Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ajk z miasteczka . Mam przejechane 26072.10 kilometrów w tym 7123.15 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.85 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ajk.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 48.30km
  • Teren 14.00km
  • Czas 03:14
  • VAVG 14.94km/h
  • VMAX 39.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zazdroszczę Panu tego roweru, czyli rajd po Ślęży

Piątek, 26 maja 2017 · dodano: 26.05.2017 | Komentarze 2

Trasa_Jagodnik_Miłochów_Gogołów_Wirki_Wiry_Tąpadła_Przełęcz Tąpadła_ŚLĘŻA_Biała_Zebrzydów_Kątki_Pszenno

Cel: Ślęża.
Mam już zaliczone w tym sezonie:
Szczytną, Radunię, Oleszenkę.
Wyjeżdżam:
prawie bez chmur.
Pojawiają się małe obłoczki.
Wiaterek w plecy,
przyjemnie się gna w stronę Masywu.
Po skromnym śniadaniu i ćwierć kilu truskawek przed wyjściem,
wytrzymuję jakoś
na jednym batoniku 40 g (jabłko, daktyl, porzeczka, jagoda)
i jednym 20 g (daktyle, banany) + litr herbat.
Kwiaty rzepaku zaczynają więdnąć, już nie tak się złocą na polach.
Przed Gogołowem obserwuję miast przez lunetę.
W Tąpadle / Tąpadłach (jak to się żesz odmienia?) skręcam w teren do żółtego szlaku.
Wydawało mi się, że jest trudniejszy podjazd, ale lajcik.
Jak zwykle mała czarna bestia z domku w głębi lasu wylatuje, ujada już z oddali i leci za mną. Jak wyciągam urządzenie do fotografowania, to kundelek się spietrał...
Coraz więcej chmur.
No to super będzie podjazd na Ślężę.
Wymarzona pogoda (wg prognozy tak miało być po 14 i się sprawdziło całkowite zachmurzenie!).
Na Przełęczy krótki relaks, na przystanku (trzeba siąść).
Podjazd żółtym szlakiem.
Po drodze mały ruch (zawsze planuję Ślężę tak aby unikać tłumów na szlakach).
Tylko dwóch zasuwa na rowerach z góry.
Potem dwie wycieczki:
- podstawówka
- seniorzy z kijami
Jeden z uczniów:
- Zazdroszczę Panu tego roweru.
Seniorzy pocieszają, że potem będę miał z góry.
A ja na to, że tędy nie wracam.
Nie lubię tych progów co chwila.
Kilka razy staję (na środkowym odcinku za Polaną z Dębem) by wyrównać tętno.
Na szczycie znowu słoneczko i brak zasięgu. Godzona 14:28
Prawie nikogo nie ma.
Muszek roje.
Tradycyjny relaks na ławce, potem pod wieżę widokową.
Tu zaszła zmiana.
Można po drabinach zaleźć na szczyt wieży widokowej.
Oczywiście nie wchodzę. 
Potem zejście niebieskim szlakiem po tych głazach do  Bialskiego Rozdroża.
Ostatni raz tędy szedłem pod górę w XX wieku.
Pamiętam tylko, że był hardcore.
I rzeczywiście jest!
Na prawdę stromo!
Dużo głazów!
Tarabanię się z Rometem.
Bolą rączki, bolą.
Potem w lewo badam Drogę pod skałami, po 200 m rezygnuję, szybciej zajdę do Bialskiego.
Tuż przed Rozdrożem widzę błoto. Chcę szybko przejechać, ale zastygam i kąpiel prawej stopy i kierownica mnie wali.
Jak to jest, że w jedyne błoto, które jest po drodze, muszę wpaść...
40 minut marszu w dół z Rometem. Znowu można jechać.
Znowu się zachmurzyło.
Wybór drogi:
wybieram tą skrajną nieoznakowaną w lewo.
Na początku wydaje mi się, że już ją kiedyś jechałem, ale nie.
Mój pierwszy raz. Potem dobijam do szlaku pieszego zielonego.
Pod Kwarcową Górą.
Potem krzyżówka z czarnym, ale jak już jadę, to wypróbuję zielony do Białej.
Tak jeszcze nie jechałem.
Dojeżdżam do asfaltu, teraz prosto polną dróżką do Białej.
Niezła pętla: 11.5 km po dróżkach Masywu Ślęży.
Teraz kolejny wybór powrotu:
Wybieram jednak asfalt przez Zebrzydów, Kątki do Pszenna.
Będzie szybciej.
Zachmurzenie prawie pełne, wiaterek,
Idealne warunki.
W Pszennie odbijam na skrót do drogi Niegoszów-Świdnica, by ominąć DK35.
Jedyny minus : smród od tych oborników...
W mieście dopiero pojawia się słońce zza chmur.

Miasto w nowej odsłonie:

Dzisiejszy cel:

Kierunek Przełęcz Tąpadła, ale w terenie:

Stara znajoma szczekaczka:

Podjazd na Ślężę. olana pod Dębem:

Górna część podjazdu brukowana:

Nowe siodełeczko. Trochę przygrzewana szczycie Ślęży::

Zbiornik Mietkowski:

Odpoczynek, bo jeszcze najgorsze przede mną:

Widok z wieży widokowej. Na górę oczywiście nie wchodzę:





Po tej drabinie nikt mnie nie zmusi do wchodzenia:

Znoszenie roweru niebieskim szlakiem, hardcorowo!:

Jedyne błoto po drodze - musiałem w nie wpaść:



Kategoria Masyw Ślęży


  • DST 66.40km
  • Teren 24.80km
  • Czas 04:25
  • VAVG 15.03km/h
  • VMAX 45.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powtórka z rozrywki, czyli majówka na Wielkiej Sowie, czyli kolejna dętka do kolekcji

Niedziela, 21 maja 2017 · dodano: 22.05.2017 | Komentarze 2

Trasa_Opoczka_Wieruszów_Lutomia Mała/Górna_Kroacka Studzienka_Kuźnica_Przełęcz Walimska
_Wielka Sowa_Przełęcz Walimska_Glinno_Michałkowa_Tama_Lubachów_Bystrzyca Grn,_Burkatów_Bystrzyca Dln.


Rewanż za ostatni rajd na Sowę.
Wiaterek i raczej ciepło.
Ubieram kurtkę na wszelki wypadek.
Kolarz z wąsem pyta o drogę na Wiśniową.
Życzy szerokości!
Wolałbym powietrza...
Plan na dziś:
najpierw teren w stronę Sowy
szlakiem EuroVelo R9 przez Lutomię, potem Piwną Drogę, Kroacką Studzienkę.
Z powrotem zjadę asfaltem do domu przez Glinno/Michałkową.
Po 10 km jednak kurtka okazuje się zbędna.

Wiatr w plecy więc zasuwam.
W lesie za Lutomią tylko ja.
Tempo spokojne, bo cały czas podjazd.

Po drodze do Kroackiej Studzienki nikogo nie ma.

W górach jak zwykle cieplej.
jak nad morzem zapach sosen i bryza.

Przerwę obiadową robię po 30 km na skrzyżowaniu na Średniej Drodze.
Jadę tak samo jak przed tygodniem przez Jelenią Polanę, Drogę Gwarków.
Czy jak się spotka zakonnicę, to będzie pech, a jak trzy na raz?
Kiedyś jechałem na Sowę to szła cała ich gromada i nic.
Na Sowie pół godziny przerwy.
Na prawdę ciepło.
Zjazd też w krótkiej koszulce
Przed Glinnem w dolinach silnie wieje. Zakładam kurtkę bo 10 km zjazdu.
Na samym dole w Michałkowej tuż za skrzyżowaniem z kapliczką dziwny dźwięk.
Przednie koło mięknie.
Udaje mi się dotrzeć do skrzyżowania przy Jeziorze.
Kolejna dętka do kolekcji.
Bez paniki.
Wyciągam zestaw ratunkowy.
Pompka ostatecznie kaputt.
Myślę se, tu duży ruch samochodowo-rowerowy, zaraz kogoś poproszę o pompkę.
Nikt się nie zatrzymał (z rowerzystów). Ja się w takich wypadkach zatrzymuję.
Jakieś auto się zatrzymuje i cofa w moją stronę.
Po chwili wysiada kuzyn z rodziną!
Mówi, że nie ma pompki.
Po dokładnym zbadaniu bagażnika, znajduje się pompka nożna.
Więc jesteśmy w domu!
Po chwili już koło gotowe.

