki asfalt i wyjazd przy Hotelu Maria. 
Lubiechów przy Palmiarni
Przerwa na herbatkę.
Tyle aut.
Stoję pod wiatą dla rowerów.
Teraz śmigam szlakiem Ułanów na Witosz.
Po drodze rozglądam się na ścieżki odbijające na boki, kiedyś je zbadam.
Pozdrawiam turystów i rowerzystę (dzisiaj to drugi rower spotkany po drodze).
Skręcam w jedną z nich, rozeznam się trochę.
Ale dziś jej nie badam, po chwili wracam.
Przy kolejnej z nich napis:
POMNIKOWE DĘBY.
Nigdy nie widziałem. Trzeba się będzie kiedyś wybrać

Deszcz IV
Przed Witoszem zaczyna znowu,
Witosz - postój pod wiatą turystyczną.
U nas nie pada na Równinie (zasięgam informacji telefonicznej).
Tutaj chmury się kłębią nad Pogórzem.
Kwadrans czekania i można kontynuować rajd.
Przy okazji zbadam nową dróżkę. Skrót do szlaku Ułanów.
Wyjadę tam gdzie te sady pod lasem (mam mapę w głowie - lata studiowania).
Udało się. Nigdy wcześniej nią nie jechałem i jest praktycznie cały czas w dół, około 3,5 km, dzięki temu omijam
Pogorzałę i wyjeżdżam koło pałacu w Witoszowie Grn.
No to jesteśmy w domu.
Teraz uważna jazda byleby do boczniaka.
Za plecami pojawia się słońce. 
Tak to bywa z tym zalanym Pogórzem.
Powrót: 18:38
SUPER!
Nich żałują ci, co bali się wyjść!


Pierwszy deszcz się właśnie skończył. Decyzja - jadę. Zamek Cisy dzisiaj zdobędę, nie straszne mi warunki pogodowe. Trzy warstwy kurtek przecież mam na sobie!:

Deszcze poszły na miasto i Góry Sowie:
Węglowa Droga za Starym Jaworowem:

Pogórze w deszczu. Za chwilę tam będę. Jadę  na śmigus-dyngus (z nieba): 

Pada, jadę w stronę Cieszowa:

Malowniczy fragment trasy w Cieszowie. Ciągle pada. Byle by do wiaty:

Przystanek Cieszów. Nie ma na czym nawet siąść. Przynajmniej pod wiatą nie pada:

Pomyliłem drogę. Nic to. Zaliczę nowe dróżki, świeżo po deszczu:

Przeprawa przez Czyżynkę:

Zamek Cisy. Przynajmniej raz w roku w czasie wielkanocnym zaliczam:

Zamek Cisy. Tutaj nie padało, więc przerwa na herbatkę udana:

Tylko wczesną wiosną, gdy nie ma liści, warto się tu wybrać:

Krok do przepaści:

Romet, Witosz, termos, herbatka i ostatni dzisiaj deszcz.

Rajd, jak widać na załączonym obrazku, niezmiernie udany: