Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ajk z miasteczka . Mam przejechane 26072.10 kilometrów w tym 7123.15 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.85 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ajk.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 19.50km
  • Teren 5.20km
  • Czas 01:51
  • VAVG 10.54km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 278m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pisoczna Peczera, czyli mieszkaj w sercu Lwowa

Piątek, 19 lipca 2019 · dodano: 31.07.2019 | Komentarze 1


z velo_cyklu "Wędrówki po Lwowie"

cieplej

szukam nowego wjazdu do lasu koło Pisocznej Peczery
krążę, jednak wracam do ulicy Wynnyca (znam już ją)
wjazd w teren 
przez pierwszy tunel pod linią kolejową (jadę po raz pierwszy)
ostry, krótki podjazd pod
Głobus 326 m n.p.m.
dojeżdżam do skraju lasu (Kamianka)
wracam
o, jest Pisoczna Peczera!
człowiek się w niej zmieści
oznakowania (malinowe strzałki)
mijam miejsce mojej pierwszej gleby
skręcam w lewo na rozwidleniu dróg
postanawiam zbadać teren w dół
są jeszcze te strzałki
jadę wzdłuż wąwozu
potem skręcają w prawo
a ja jadę prosto po super singielku biegnącym nad wąwozem
wyjeżdżam koło drugiego tunelu po linią kolejową (znam już to miejsce)
a tu niespodzianeczka
kupa eternitu, zawalająca drogę, którą jechałem pierwszy raz tędy...
decyduję się na 
jeszcze jeden podjazd
koło ogródków działkowych położonych w lesie
robię pętlę, bo dróżki zrośnięte i wyjeżdżam w punkcie wyjścia
przy
Stos_azbestos 

pojadę inną drogą do centrum
Kortumowa Góra 374 m n.p.m.
próbuję przez nią, ale na początku podjazdu wąska ścieżka zarośnięta i jak pamiętam z pieszych wędrówek, trudno tam sie gramolić z rowerem po obrzeżach cmentarza
zjeżdżam 
głaz upamiętniający zagładę Żydów 
i miejsce straceń społeczności żydowskiej i były nazistowski Obóz Janowski (obecnie na tym miejscu znajduje się więzienie zbudowane przez Sowietów)
przez Kleparów
mijam Cmentarz Janowicki
omijam ruch uliczny i skręcam w boczną ulicę za cmentarzem
ulica Złota obok Góry Stracenia 339 m n.p.m.
zjazd/podjazd 12%
następnym razem spróbuję podjazdu

Żyj w sercu Lwowa:

Tu się zagalopowałem, zamknięty przejazd, teren prywatny. Rzut oka na miasto. Wysoki Zamek po lewej:

Pod tym tunelem nie jechałem:

Koniki:

Dziupla dla naprawdę dużego zwierza:

Tu spore nachylenie, więc było trochę podmarszu:

Kamianka. Już tu byłem. Teraz w tył zwrot (badania terenowe):

O, jest w końcu ta Piaskowa Grota:

I rower się z nią zaprzyjaźnił:

Dalej nie zaglądam, a nóż widelec?:

Tu się wtedy wyglebiłem, na tym rowie. Teraz jadę z góry:

...i odbijam zgodnie z białą strzałką:

Dróżki świetne:

Zrób to sam, czyli jak leży kłoda to można z nią coś zrobić, by była przejezdna:

Malownicze wąwoziki:

Stos_azbestos, czyli tu zaszła niespodziewana zmiana:

I po kolejnym podjeździe, wracam pod niebezpieczny stos:

Miejsce straceń pod Obozem Janowskim:

Pamiątkowy głaz:

Nowe budownictwo naprzeciw cmentarza:

12% zjazdu do centrum:





  • DST 22.00km
  • Teren 6.80km
  • Czas 01:50
  • VAVG 12.00km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 337m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Chomec_Lesienice

Czwartek, 18 lipca 2019 · dodano: 31.07.2019 | Komentarze 1


z velo_cyklu "Wędrówki po Lwowie"

dziś:
kierunek wschód
przez Zniesienie
przez Krzywczyce
na
Wzgórze Chomec (Chom) 307 m n.p.m.
na wzgórzu nigdy nie byłem, ale po pobliskiej linii kolejowej Lwów-Podhajce onegdaj łaziłem
wyjeżdżam za miasto
dróżka polna
przemienia się 
w koszmarną maź 
bo jadę
przez plac budowy 
dojeżdżam do Lesienic
mijam szybko główną drogę i wjeżdżam do wsi 
stąd chwila do lasu
pod Czatowe Skały
północnym skrajem lasu  
dziś inny wariant powrotu
skręcam w lewo
są różne dróżki
badam jedną odnogę, dojeżdżam do miejsca z pierwszego rajdu w tym terenie
wracam
powoli wyłania mi się mapa dróżek w głowie
sunę ku ulicy Nadiarnej
powrót przez Kajzerwald
i Wysoki Zamek

Trasa_Львів_Хомець_Великі Кривчиці_Лисиничі_Львів

Wielka Sowa, niet, Wielki Puchacz:

Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego, przy ul. Staroznesenskiej:

Za mostem Wzgórze Chomec:

Końcówka podmarszu:

Widok na północną stronę życia:

Wszędobylskie kriesty...:

...czyli droga krzyżakowa Ajka:

Podchodzę na sam szczyt:

Widok na Czatowe Skały. Tam jadę:

Wracam do porzuconego w liściach traw roweru:

Widok na wzgórze z dołu...:

...i od wschodu:

Jeden z tysiąca i jednej nocy lwowskich kościołów/cerkwi (Św. Eliasza):

Takie dróżki to lubię:

Miejscowy szkieletor:

No to "wdepłem" w niezłe bagno:

Lesienice:

Skręcam z głównej drogi:

Czatowe Skały na wprost:

Kolejna wiejska dróżka:

Koniec wsi. Ramblery poszły w las:

W lesie pod Czatowymi Skałami:

Jest dużo ścieżek. Tym razem biorę tę:

Kierunek Kajzerwald:

Tradycyjny kadr przy Kajzerwaldzie:

Wysoki Zamek:





  • DST 34.00km
  • Teren 13.00km
  • Czas 02:52
  • VAVG 11.86km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 386m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Brzuchowicki Las

Poniedziałek, 15 lipca 2019 · dodano: 30.07.2019 | Komentarze 0


z velo_cyklu "Wędrówki po Lwowie"

pochmurno
idealnie dla jazd
kierunek północno-zachodni, gdzie nigdy nie byłem

za linią kolejową wjeżdżam w teren, 
leśne dróżki, podjazd
mijam polankę, tu medytuje jakiś gość z rowerem
się wyglebiam przy podjeździe na plecy, plecak mnie chroni
chciałem przejechać przez wyżłobienie i przechyliło mnie na plecy

szukam Pisocznej Peczery (przejeżdżam obok)
Kamianka — dziwne miejsce, same dacze i ogrody
Riasne -wieś z ogromnymi blokowiskami
Riasne-2 - to samo co wyżej
wjeżdżam w las (nie  w tę dróżkę, którą planowałem, ale odnajduję się
wyjeżdżam w
Brzuchowicach (słynnych z przedwojennej "Sprawy Gorgonowej")
przez dłuższą chwilę krążę po uliczkach
ponownie się odnajduję
wjeżdżam w teren
najpierw ostry prawie pionowy podjazd pod
austriacki Fort Zjawieńska Góra
rzucam rower idę na pieszo zobaczyć z bliska
potem jeszcze takich kilka dróżek odbijających w lewo na pobliskie wzgórza
Brzuchowicki Las - przyjemne dróżki
z tendencją zjazdową.
jadę na pamięć (studiowałem mapę przed wyjazdem)
przez Kisłą Wodę
Pohoryłe
docieram do drogi (nie ten skręt)
przez chwile przebijam się przez niby dróżkę
jestem na właściwej drodze
jadę intuicyjnie (mapy brak, tylko to, co pamiętam ze studiowania dróżek online)
wyjeżdżam koło
Cmentarza Hołoskowskiego
tak jak planowałem koło Ukraińskich Granitów
teraz skrót na
Zamarstynów (dzielnica Lwowa)
przez ogródki działkowe błądzę
babuszka mówi mi jak jechać
dziękuję jej
ale nie słucham (bo to trzeba sporo objeżdżać)
jadę w przeciwną stronę (skrót okazał się strzałem w dziesiątkę)
trochę zarośnięte, ale przejezdne dróżki między daczami
i zaraz jestem przy Parku Zamarstyniwskim

Trasa_Львів_Кам'янка_Рясне_Рясне-2_Брюховичі_Кисла Вода_Замарстинів_Львів

Widok na centrum. Po lewej Wysoki Zamek, prosto wieża ratuszowa:

Kierunek widoczne w oddali wzgórza:

Wjeżdżam w teren za tunelem w lewo:

O jaka fajna dróżka za chwilę się okaże:

Tam przed widoczną gałęzią się wyglebię, przejeżdżając po tych rynnach na skos:

Riasne. Nic ciekawego, szybko przemykam w stronę lasu:

Już przejechałem las. Krótki odcinek około 2.2 km:

Brzuchowice:

Po odnalezieniu właściwej drogi jadę ku widocznym wzgórzom:

Pomnik bohaterów:

Austriacki Fort Zjawieńska Góra:

Skałki obok fortu i cmentarza:

Pionowe podjazdy mijam na razie bokiem:

Stąd się wyłaniam. Dróżki były OK, na końcu sie trochę zwęziły:

Tu miałem dojechać, do Ukraińskich granitów:

Między daczami, skrót do miasta:

Ulica Orłyka. Teraz w dół do centrum:

Mijam po prawej Park Zamarstyniwski:



W oddali wzgórze to Wysoki Zamek:





  • DST 22.00km
  • Teren 9.00km
  • Czas 02:15
  • VAVG 9.78km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Podjazdy 500m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zapalenie mózgu, czyli Czartowska Skała

Piątek, 12 lipca 2019 · dodano: 28.07.2019 | Komentarze 0


z velo_cyklu "Wędrówki po Lwowie"

kolejna próba zdobycia Skał
tym razem przez ulicę Petra Łodija 
wjeżdżam w las tym razem od północnej strony (7 km od centrum)
po 1.5 km jestem na skraju lasu przy wsi
Łysynyczi (Lesienice)
stąd już kilkaset metrów podjazdu na Skały po dość wymagającej serpentynce
Czartowskie (Czotowe) Skały (Czatowe) (414,0 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Roztocza
wzgórze ostańcowe, porośnięte lasem bukowym i bukowo-sosnowym
na polance na szczycie są ludzie, ognisko, grają w siatkówkę oraz frisbee
jadę z drugiej strony skał
na skałach nazwy dróżek wspinaczkowych, np.
Morryson's dream
Księżyc
Dinozaur
Symfonia Brahmsa
Zapalenie Mózgu
i.t.p.
po dłuższej chwili relaksu 
zjeżdżam na południe
tu
ostre zjazdy 
docieram do szosy Lwów-Winniki (już tu niedawno byłem)
potem przez Młyniwci
podjazd przez Winnikowski Las w stronę miasta
wyjeżdżam nad motocrossowym torem 
schodzę w dół, bo stromo
teraz podjazd i 
wyjeżdżam z doliny
powrót przez Pohulankę

Trasa_Львів_Лисиничі_Чотове Скелі_Млинівці_Львів

Znowu przez Wysoki Zamek:

Widok na centrum i  zachodnią stronę miasta:

Góra Lwa:

Znowu przez Kajzerwald:

Ulica nad  Dżerełom:

Ulica Petra Łodija, w oddali Czartowe Skały:

Łysynyczi, tuż na skraju lasu. Widok na północ:

Podjazd pod Skały.:

Jestem tu pierwszy raz na rowerze. Wcześniej na pieszo tu byłem 2 razy:





Skała Niedźwiedź:

Zapalenie Mózgu:

Takie fajne dróżki:

I super ostre zjazdy:

Młyniwci:

Wyjazd z rezerwatu "Czartowe Skały":

Młyniwci, widok w stronę Czortowych Skał:

Przez Winnikowski Las:

Tor motokrosowy. Kilka dni temu byłem na górze:





  • DST 34.10km
  • Teren 12.00km
  • Czas 03:09
  • VAVG 10.83km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 500m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Letnie deszcze, letnie błota

Środa, 10 lipca 2019 · dodano: 28.07.2019 | Komentarze 0


z velo_cyklu "Wędrówki po Lwowie"

pochmurno
przelotne ulewy dziś będą — trzy
wychodzę — kilka kropel spada
kierunek południowy-wschód
czarny kot wyskakuje nagle zza samochodu niemal go nie przejeżdżam
po drodze kilka ciekawostek:
Pomnik Bartosza Głowackiego, Cmentarz Armii Radzieckiej
Miodowa Grota, w końcu ją znajduję
kask chroni mnie od uderzenia w głowę w grocie
chwila przerwy nad dolinką nad torem motocrossowym
kierunek
Winnikowski Las
szybki przejazd-zjazd (1.5) km do
Młyniwców
kiedyś tu już byłem na pieszym rajdzie, więc pojęcie o tej trasie mam
mimo to będę szukał dróżek

Jezioro mi zabrali Winnikowskie
wody nie ma, ogromny teren budowy, wracam nie da się przejechać do Winnik
odkrywam dróżkę leśną równoległą do szosy, super - 
wyjadę w miasteczku

Pierwsza ulewa
chowam się pod kopułą z figurą Maryi
przy cerkwi
chmury przeszły — jadę dalej
trzy białe psy tu biegają
jeden otwiera sobie bramę przednią prawą łapką

Jezioro Elektron — wstępu nie ma, jeziora zza płotu nie widać
Pierwsza Wólka (Wolicia)
tu:
barszcz Sosnowskiego
ogromna plantacja 
uciekam stąd
Bereżany 
drugi deszczyk, chronię się pod czereśnią przy płocie, tu robią drogę z kostki betonowej  
(tutaj drogę znam, więc wiem dokąd jechać)
Jezioro Wólki, podjazd po mazistej nawierzchni
Hardcore  sam raz dla mnie 
trzeci deszczyk na skraju lasu już na rogatkach Lwowa (Pyrohiwka)
powrót przez Pohulankę

Trasa_Львів_Млинівці_Винники_Волиця_Бережани_Озеро Вульки_Львів

Ulica Łyczakowska:

Pomnik Bartosza Głowackiego:

Cmentarz Żołnierzy Armii Radzieckiej:

Widok na południową część miasta:

Miodowa Grota:

Tor motocrossowy:

Znaki:

Widok z góry na tor:

Młyniwcy:

Jezioro Winnikowskie:

Winniki, Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii z XVIII wieku, słynący onegdaj z cudownego obrazu:

Jedna z kilku cerkwi w Winnikach:

Tu się chowam przed ulewą:

Studnia — prawdziwa:

Po deszczu:

Białe psy:

Widok w stronę góry Żupan:

Jezioro Elektron — zamknięte:

Jadę na Bereżany:

Dzisiaj taka pogoda, ulewne, ciepłe deszcze:

Chwila postoju w Brzeżanach:

Nadciąga kolejna ulewa:

Jezioro Wółki:

Drogi we Lwowie w dzielnicach oddalonych od centrum często wyglądają tak. Więc nie narzekaj:





  • DST 26.00km
  • Teren 11.00km
  • Czas 02:30
  • VAVG 10.40km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 473m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wiara nasza musi być silna

Poniedziałek, 8 lipca 2019 · dodano: 28.07.2019 | Komentarze 0


z velo_cyklu "Wędrówki po Lwowie"

nowy teren
Roztocze
Roztocze Wschodnie
Roztocze Lwowskie
kierunek Czartowska (Czatowa) Skała
na wschód od miasta, które otaczają roztoczańskie wzgórza
pogoda wyśmienita
dużo chmur
upałów brak

najpierw podjazd zam na Wysoki Zamek
potem przez Park Zniesienia (Kajzerwald), tutaj trochę sie gubię,
ale wracam do punktu wyjścia
po drodze mijam na płocie tytułowy napis
w sumie 9 km przez miasto i zaczyna się teren
jadę pierwszy raz
szukam dróżek
ale bywałem już tu 
przełaje
hardcore
ani żywego ducha
Czartowska (Czatowa/Czotowa) Skała
pojęcie jakieś mam, ale gubię się 
mnóstwo dróżek i ścieżek
inna perspektywa znad kierownicy
mapy brak GPS brak
znaki niebieskie okrągłe
niebieskie strzałki Lviv Ultra Trail z kwietnia bieg przełajowy
gubię okrągłe znaki jadę wzdłuż strzałek
naprawdę hardcorowy przełajowy rajd
w środku lasu zagadkowe źródełko, krzyż i basen dla rytualnych kąpieli
w Lesie Lesienickim
"джерело під Чортовою скелею у Лисиничах"
nie dojeżdżam do Skał
skręciłem za wcześnie 
tutaj osiągam najwyższy punkt na trasie 402 mn.p.m.
pierwsze młoty na płoty
nie dam za wygraną — wrócę tu niebawem
wyjeżdżam u podnóża Żupana (jak się okazało) przy trasie do Winnik,
miasteczka położonego 10 km od ścisłego centrum Lwowa
dwa dni temu byłem tu na rekonesansie pieszym
i dokładnie wyjechałem dróżką, którą wtedy widziałem
i zastanawiałem się skąd/dokąd prowadzi (teraz już wiem)
będę ten teren jeszcze ogarniać 
jadę chwilę (prawie 2 km) po szosie, 
ale zaraz uciekam w teren
przy wejściu do leśnego rezerwatu przyrody "Czartowska Skała"
i zasuwam w lesie po nasypie tzw. "Phantom Railway", czyli dawnej linii kolejowej Lwów-Winniki-Podhajce, (już nieistniejącej, jedynie zachowany jest fragment do rogatek Lwowa)
dużo zjazdów i podjazdów, krótkich i ostrych
potem do punktu wyjścia tj. ul. Siczowej przy wjeździe do lasu
dalej po lwowskich brukach do domu

Амінь!

Trasa_Львів_Винники_Львів

Podjazd na Wysoki Zamek. Charakterystyczny punkt miasta  wieżą telewizyjną:

Tzw. Wysoki Zamek. Jedynie fragment tego muru zachował się do dzisiejszych czasów:

Góra Lwa:

Po drodze dom dla uratowanych zwierząt:

Park Zniesienie, teren górski, z przepaściami:

Widok na północną część miasta:

Park Zniesienie, ale wszyscy nazywają to miejsce "Kajzerwald":

Linia kolejowa Lwów-Podhajce. Zachowany fragment tuż za Muzeum Etnograficznym:

Basen w lesie, z którego wypływa źródełko:

Hardcore musi być, to się przebijam długo przez zarośla itp.:

Drogi leśne w sumie tak wyglądają:

Pod Żupanem. Droga krzyżowa. Znam miejsce, już tu byłem 2 dni temu na pieszym rajdzie:

Teraz nie wiem co robić, więc sunę po szosie. Winniki:

A to już Lwów:

Rzut oka na górki z drugiej strony drogi:

I wjeżdżam ponownie w teren na "Phantom Railway":

Przykładowa dróżka w tej części lasu:





  • DST 61.60km
  • Teren 3.30km
  • Czas 03:46
  • VAVG 16.35km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 839m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

TOR*,czyli Sowizdrzał sowiogórski - piewca ziemi kluskośląskiej w krainie żmij

Poniedziałek, 10 czerwca 2019 · dodano: 16.06.2019 | Komentarze 0

z velo_cyklu "Pożegnanie z krzyżem"

Buch - jak gorąco!
Uch - jak gorąco!

termometr w cieniu pokazuje +30
ale są chmury i wiaterek
na urodzinowym serniczku 
dam radę te wysokie góry

Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.

dzisiaj dużo asfaltów (bocznych, górskich dróżek)
ambitne podjazdy

do gór jedzie się bardzo dobrze
zgodnie z zasadą - podczas upałów nie stawać
pierwszy stop na tamie:
(11:52-11:55) na picie

o widać nowy mostek z Wodniaka na drugą stronę jeziora

Tutaj inwersja
w górach dużo słońca
nowy asfalt w Michałkowej, jeszcze walcują zjazdy/dojazdy
ale się przeciskam

Podjazd na Tonowice
niestety słońce przygrzewa
Puff - jak gorąco! 
Uff - jak gorąco! 