Trzy zakonnice to szczęście w nieszczęściu.

Między Wieruszowem a Lutomią Małą. W oddali mój target:

Ze Ślężą, Radunią i Szczytną w tle:

Kroacka Studzienka. 

Widok z Kużnicy. Blisko, coraz bliżej:

Znane widoki:

Tradycyjny parking na środku góry:

O, Wielka Sowo:

Masz babo flaczek:




  • DST 41.10km
  • Teren 9.40km
  • Czas 02:13
  • VAVG 18.54km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pochmurny rajd po polach Równiny

Sobota, 20 maja 2017 · dodano: 20.05.2017 | Komentarze 0

Trasa_Wilków_Gruszów_Stefanowice_Klecin_Krasków_Gola_Szczepanów
_Biała_Mysłaków_Gogołów_Miłochów_Jagodnik

Pochmurno
Wczoraj upał
Dzisiaj znowu kurtka i długie spodnie
Włóczęga po polach na wschód od miasta
Po rzepakach 
Bażanty
Kuropatwy
Kury też (w Goli do woli)
Trzy nowe polne dróżki:
Szczepanów-Biała (boczna w prawo tuż po wyjeździe z lasku)
Mysłaków-Biała (super widoki na Ślężę)
Skrót do Gogołowa w stronę byłego kamieniołomu (częściowo mi znany)
Od Gogołowa wiaterek przeciwny...
gdy wjeżdżam na asfalt.

Dzisiaj w stronę Ślęży:

Widok na Masyw sprzed Strzelec.. Nietypowy widok:

Po tych płytach już kiedyś jechałem z przeciwka. Dzisiaj sobie odpuszczam. Zaraz widać dróżkę w prawą.
Jadę w nieznane:

O kamieni narzucali:

Jak zwykle podziwiam widoki:




  • DST 44.50km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:27
  • VAVG 18.16km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góry Czarne, czyli asphalt muss sein

Piątek, 19 maja 2017 · dodano: 19.05.2017 | Komentarze 0

Trasa_Słotwina_Witoszów Dln./Grn._Pogorzała_Poniatów_Stary/Nowy Julianów_Dziećmorowice_Zagórze
_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.

Miał być poranny, wyszedł południowy rajd.
Wygrzebałem się z barłogi dopiero o 11.
Ale jest super wiatr, miejscami porywisty.
Z cyklu lato w mieście.
Premiera nowego siodełka.
KLS Driveline Saddle firmy Kellys
z
Zone cut -
czyli jak czytam w opisie:
"strefa bezuciskowa - otwór w centralnej części siodła zmniejszający ucisk miejsc wrażliwych."
Ładne.
Ale czy dobre..?

Kierunek Poniatów.
Tradycyjnie skrót przez Słotwinę, Ametystową drogę do WItoszowa.
Po drodze zielona jaszczurka przebiega drogę - czy jestem zabobonny?
I co mam zrobić, plunąć trzy razy, abo co? 
Potem wiatr ucichł, ale bliżej Pogórza się znowu pojawia.
Im bliżej gór, tym przypominają mi się wiek XX i letnie jazdy po górach na stalowych rumakach, 
chili stare bobre czasy.
Gorąco, jadę ekonomicznie, nie szarżuję.
Jeszcze nie jechałem w tym roku w tą stronę na Poniatów.
Podjazd spoko.

Teraz Julianowy, dobrze, że jest ta szeroka velo_ścieżka.
Skręcam na Dziećmorowice.
Kiedyś polna, obecnie zaasfaltowana, szybki, przyjemny zjazd

przed kolejnym podjazdem.
Przez Góry Czarne tj. Palczyk. 10 % podjazdu.

Po drodze limuzyna na sprzedaż - Nein, danke.
Potem zjazd w stronę Zagórza.
Podziwiam górskie panoramy.

Dzisiaj bez żądnych skrętów w teren.
Tutaj mocny wiaterek.
Na serpentynkach przed wsią, to mało co mnie nie zdmuchnęło...
Takie porywy wiatru bywają.
Teraz runda w stronę jeziora.
Dużo lasu, więc przyjemnie chłodzi.

Dalej standard tama, fajnie się zasuwa bo wiatr pomaga.
Siodełko na razie OK.




  • DST 20.20km
  • Teren 15.60km
  • Czas 01:07
  • VAVG 18.09km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Polne harce, czyli łamacz siodeł

Środa, 17 maja 2017 · dodano: 17.05.2017 | Komentarze 2

Trasa_Zawiszów_Nowice_Jaworzyna_Stary Jaworów_Tomkowa

Na rozgrzewkę  7 km Lincolnem po mieście.
Do domu.
Zmiana pojazdu i w pola.
Pętla praktycznie po drogach gruntowych.
20 km w godzinę.
W końcu ubieram krótkie spodnie....
i nową koszulkę Steeden.
Po drodze rzepak, rzepak i rzepak.
i przyjemny wiaterek.


Potem trawa tak wyrosła
i
zasuwam agresywnie.
Dojeżdżam do Tomkowej
Coś metalowego stuknęło.
Zatrzymuję się, nic nie widzę.

Jadę, patrzę na cień, jedno ramię krzywe....
O co chodzi?

W końcu EUREKA!

Siodełko połamało się.

Siodłołamacz, chili ja.
Chyba jestem za gruby.




  • DST 21.20km
  • Teren 6.60km
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Lincoln
  • Aktywność Jazda na rowerze

Majowy Lincolning III (podmiejski), czyli błotna kąpiel

Wtorek, 16 maja 2017 · dodano: 16.05.2017 | Komentarze 2

Trasa_Pszenno_Wilków_Niegoszów


Bażant koło silosów z kiszonką
znienacka wylatuje
Plecak w błocie ląduje
Ja nie
Zające na polu uciekają
jeden z zarośli wyskakuje
wertepy
wzloty upadki
jazda bez trzymanki przez pole
wesoło jest

Z Pszenna w stronę Miłochowa:

Coś mnie podkusiło by Lincolnem zjechać na te wertepy:

To się nazywa ubłocić::

Po tych polnych koleinach żem zasuwał Lincolnem:



Widoki znad Wilkowa:

I już z Niegoszowa ku miastu:




  • DST 17.60km
  • Teren 1.30km
  • Czas 00:48
  • VAVG 22.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Lincoln
  • Aktywność Jazda na rowerze

Majowy Lincolning II (podmiejski)

Poniedziałek, 15 maja 2017 · dodano: 15.05.2017 | Komentarze 1




Jagodnik
Jakubów
przyjemny
wiaterek

Kocie łby do Jakubowa:

Wielka Sowa w oddali:

Jest ładnie z Wielką Sową w tle:




  • DST 63.00km
  • Teren 17.80km
  • Czas 04:10
  • VAVG 15.12km/h
  • VMAX 50.00km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Człowiek Gór, czyli jak nie zdobyłem Wielkiej Sowy

Niedziela, 14 maja 2017 · dodano: 14.05.2017 | Komentarze 1

Trasa_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Michałkowa_Glinno
_Przełęcz Walimska_Jelenia Polana_Przełęcz Walimska_Glinno_Boreczna_Cerkwica_Kanciarski Buk
_Burkatów_Bystrzyca Dln

Wyjazd:
13:10
Pochmurno nad Pogórzem


Wiosenne deszczyki przede mną.
Deszczyk 1. Lubachów przed tamą aż do początku Michałkowej, Jadę uparcie, bo mam nosa.
Stara zasada kolarska. Im wyżej, tym cieplej.
Tu wychodzi słońce i nieźle przygrzewa, aż do Polany Potoczkowej, przy najgorszym podjeździe (he, he, he)
Przystanek Michałkowa

Przez moją ulubioną Michałkową
tłok rowerowy
dwóch
dwoje

Glinno, skrzyżowanie za kościołem
Dwóch bajkerów
- O, człowiek gór! Zapytamy co to jest.
Co w trawie piszczy...
- Żmija zygzak.
Przenieśli ją patykiem na trawę z szosy...
Chwilę rozmawiamy i uciekam.
Potem za napisem Glinno, robię przerwę na drinka.
O, jeden kolarz  zapierdziela z góry i jeszcze pedałuje.
Przez niego zgubię CreditSuiss...

Do Walimskiej sporo kolarzy.
Gdy wjadę w teren to kolarzy już nie spotkam. Super, że się zachmurzyło, to się nie spocę.

W terenie jeszcze mokro, ale najgorsze błota i tak są w  Witoszowie. Znajome widoki, których mi brakowało.



Za Polaną Jelenią spokojnie wjeżdżam ten podjazd przez las (obawiałem się, że będzie podmarsz).
Docieram do 870 m n.p.m. Do szczytu tylko 1800 metrów.

Gdzie saszetka z kluczami?
- W Glinnie!
Tutaj się rozstaję z Sową.

Tak szybko w dół jeszcze nie jechałem.
Dwóch prowadzi rowery tuż za Glinnem przed drogą na Przełęcz Walimską.
Pytam
Odpowiadają
10 metrów do saszetki z kluczami
HURRA!
No to nie przyjdzie mi piłować kłódki i dorabiać kluczy.

Żmijowate Glinno
Rozjechana zygzak na asfalcie koło cmentarza.
Ta sama co na skrzyżowaniu tu dolazła? 

Kobieta żartuje, po oderwaniu głowy od shitphone'a 
- Ja tego Pana na ramę...

Deszczyk nr 2. Krótko i słabo. Boreczna z widokiem na Sowy. 

No to Romety poszły w las.
Deszczyk zacznie się jak zjadę do lasu.

Tu też nikogo po drodze.
Czyli deszczyk nr 3. Trochę większy i trochę potrwa, Czerwony szlak MTB.

Za Kanciarskim Bukiem szalony 2.5 km zjazd.
Nie szarżuję.
Koniec gór i lasu, koniec deszczu.
Gdy wyjadę z lasu po 50 km jazdy
przez ostanie 12 km typowa dolegliwość kolarska mnie dopadła.
Deszczyk nr 4. Burkatów ostatki kropelki
Raczej większa mżawka, przyjemny majowy.
Jadę powoli walcząc z siodełkiem.
Powrót:
18:30




  • DST 39.30km
  • Teren 12.80km
  • Czas 02:46
  • VAVG 14.20km/h
  • VMAX 35.00km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rajd po Pogórzu

Sobota, 13 maja 2017 · dodano: 13.05.2017 | Komentarze 1

Trasa_Słotwina_Witoszów Dln._Witosz_Stary Julianów_Pogorzała_Witoszowy

W oddali chmury burzowe?
No i dobrze.
Wyjadę za miasto to się przyjrzę.
Ciepło.
Przyjemny wiaterek.
Burz i deszczu nie spodziewam się.
Niech właśnie takie będzie lato, dużo chmur!
Po wczorajszych rajdach ostała się dziura w kieszonce, aż telefon na asfalt wypadł.