Kolejny przystanek przy krzyżu w wiacie turystycznej (12:43-13:02)
św Agata, Black Jesus i jeszcze jeden świątek na krzyżu
ofiarowane jako wota dziękczynne tej ziemi...
zostają pod krzyżem nad Walimiem FOR EVER
a ja nie
Przy podjazdach słońce, czasem pod koniec zachodzi za chmury
Był plan jechać przez teren na Przełęcz Walimską, ale zjeżdżam do Walimia.

Podjazd drogą, którą jechałem zawsze z góry, tam gdzie pień z mrowiskiem
poszerzają drogę, chwilę czekam
Oczywiście słońce podczas podjazdu, a w Walimiu przed chwilą były chmurki
Teraz szybka i przyjemna jazda w dół przez Jugowice (jadę przez chwilę boczniakiem)
skręt pod Albertówkę.
słońce...przy podjeździe
docieram do linii kolejowej Wrocław Główny - Jedlina Zdrój (285)
torów brak
no to się przejadę
jedyna taka okazja w życiu
1.1 km do Olszyńca
w pewnym momencie wjechałem w las i dopiero tam ubrudziłem rower dużo błota/kałuż
skrótem na Jedlinę wyasfaltowanym z rok temu
przed wiaduktem kolejowym w prawo (ten fragment do skrzyżowania na Olszyniec w stornę kościoła jadę po raz pierwszy)

2 żmije przejechane (srebrne)
jedna żywa (brązowa)

Już ledwo sapie, już ledwo zipie,
A jeszcze palacz węgiel w nią sypie.

kolejny słoneczny podjazd, przez chwilę chmury, ale nie długo
kolejny postój: Jedlina Zdrój (14:19-14:30)
w punkcie widokowym dużo słońca, więc zjeżdżam niżej do ławeczki przy drodze na miasto
tu kolejna zasuszona żmija (patrz foto poniżej:{)}}}}})
przez Mniszy Las wrócę
potem decyduję się na jazdę przez Dziećmorowice i Złoty Las, dużo drzew i cały czas w dół...
8 minut przez Złoty Las (4,5 km)
tylko te wyboje...
ale bardzo przyjemnie

Stoi i sapie, dyszy i dmucha,
Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha:
stanąłem na światłach w mieście na 2 minuty, o jak grzeje...

ambitnie po górach w upale...
NAJDŁUŻSZY ETAP W TYM SEZONIE
nie wiem, czy polecać. no to POLECAM!
jakoś przeżyłem (na serniczku i herbatce)

 P O Ż E G N A N I E 


Na równinach chmury. Będzie się dobrze jechać (do czasu):

Wysokie Lipy w dali Jeziora Lubachowskiego:

Widać nowopowstająca kładkę przez jezioro:

Mimo zakazu, dzisiaj po prawicy:

Nowiuśki asfalcik. Stary nie był zły:

Końcówka podjazdu przez Tonowice, wyłaniają się Wielka i Mała Sowa:

Moje wota, zostawiam pod krzyżem w podzięce tej kluskośląskiej ziemi:

Krzyż, po prawej tablica TOR (Turystyka Orężem Regionu):

Jeszcze raz widok na Sowy:

Podjazd, po drugie stronie Walimia na Dział Jugowicki:

Widok na Walim:

Widok z podjazdu pod Albertówkę:

Linia kolejowa 285, Wrocław Główny-Jedlina Zdrój. To się przejadę 1.1. km:

Tu w Olszyńcu schodzę z kolei na asfalt:

Podjazd do Jedliny, tutaj żmija na żmii:

Widok na Jedlinę i Góry Czarne w kierunku Borowej:

Dalej podjazd - widok na Podlesie:

Na Włodarze i Wielką Sowę:

i jeszcze raz:

A teraz na Klasztorzysko, Szerzawę i Podlesie:

Kolejna zasuszona żmija:

I jeszcze raz pożegnalny rzut oka na Góry Czarne (ulubione):

Zasuwam ze Złotego Lasu na Lubachów:

Lubachów most kolejowy nad Bystrzycą:


Tras_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_tama_Michałkowa_Tonowice_Walim_Jugowice_Olszyniec_Jedlina Zdrój_Wałbrzych_Rusinowa_Dziećmorowice_Złoty Las_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.

*TOR (Turystyka Orgazmem Regionu)




  • DST 62.30km
  • Teren 34.50km
  • Czas 04:33
  • VAVG 13.69km/h
  • Podjazdy 874m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

W krainie wąwozów

Sobota, 8 czerwca 2019 · dodano: 09.06.2019 | Komentarze 0

z velo_cyklu "Pożegnanie ze Słupem"

Plan:
Góry Kaczawskie
Pogórze Kaczawskie
Pogórze Złotoryjskie
Podróżuj z KD

Start:
Przybyłowice, 8:47
Tradycyjne 3-plecakowy zestaw przetrwalnikowy ze mną
Nowy teren, czyli szukanie dróżek, studiowanie map
dziwne uczucie jechać w nieznane...
Się zachmurzyło po chwili
Wiaterek od gór nawet silnawy
Oglądam przystanek kolejowy z nową mijanką.
Jezioro Słup
wjeżdżam w las i chcę pojechać brzegiem jeziora, udaje się przez chwilę, potem odbijam do drogi (nie chcę tracić sił na szukanie dróżek)
malowniczo się prezentuje na tle Pogórza Kaczawskiego
Słup z drugiej strony od wsi, 
jadę po zaporze, wracam do Słupa (dziwnie to brzmi)
przy kościele w Słupie (głupio to brzmi)
(na jezdni rozmiażdżona żmija... raczej to co z niej zostało)
szukam zielonego szlaku pieszego, znajduję,
po chwili jednak go tracę
Kopalnia Bazaltu Męcinka na górze Kopista (260 m)
marsjański krajobraz
Męcinka
tutaj szukam dróżki do Pogórza, na pewno coś za wsią będzie (moja mapa dotąd nie sięga niestety)
pierwsza próba nieudana, jest coś ale bardzo zarośnięte
Wracam na skraj wsi, Trzeba było od razu skręcić w lewo - super dróżka
Jadę intuicyjnie, potem w prawo odbijam ku pobliskiej górze, co się zwie Górzec
Park Krajobrazowy Chełmy
Zaczyna kropić, ale po minucie już nie.
będę się ścigał z dwojgiem - oni w marszo-biegu
kilka razy ich będę doganiał
Pustelnicza Droga biegnie pod górą, jest tu chatka pustelnika
Tutaj niesamowity podjazd/podmarsz na Górzec (442 m / 438 - pokazuje GPS, widocznie szczyt był obok dróżki)
środkową część daję radę, końcówkę bym też przejechał ale spore błociaro
Za to chyba najlepsza dziś wspinaczka. Rozgrzewam się do czerwoności.
Po drodze Kalwaria na szczyt, mijam kolejne stacje, już przestaję je liczyć, stoją co kilkanaście/kilkadziesiąt metrów, szybko je mijam
nie ma czasu na modły,
trza zasuwać pod górę
POLECAM!
Krótkie ostre podejścia/podjazdy jak to na pogórzu
teraz zjazd droga typu dojazd pożarowy, potem się rozmijamy i końcówka zjazdu zryta, wyżłobiona
Jestem pod Zamkową 331 m
tutaj dwie wiaty, robię przerwę (11:12-11:39)
Godz. 16:00 impreza urodzinowa
jestem za wcześnie
Jeżyków
tutaj punkt widokowy na Legnicę
potem zjazd do Chełmca i odbijam w pola, zarośnięte, trawiaste
Czerwony szlak się urywa, skręcam w lewo na pole
buszuję w zbożu po śladach traktorowych (mam już tę umiejętność opanowaną)
zjeżdżam do Myśliborza
Wąwóz Myśliborski
Harcerze (dzieci, abo co, wędrują...)
- Uwaga rower jedzie - słychać z oddali
grupa robi mi miejsce i formuje szyk po lewej stronie drogi, notabene bardzo szerokiej
Wąwóz niczego sobie, robi wrażenie, trochę skałek, sporo mostków
skręcam za wcześnie na czarny szlak
wyjeżdżam w Jakuszowej
nic to, pojadę inną drogą
Czeka na mnie
kraina kałuż
jedną ogromniastą  muszę przejechać, nie dało się ominąć
i nie ugrzązłem

urojenie zgubionej mapy 
za karę 2 dodatkowe km
a była w prawej kieszonce


Ruski Most - rozdroże szlaków
Wąwóz Siedmicki - już mi się nie chcę tam skręcać
Jadę przez
Storczykowe Wzgórze (371 m), bo niebieski szlak wiedzie przez zarośnięte pola, wysokie trawy
a tu fajna droga pożarowa
Kierunek Wąwóz Lipa
ale koło stadniny koni Storczykowe Wzgórze gubię go
i dlatego zaliczam Obserwatora (408 m.)
ścieżki w lesie są, ale zarośnięte, może jestem pierwszym co tu jedzie...
zjeżdżam i wyjeżdżam w
Nowej Wsi Małej
za wsią zajeżdżam na dróżkę
Wąwozu tak i nie znalazłem, więc sobie odpuszczam
kolejna przerwa (13:50-14:09)
Nie chcę asfaltu 
Ramblery poszły w las
dojazd pożarowy był krótki i zaraz się skończył
potem wspinaczka na Żarnowiec 
próbuję odbić jeszcze w teren, ale zarośnięte 
i czasu mało 
bo chcę dotrzeć do Jawora na pociąg o 15:31
- ponownie jestem w punkcie wyjścia (Nowa Wieś Mała), godz. 14:26 - 16 km do Jawora
mam 1:05 h by zdążyć na pociąg
Za skrzyżowaniem do Nowej Wsi Wielkiej (już tu byłem przy Storczykowym Wzgórzu)
zaczynają się szybkie i długie zjazdy po asfalcie do Siedmicy.
To się na prawdę szybko jedzie
Potem odbijam w teren na Jakuszową, podjazd, ale nie daleko, tylko 1,5 km.
Dalej już tylko w dół
Szlak Salamandry
tu to się jedzie po tych kamiennych łbach!
4,6 km w dół.
po drodze znajome widoki, po lewej Rataj z Organami Myśliborskimi, po prawej Bazaltowa (we wrześniu tu byłem, więc ten odcinek znam trochę)
telepanko, zasuwam, w środkowym odcinku przez chwilę nie ma kamieni, za chwilę wracają, a niżej ciągnie się długo zalana dróżka, potoki i błota/kałuże.
tu dopiero ubrudzę rower
pozdrawiam dwóch kolarzy po drodze, o jak wolno jadą pod górę...
po obu stronach dróżki krzaczory, drzewa - widoków brak, skupić się można na ostrej jeździe
dojeżdżam do ścieżki rowerowej - napis mówi Jawor 3 km, godz. 15:07
W mieście jestem o 15:11.
2,5 km robię w 4 minuty
Z tej strony za rondem od razu centrum, więc spoko
jeszcze zajeżdżam na dziedziniec jaworskiego zamku 
(w opłakanym stanie, a mogłaby być perełka)
zamiast na stację (wjeżdżam na parking Tesco) przez pomyłkę
potem na peron 2 zamiast na 1