Jadę na Pogórze.

Kierunek odwrotny do wczorajszego.
Potem wjazd w teren koło pałacu w stronę Daisy.
Dzisiaj praktycznie nie ma błot (po wczorajszych dziś jakieś takie słabe).
Jadę pierwszą dróżką koło sadów.
Niezły podjazd 1400 m. aż się spociłem.
Pierwszy raz w tę stronę.

Potem zjazdy.
Leśne rozstaje dróg próbuję jedną, podjazd z 200 metrów. 
Wracam.
W stronę Witosza.
Podjazdy.
Tutaj trzyosobowa rodzinna wycieczka rowerowa siedzi "w mojej" wiacie.

Potem badam różne dróżki wokół Witosza.
Docieram do autostrady leśnej.
Pojawia się słońce.
W stronę Lubiechowa, tu też odbijam w prawo, badam teren.
Wracam.
W końcu odbijam na odnogę autostrady leśnej w stronę Wzgórza 449, nawet trudny podjazd.
Koniec autostrady.
Końcówkę już znam.

Przez pole. 
Był tu Velo_duet w tym roku.
W stronę Toyota Industrial

Nie chcę mi się już wracać przez Witosza.
Ruszam na Julianów, tutaj zjadę sobie przez las do ostrego zakrętu przed Pogorzałą.
Jechałem kiedyś pod górę na Lincolnie.

Dziś po raz pierwszy w dół.
Mijam zagubionych kochanków z Gdyni.
Dalej na tyle ciepło, że nie trzeba się opatulać. 
Po wertepach zasłużyłem na chwilę przyjemnej jazdy bez trzymanki w dół do miasta.
Wystarczy Raleigh Creda.

Pozdrawiam Coolarz z Brodą




  • DST 37.40km
  • Teren 16.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 12.47km/h
  • VMAX 35.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Buszując po Pogórzu, czyli ekstremalne przygody Coolarza z Brodą

Piątek, 12 maja 2017 · dodano: 13.05.2017 | Komentarze 3

Trasa_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Złoty Las_Modliszów_Witoszów Dln.


Rozdział I 
Świdnica - Złoty Las

Pojawia się dużo chmur, więc nie będzie tak upalnie.
Przyjemny wiaterek
Po raz pierwszy tego roku tradycyjny zestaw trzy-kurtkowy zostaje w domu
Dzisiejszy rajd nie zapowiadał niczego nowego.
Plan - standardowy dojazd asfaltem do Złotego Lasu.
Jest piątek po południu,  po drodze, o dziwo, żadnych kolarzy. 
14 km robię w 45 minut (no nieźle).

Rozdział II
Złoty Las-Modliszów
Romety poszły w las.
1800 metrów podjazdu po urokliwej serpentynie do słynnych stolików.
Warto odwracać głowę, bo im wyżej tym przedniejsze widoki na Wielką Sowę.
Na razie sucho, dróżka pierwsza klasa.
Dojeżdżam do stolików pod patronatem "Knieja".
Okrągła w tym roku przypada rocznica (SIEDEMDZIESIĄTA).
Tu zaszła zmiana.
Postawili nowe stoliki w modnym kolorze, jeden ostał się stary. Można biesiadować.
Błoto dopiero przede mną.
Napisałabym, że po drodze nie było ani żywej duszy, ale pod Modliszowem biegacz górski wyłania się z pól

Rozdział III 
Modliszów-Modliszów
Najpierw zdarzenie drogowe z qrą.
Wyskoczyła mi przed kołem około pół metr, gdy zasuwałem z górki, a jest tam dosyć stromo.
Zahamowałem.
To nie była kura na biegunach.
Po zjechaniu z górnej części wsi. Wjeżdżam w teren.

Droga dla prawdziwych wielbicieli błot.
Skrę na mój ulubiony skrót w stronę czerwonego szlaku pieszego na Witoszów Grn.
Kałuże królują po drodze. Mam w dół jest fajnie.
Przeprawa w bród przez strumyk.
Tutaj przejeżdżam.
Potem kraina pięciu kałuż (raczej bajora).
Nie dam się skąpać jak onegdaj.
Dojeżdżam do szlaku.
Sprawdzam czas - dopiero 17.
Za wcześnie do domu.
No to runda przez Mrowinę (461 m n.p.m.)
Czyli wjeżdżam na czerwony szlaki pieszy. 
Ponownie przeprawa przez bród.
Tutaj błoto poślizgowe  na tyle masakryczne, że szybciej będzie podmarsz.
Pod koniec da się jakoś jechać.
Dojeżdżam do pierwszego rozstaju dróg.
Pierwszy plan od razu na Witoszów, ale pora wczesna więc wybieram jedną z dziewiczych dróg, która prowadzi w przeciwną stronę, domyślam się, że w stronę Modliszowa i wiedzie o wiele wyżej od dróżki, którą jechałem.
Na początku dróżka spoko, potem błota i coraz gorsza nawierzchnia z cyklu liście na rozoranej ziemi z grudami + kamienie i dużo patyków.
Ale nie ma trudnych podjazdów.
Po prawej stronie niezłe nachylenie terenu.
Docieram do polanki. Dróżka się kończy ale za chwilę widać jej ciąg dalszy - krajobraz księżycowy tak zryte przez ciężki sprzęt.
Ostro w dół i schluss. Przede mną zabudowania na skraju Modliszowa.
Nie jadę dalej. Raz, że już w dole jechałem 
a dwa, że nie wiem czy się da zjechać do drogi we wsi.
Wracam lepiej poznam teren.
Masakrycznie po tych liściach z grudami...
Dróżka liczy 1.6 km  w jedną stronę.
Miłe buszowanie po górach.
Dojeżdżam do rozstaju dróg.
Teraz na Witoszów
Choć są tu jeszcze nie zbadane drogi (innym razem).
Odpuszczam szlaki i zasuwam drogą p-poż.
Bateria się skończyła, będę dalej tylko podziwiał krajobrazy.
Postanowienie unikać asfaltów - wybieram hardcorowe koleiny błotne na skraju lasu..
Zbadam czy się da dojechać aż do miejsc, po których już buszowałem niedawno.
Da się. 

Rozdział IV 
Platforma widokowa
No to jestem w domu. 
Dalej już teren znam. 
Trzecia dziś przeprawa przez rzeczkę.
Tym razem przełażę.
Skraj lasu.
Skoro już tu jestem, a do Witoszowa tylko kilometr po polu, to zbadam skrót w stronę platformy widokowej.
Po drodze:
bota, błota, błota, bajora
i jeszcze raz błota.
Dwie panie po drodze mijam.
Tędy jeszcze nie jechałem, po prawej mijam drogę do poradzieckiego schronu.
Dalej widzę skrót do platformy.
Stromy krótki podjazd. Docieram do połowy (w sumie dało by się wjechać na upartego, ale po co tracić siły).
Dołażę do platformy.
Jest ławeczka, można sobie przysiąść gościu i podziwiać krajobrazy Równiny, Ślęży itp.
Spotkane panie suną w stronę parkingu.
Jestem sam.
Patyk i wytrząsam błoto z podeszw.

Rozdział V 
Ubłocony powrót do miasta
Powrót tą samą drogą do skraju lasu, potem na polnej drodze traktorowy korek.
Błoto w pysk.
Mam za sobą 10 km błot
W stronę szkoły. Tutaj zaczyna się na bocznej drodze asfalt i całe błoto Pogórza Wałbrzyskiego, które zebrałem, wali po gębie.
Do skrzyżowania, pod górkę i polną drogą nad Witoszowem do Ametystowej Drogi i do Słotwiny.
Przez miasto w ubłoconych spodniach i rower też,
Wracam tuż po 19.
Dalej ciepło - temperatura spadła do 19.