Meta:
Jawor, 15:22
6,5 h w siodle
Dużo atrakcji do zwiedzania, nie da się wszystkiego na raz objechać.

Rowerobus już się zbliża:

Przybyłowice. Nowe perony. Ewenement na Podsudeckiej. Tu początek mojej trasy:

Kierunek Pogórze Kaczawskie:

Zbiornik Słup. Są chmury. Jazda będzie lekką:

Teraz zbliżamy się do wsi Słup. Widok na Pogórze Kaczawskie:

Kolejne ujęcie. Tam będę:

A teraz zjazd do wsi (zjeżdżam do Słupa - głupio to brzmi):

Krzyże wszechobecne:

Kamieniołom bazaltu Męcinka:

Męcinka. Za nią Górzec:

Górzec. Jak tam wjechać?: Tu już strasznie zarośnięte:

Trzeba było skręcić w lewo na skraju wsi. I zielony szlak się znalazł:

Wspinam się na Górzec. Zdjęcie nie oddaje zarąbistego nachylenia:

Jestem za wcześnie. Dzisiaj inna impreza, jutro kolejna, a w środę jeszcze jedna:

Widok w Jeżykowie na Legnicę:

Z tamtej górki jadę:

Tak to dzisiaj wygląda - dużo szlaków wiedzie trawiastymi, zarośniętymi polnymi dróżkami:

Buszujący w zbożu II. Dobrze, że wziąłem długie spodnie. Buty mam całe mokre:

Motyw przewodni, te czerwone maki pod Monte Garbiec:

Wąwóz Myśliborski:

Podjazd ostry, nie udało się wjechać do końca:

Tak ukryty jest Wąwóz Myśliborski. Stamtąd jadę:

Jeszcze rzepak. Droga z Jakuszowej. Trasa rowerowa dookoła Wąwozu Myśliborskiego:

Droga do Nowej Wsi Wielkiej. Po lewej góra Obserwator:

Widok na Pogórze Złotoryjskie w kierunku Wąwozu Siedmicy z drogi ze Storczykowego Wzgórza do Nowej Wsi Wielkiej:
'
Widok na Pogórze Wojcieszowskie. Dojazd pożarowy, który się skończył za zakrętem...:

Nowa Wieś Mała i Obserwator:

Szlak czarny (pieszy)/żółty (rowerowy) ku Jakuszowej. Widok w stronę Wąwozu Myśliborskiego.
Tam gdzie w oddali polana, tamtędy jechałem w przeciwna stronę:
 


W krainie wąwozów
Przybyłowice_Bielowice_Słup_Męcinka_Górzec_Jerzyków_Chełmiec_Myślibórz_Wąwóz Myśliborski_Jakuszowa_Ruski Most_Stroczykowe Wzgórze_Nowa Wieś Wielka_Nowa Wieś Mała_Żarnowiec_Nowa Wieś Mała_Siedmica_Jakuszowa_Rataj_Jawor


Kategoria Góry Kaczawskie


  • DST 34.50km
  • Teren 11.50km
  • Czas 02:12
  • VAVG 15.68km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Podjazdy 471m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Chmury wiszą nad miastem, po nocnych burzach czas ubrudzić rower

Piątek, 7 czerwca 2019 · dodano: 07.06.2019 | Komentarze 0

z velo_cyklu "Pożegnania już czas"

nowy szlak się pojawił 
Krzyżowa - Walim
znakowanie zielone, pieszy
dziesiątki razy jechałem
ktoś w końcu docenił!

pochmurno, wiaterek
dopiero słońce wyjrzy za miastem...
ale mimo wszystko świetnie

za Opoczką wjeżdżam w teren
obiecanego błota nie ma
(do czasu)
potem w Bojanicach kolejny teren
dojazd pożarowy Nr 7
tradycyjnie nikogo
...
tylko setki kłód
wycinka postępuje
zagaduję do robotnika leśnego, że w zeszłym roku tu jeszcze był las...
masakra
wyraziłem nadzieję, że posadzą nowe
szlak ten wiedzie przez Kanciarski Buk do Walimia
po drodze trzy razy wpadam w miejsca bez ruchu powietrza - dopiero tam parówa...
gdy zaczyna się bruk, (5 minut przerwy) słońce znika, 
super, będzie mniej pol_potu :{)}}}}
ja dziś tylko do tego opitolonego onegdaj drzewa 
potem porywam się na żółty szlak do Bystrzycy Górnej
raz nim jechałem
tutaj błoto na mnie napada,  
poryte dróżki, kamienie, patole, wymyte,  zawali drogi, zarośnięte mocno - robi się kolarstwo przełajowe
nie spieszy mi się 
może być

potem gubię żółty szlak
i tutaj nie da się jechać  - taki ciężki teren i zjazd
nieźle zaciemnione, więc przebiegnę z góry ten hardcore
ośmiokilometrowy odcinek górsko-leśny za mną
potem już tylko asfalt do miasta

Chmury nad miastem - idealnie na górskie podjazdy: 

Góry Sowie:

Masyw Ślęży:

Góry Sowie. Bystrzycki Las. Ujęcie z Bojanic:

Bojanice:

Dojazd pożarowy Nr 7. Teraz zielony szlak pieszy:

Opitolony Kanciarski Buk. Nawet trudno zauważyć. Poza tym żadnej informacji...:

Jedyny widok po drodze na żółtym szlaku - Masyw Ślęży:

Żółty szlak - najciekawszy dziś. Są emocje:

Hardcore muss sein:

Już zbliżamy się do Bystrzycy Górnej:


Trasa_Opoczka_Wieruszów_Bojanice_Kanciarski Buk_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.


Kategoria Góry Sowie


  • DST 39.50km
  • Teren 1.80km
  • Czas 02:12
  • VAVG 17.95km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Podjazdy 402m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kolarze z brodami rządzą

Środa, 5 czerwca 2019 · dodano: 06.06.2019 | Komentarze 0

Trasa_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Złoty Las_Dziećmorowice_Stary Julianów_Poniatów_Pogorzała_Witoszów Gr./Dln._Słotwina

z velo_cyklu "Pożegnanie z Wałbrzuchami"

kolejny letni (upalny dzień)
objadę Złoty Las (dużo drzew)
potem na Poniatów i zjazd przez las, Pogorzałę i Witoszowy
wiaterek jest, trochę chmur
nie stawać bo słońce przypieka
Start: 16:12

boczniak między Bystrzycą Górną a Lubachowem
Kolarz z brodą mnie pozdrawia

Złoty Potok szumi, ptaszki ćwierkają, wiaterek owiewa i las chłodzi - to plusy jazdy przez Złoty Las
dziury wybijają z rytmu
tutaj wymija mnie nadęty kolarz na 29 calowych kołach, trzy razy szybciej pod górkę jechał, za zakrętem na prostej już go nie było...

gość w Dziećmorowicach coś mamrocze, nie mogę go zrozumieć
potem dodaje:
- Dopiero pierwszy raz w życiu widzę człowieka z brodą na rowerze.
odpowiadam,
że przed chwilą jednego mijałem, a po za tym pełno takich jak my

dzisiaj tylko dwie przerwy pięciominutowe
Dziećmorowice (17:32-17:37)
Poniatów (17:55-18:00)
podjeżdżam na Julianów, chmury burzowe się zbierają
tędy jechałem w sobotę w przeciwną stronę

super chłodzący zjazd jak zwykle z Poniatowa do Pogorzały 
pada w okolicy Świebodzic,
wiaterek zrobił się bardziej porywisty w Witoszowie
odbijam na Ametystową Drogę (jedyny odcinek w terenie)
i do domu
byle nie stawać w tym upale
Meta: 18:47
temperatura tylko + 27 C
2 i pół godziny w siodle tylko

Gang kolarzy z brodami rulez

Są chmury, jest wiaterek, można śmignąć:

Burkatów i widok na Góry Sowie:

Bystrzyca w Bystrzycy Górnej. Tradycyjny kadr po drodze:

Wzięli się za ten most kolejowy  nad drogą do Złotego Lasu:

Widok w kierunku Lubachowa z drogi do Złotego Lasu:

Dziura na dziurze to minus, las chłodzi  to plus:

Dziećmorowice. Po prawej Klasztorzysko:

Tu widać jak cywilizacja wdziera się w górę:

Chmury burzowe się pojawiają:





Wałbrzuch - miasto, w którym dostajesz w ryj:



Obwodnica wałbrzuska i Góry Sowie w chmurach:

Góry Czarne z Borową etc.:

Jak zwykle Chełmiec:

Pogorzała:

Witoszów Dolny:

Ametystowa Droga - początek, w dole Witoszów:

Tam jest ta mini_burza:

Ametystowa Droga, w oddali Góry Sowie:

Ta sama burza. Tutaj jednak nie dotrze: