Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ajk z miasteczka . Mam przejechane 26072.10 kilometrów w tym 7123.15 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.85 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ajk.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 60.50km
  • Teren 28.00km
  • Czas 03:52
  • VAVG 15.65km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Podjazdy 571m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ślężańska Cantara, czyli Pan wygląda jak buk*

Niedziela, 2 czerwca 2019 · dodano: 04.06.2019 | Komentarze 2

Ślężańska Cantara_Niegoszów_Wilków_Kątki_Mysłaków_Sady_Masyw Ślęży_Przełęcz pod Wieżycą_Gozdnica
_Strzeblów_Tworzyjanów_Gola Świdnicka_Krasków_Klecin_Śmiałowice_Panków_Wierzbna_Bagieniec_Zawiszów

z velo_cyklu "Pożegnanie z gabrem (garbem) Grety Garbo"
czyli
uczta z Dead Can Dance na 12 krzeseł 

1. 
„East of Eden”
uapał
+30 w cieniu
wiaterek jest
da się żyć
polami z Wilkowa do Kątek
z nowym polnym skrótem
nawet nie zarośnięte trawą
na wschód od Edenu

2.
„Flowers of the Sea”
zapachy siana ziół chwastów
Drewniak (216 m) podjazd (nawet nawet)
kierunek Mysłaków

3.
„The Arcane”
krzyże w murze
czas na herbatkę
szukanie dróżki do lasu w Sadach - porażka
jadę jednak znajomą drogą

4.
„Frontier” 

wjeżdżam w Masyw Ślęży 
zielonym szlakiem 
potem w przeciwną stronę niż zawsze
ku Przełęczy pod Wieżycą (bez szlaku)
po drodze tytułowe spotkanie:

* buk, Bug, czy Bóg?
co dziecko w lesie chciało przez to powiedzieć, gdy szło z rodziną po dróżce?

5.
„Carnival of Light”
pod słońce
karnawał światła
w lesie
to w cieniu
to w słońcu
i tak cały czas
oczopląs

6.
„Wild in the Woods”
widać Wieżycę i wieżę na niej (po raz pierwszy widzę)
praktycznie nikogo na mojej trasie
swawolne harce (harcerce)
dopiero bliżej Wieżycy
zaczyna się niedzielny ruch turystyczny

7.
„Threshold”
tłumy w linowym miasteczku / browarze Wieżyca
stolik koło modelu Masywu Ślęży wolny
herbatka + batonik

8.
„The Trial” 

Gozdnica 317, 6 m
próbuję ją po raz pierwszy
smaczna
dobra
zapuszczona
zagałęziona
na szczycie widoków brak
ławeczka
młody mężczyzna z psem
pytam o dróżki
jak zjechać do żółtego szlaku
w przeciwna stronę potem w prawo
hardcorowy zjazd do żółtego szlaku
najpierw single-tracki
potem szerzej
i oprócz tego gościa nikogo tu  nie ma
leśną dróżką do Strzeblowa
(omijam dzięki temu asfalty)

9.
„A Passage in Time”
trawy trawy dajcie mi trawy
i dalej się zagłębiam tym wyższe
zakrywają mnie
przebijam się
chciałem skrótu
mam na około do Strzeblowa
potem napis uwaga kamieniołom i w głębi las
rezygnuję
przez pole młodej kukurydzy 
bronuję do dróżki którą wcześniej olałem
wyjeżdżam przy krzyżu pokutnym na skrzyżowaniu z drogą do Garncarska

10.
„Ocean” 

czarny drobny szuter
bez dziur z Tworzyjanowa do Goli Świdnickiej
zasuwam szybko 
po drodze ciekawa myśliwska ambonka
potem asfaltem też szybko na Śmiałowice
Panków - przerwa wodna

11.
„The Fatal Impact”

gałąź na mnie napada w Wąwozie Jabłońca
nie zdążam ominąć
podrapana noga lewa
nieźle podrapało
krótka operacja (plastry 3)
i w drogę 
a tu jeszcze dwa kundle lecą i ujadają przez dłuższą chwilę
następnym razem odstrzelę

12.
„Fortune”

w domu 20:02 
można zająć się profesjonalnie raną
temperatura tylko +25 

Cel na dziś:

Dróżka, szuterek, można śmigać:

Jabłoń już uschła. Tak za 100 lat będzie tu wszystko wyglądać:

Obalanie systemu przemocy:

Kierunek Mysłaków. Jadę w tym sezonie po raz pierwszy tędy:

I przyjmijcie te dwa nagie krzyże, jako je wam daje:

W dole Sady, a w tle Masyw Ślęży:

Koniki polne:

Widać szczyt Ślęży z masztem:

Widok na Sudety:

Kolejny raz szczyt:

Skup się. Skup aut:

Znowu szczyt:

Jeszcze raz szczyt:

A to Wieżyca:

Można rozstawić cały majdan, czyli trój-plecakowy zestaw przetrwalnikowy:

Widok na Nizinę Kluskośląską:

Browar pod Wieżycą:

Na Gozdnicy nic nie ma, tylko ten słupek i dalej ławeczka dla eremity.
Za to raj dla kolarzy z ostrym, pokiereszowanym zjazdem do żółtego szlaku:

O, jest jakiś widoczek:

Skrót przez wysokie trawy. Ta pierwsza linia to asfaltowa dróżka, a ta druga to właśnie one. One tam są:

Gozdnica i Wieżyca:

Monitoringuj mnie:

Oceany. Wieloryby:

Scooby Doo, where are you?

Szybki szuter:

Karnawał światła:

Podjazd pod Śmiałowice. Tam żem był:



Kategoria Masyw Ślęży


  • DST 45.40km
  • Teren 7.60km
  • Czas 02:22
  • VAVG 19.18km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Podjazdy 550m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góry Czarne, czyli jest co oglądać

Sobota, 1 czerwca 2019 · dodano: 04.06.2019 | Komentarze 2

Trasa_Słotwina_Witoszowy_Pogorzała_Poniatów_Julianowy_Kozice_Rusinowa_ Klasztorzysko
_Podlesie_Niedźwiedzica_Zagórze Śląskie_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.


z velo_cyklu_pożegnanie z Cyrulikiem Wałbrzyskim

był zimny maj (wyjątkowo z resztą) jest lato w mieście
czas na jazdy letnie
wiaterek jest 
sporo chmur
(mniej  niż wczoraj)
Start:16:15

najpierw Ametystowa Droga  - ostatnia droga polna w okolicy wysadzana szpalerami drzew po jej obu stronach
(omijam ruch samochodowy z miasta)
potem po drugiej stronie Witoszowa polnymi drogami (tu w pewnym miejscu pełny zastój powietrza, duszno i praży 

po minucie znika (są jednak takie miejsca)

podjazd do Pogorzały/Poniatowa czyli Pogórze Wałbrzyskie - szybko (zaskoczenie) mi idzie
przyjemnie przez lasy
chłodzi
warunek nie stawać w słońcu...
tylko jeden kolarz z góry po drodze mnie mija
podjazd od mostu na końcu Pogorzały do mostu w Poniatowie
zajmuje mi 9 minut - bardzo dobry wynik
Poniatów - przerwa na herbatkę (17:23-17:27)
teraz Julianowy
potem
Góry Wałbrzyskie
zjazd z Kozic do Rusinowej
Góry Czarne
ulubione
Klasztorzysko wjeżdżam w teren 
tu się ubłocę
kierunek Podlesie (szczyt zostawiam po prawej stronie
leśny strumyk wezbrany
potem błoto, potoki spływają po dróżce przez chwilę
im wyżej , tym więcej kamieni i suchego
gościu ścina w lesie zajechał dżipem 
Żelazna lipa Fryderyka - zajeżdżam tu po raz pierwszy
przystanek na herbatkę w Podlesiu na przystanku (18:12-18:15)
Kierunek Zagórze
po drodze jakiś miejscowy gościu z psem biegnie:
- Jest co oglądać.
- Widoki świetne - odpowiadam.
Dla tego warto mieć rower!
Każdy powinien tędy się przejechać w obie stony!
Mam tę satysfakcję i komfort, że od wielu lat tu zajeżdżam :{)}}}}}
nawet jeden kolarz z przeciwka...
nad Niedźwiedzicą chwila postoju (18:25)
przez lunetę Wrocław widać (gołym okiem też)

najlepsze wiadomo - z powrotem
pierwsza część zjazdu przez wieś
potem od kościoła w Niedźwiedzicy (ten ekstremalny, ulubiony przez kolarzy)
w Zagórzu oglądam postęp prac przy remoncie linii kolejowej,
potem koło kościoła zjeżdżam
wiaterek w dolinach świetnie się jedzie w dół
i tak przyjemnie aż do miasta (19:13)

niech chłodzi
znowu szybka jazda (zaskoczenie)
Meta: 19:34
nadal ciepło +24 C

góry na wyciągnięcie ręki
tylko jeździć po tych wspaniałych trasach
mówię wam to - ja barbarius

Tradycyjny skrót Słotwina-Witoszów Dolny. Ametystowa Droga:

Już takich dróżek nie ma... nigdzie więcej w okolicy:

Rzut oka na Pogórze Wałbrzyskie i Wielką Sowę:

Omijam Witoszów. Dzięki temu takie widoki...:

...i również takie:

Już przebiłem się przez Pogórze Wałbrzyskie. Widać Chełmiec, Lisią Skałę, Czarnotę etc.:

Widok w stronę Gór Czarnych. Tam Borowa, Wołowiec etc:

Góry Czarne. Palczyk, Klasztorzysko, Szerzawa etc:

To samo co wyżej, tylko bliżej:

Droga  (szlaki niebieski) z Rusinowej na Podlesie, przez zbocze Klasztorzyska:

Znowu Zupa Borowa etc:

Ostatnie porywy rzepaku:

Przekraczanie kolejnego brodu:

Już podjechałem ku Podlesiu, takie oto widoki - Borowa, Wołowiec etc:

Żelazna lipa Fryderyka (nieChopina):

Przystanek Podlesie:

Teraz jest co oglądać, to Wielka Sowa:

to Borowa etc:









Miejsce bez nazwy nad Niedźwiedzicą. Nazywam je "Wielką Niedźwiedzicą". Najwyższy punkt na trasie (559 m n.p.m):

Niedźwiedzica, w oddali Zamek Grodno, za górami szczyt Ślęży, a na horyzoncie Wrocław:

Niedźwiedzica. Gotycki kościółek:

Znowu Wielka Sowa:

Znowu Zamek Grodno:

i jeszcze jeden, i jeszcze raz:

Końcówka zjazdu do Zagórza Śląskiego:

Stacja Zagórze Śląskie; za dwa lata pojedziemy pociągiem:

Widać fragment drogi z Niedźwiedzicy, tam na górze:

Motyw samotnego drzewa na zboczu góry:

Ścieżkę rowerową dalej budują do Bystrzycy Dolnej:

Zalewa Świdnicka, Majonez Świdnicki, albo na odwrót:





  • DST 48.70km
  • Teren 20.60km
  • Czas 02:43
  • VAVG 17.93km/h
  • Temperatura 26.5°C
  • Podjazdy 291m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Łupela, czyli, dobrze, że pies się boi

Piątek, 31 maja 2019 · dodano: 01.06.2019 | Komentarze 0

Trasa_Zawiszów_Bolesławice_Nowice_Piotrowice_Pastuchów_Przyłęgów_Łupela
_Kościelisko_Strzegom_Morawa_Międrzecze_Czeski Młyn_Czechy_Jaworzyna Śląska
_Bolesławice_Tomkowa

z velo_cyklu "Pożegnanie z granitem"


zapachy ziół, chwastów, zbóż, skoszonego siana
ptacy śpiewają
zabójczych słońc brak
przyjemny wiaterek
bażant
osty
bocianie gniazda
kopalnie granitu
biały pył
powybijane palce, kości przedramienia, trzaśnięty butelką kręgosłup
jeno jechać...

na początku słyszę (dziewczyna idzie przez łąkę z psem i mówi na głos):
- Dobrze, że pies się boi. 
Rowerów, Coolarzy z brodą? Nie musi go przede mną łapać...

plan krótka runda na północ od miasta...
ale...
w Piotrowicach, gdy skręcam w prawo, gość gestykuluje (chodziło mu o pokazywanie ręką skrętu zapewne - wsiowe rozrywki i coś krzyczy, ale najlepsze, że go nie słyszę, bo auto zagłusza

wyjeżdżam  (myląc drogę) w Przyłęgowie 
(a chciałem krótką pętlę przez Skarżyce na Czechy)
to nic
jak już tu jestem to zaliczę Łupelę
tutaj dziura na dziurze na asfalcie w stronę Morawy
ale zaraz odbijam w pola
kierunek Łupela (275,7 m) 
po drodze ustępuję pola dwóm traktorom
mijam kamieniołom i wynajduję skrót przez las (w zeszłym sezonie widziałem tę dróżkę z drugiej strony, super - wiem gdzie wyjadę)
potem pragnę zaliczyć
Kościelisko (269,9 m)
ale dookoła napisy "Zakład górniczy - wstęp wzbroniony"
no to pobuszuję w zbożu
ale już jakiś traktor zboże wygniótł
po leżącym zbożu zasuwam - genialna jazda po śladach traktorowych
polecam
góra
potem dół
do ruchliwej drogi nr 5 przed Strzegomiem 
przeprawiam się z pól przez głęboki rów
potem poboczem (aut masakrycznie za dużo!)
krążę koło kopalni Morawa III w poszukiwaniu kamieniołomu zalanego wodą, ale to teren kopalni więc nie przekraczam granic
białe opony po granitowym pyle (jeszcze takich nie miałem)
przystanek Strzegom (17:11-17:21)
przerwa na herbatkę

"Czegoś Strzegom"

Jaroszowskie Wzgórza za mną 

kierunek Morawa

tutaj podjeżdżam pod pałac
za pałacem super asfalt odbijam w pola z nadziejami na skrót w stronę Stanowic - nie ma
za Międzyrzeczem odbijam na Czeski Młyn
wertepy dają się we znaki - tysiące dziurrr
zjazd ku Jaworzynie z Czechów
DDR w kierunku Węglowej Drogi potem odbijam na żwirownię i na Bolesławice / Tomkową
tu pod górkę mija mnie na szosowym rowerku kolarz- chyba z 30 km na liczniku miał
potem jeszcze dwóch przed przejazdem
Kolarz 1:
- O, to krzyż Św. Jerzego, trzeba się zatrzymać przed przejazdem kolejowym.
Kolarz 2:
- Nie trzeba, bo dopiero gdy się włączą światła...

poza tym na asfaltach dużo kolarzy - widocznie lubią upały
a na bezdrożach nikogo nie spotkałem

Prawie 4 godziny w siodle
zegarka nie mam, nie wiem, która godzina - tak się świetnie jedzie.

Maj skończył się w maju.

Wymarzona aura - ciepło i dużo chmur. 





Piotrowice Świdnickie:

Jeszcze raz pałac na tle Ślęży:

Strzegomka:

Przyłęgów:

Łupela, no to jednak jeszcze ją odwiedzę:

Krzyż kamienny przy drodze Przyłęgów-Skarżyce:

Widok na Góry Wałbrzyskie:

Łupela:

Coraz bliżej Łupela:

Chełmiec, Trójgarb i po prawej w oddali Śnieżka:

Rzepak już się skończył:

Jestem na Łupeli, na skraju lasu od północy:





Buszujemy w zbożu:

Półkole wzdłuż granicy drzew i wyjadę przy ruchliwej drodze:

Jak mus, to mus, nie wchodzę:

Kościelisko. Widok od południa na Strzegom:

Strzegom Szkolny:

Kościelisko z lewej:

Czego Strzegom:



Z prawej Łupela:

Morawa:

Polna autostrada, ale potem się kończy:

Zjazd z Czechów na Jaworzynę Sląską. W oddali Góry Sowie:





  • DST 58.40km
  • Teren 17.70km
  • Czas 04:35
  • VAVG 12.74km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Podjazdy 1064m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Urodziny Wielkiej Sowy, czyli Niedźwiedzim szlakiem i takie tam hardcordziki

Sobota, 25 maja 2019 · dodano: 27.05.2019 | Komentarze 2


z velo_cyklu "Sowizdrzał sowiogórski się wygrzał"

hasło na dziś:
ubłoć się
i wygleb się

prognozy na dziś - będzie lać

kilka kropel po drodze na stację...
podróżuj z KD (Świdnica Miasto - Dzierżoniów Śląski) jak zawsze 4,5zł+2zł
Wielka Sowa w chmurach (nic to - jadę)
Wyjazd:
14:10
ale kilka minut odchylenia pocion złapał
w DDZ na nowym centrum przesiadkowym rozbijam butelkę z sokiem (zrobili takie kamienne siedziska...)
ale za to co chwilę podjeżdża autobus miejski
Start: 14:43
do Bielawy skrótem koło działek 
po drugiej stronie torów
muzyka, zabawa i impreza
Dni Dzierżoniowa na OSiRze

Bielawy nie ogarniam, chciałem bocznych dróżek, to wyjechałem w Kamieniczkach za Hotelem Dębowym, (a chcialem w Nowej Bielawie) (15:30-15:35)
inna strona medalu, że od razu na szalki MTB wyjeżdżam i masakryczne błota...
2 km zasuwam w stronę Nowej Bielawy, 
 i tak dzisiaj będzie już cały czas
musiało tu nieźle padać niedawno
Dojeżdżam do pętli autobusowej w Nowej Bielawie, teraz asfalt /kostka
ogarniam pierwsze błoto (póki mokre)
dojeżdżam do Leśnego Dworku
stąd jedynie mam 11 km podjazdu na Wielką Sowę
spływające strumienie po drodze
tu praktycznie ani żywego ducha
trzy osoby minę
kupę błota zaliczę
spokojne tempo, rzekłbym leniwe

Trzy Buki
(16:24-16:33)
końcówka podjazdu - wymagająca, rozgrzewam się
przerwa na batona + herbatkę
za Bukami na podjeździe się las przerzedził, trochę widoków 
bliżej Jugowskiej kilka osób się selfują  z błotem w tle...
nie zwracają na mnie uwagi stoją na środku drogi, muflony

Przełęcz Jugowska (801 m n.p.m.*)
(17:04-17:27)
przerwa na posiłek 
ubłocon ja od stóp do głów
podjeżdża jeden gości z Nowej Bielawy (rower Scott)
jechał tą samą trasą co ja przez Trzy Buki i za chwilę nię wraca
rozmawiamy o rowerach, trasach rowerowych i Borowej na koniec
jeszcze przemknie kolarka szosowa w stronę Kamionek
wjeżdżam na Trasę Niedźwiedzia!
ruch nawet jest jak na taka pogodę
Nadziewam bluzę i bezrękawnik, 

po chwili

zaczyna kropić za platformą widokową (17:36-17:40) pod Kozim Siodłem
i tak się będzie nasilać, że wjadę na szczyt w strugach deszczu
zamiast podjazdu zielonym szlakiem rezygnuję i zasuwam (pierwszy raz) do czerwonego szlaku nad schroniskiem Sowa
tu po tym kamolach w górę tylko 700 metrów podjazdu, nawet dobrze idzie w tej ulewie

WIELKA SOWA (18:17-18:55)
na szczycie jak zwykle dymią
jedna wiata prawie pusta (kobieta z córką) i z dala od smrodu
skrywam się tam
dopijam herbatkę
i ubieram pozostałe ubrania
padało jeszcze przez 20 minut (choć nie wyglądało, że się zaraz skończy)
w stronę Wałbrzycha już się przejaśniło
można wyjść z ukrycia
Na Wielkiej Sowie impreza 

113 URODZINY WIEŻY NA WIELKIEJ SOWIE
24. mai 1906

nawet sporo turystów
jedyny rower to Rambler
podziwiany przez kobietę w pomarańczowym Macintoshu
potem przez 2 kolesi z Bystrzycy Kłodzkiej (rowerzystów, zapaleńców)
to się  zdziwili widząc Coolarza z Brodą na Romecie

jeden z nich na prawym przedramieniu chwali się wytatuowanym rowerem
chcieli pamiątkowe zdjęcie
zakładam bluzę, kangurkę, kangurkę- wiatrówkę i przeciw deszczowy bezrękawnik,
bandanę na głowę
+ rękawice robocze, 
bo tamte nasiąknięte do granic absurdu
impreza się rozkręca, kto zjawił się o 19:00 dostanie
znaczek i kiełbasę,
albo
znaczek kiełbasy,
albo
kiełbasę na znaczku
a ja
na kiełkach rzodkiewki tu wjeżdżam...

czas spadać (dosłownie i w przenośni)

po trasie zjazdowej (zachciało mi się po raz pierwszy i ostatni)
sprowadzam rower 
chwilami jadę
zatrzymuję się 
tracę równowagę i się wyglebiam w rów (no to spadam)
plecak z butelką daje mi po plecach...
boli 
to się Sowizdrzał wygrzał
i tak do Polany Potoczkowej schodzę 1500 metrów ostro w dół
(19:27) - ruszam znad Potoczkowej w stronę Glinna
rwące potoki na drodze w Michałkowej
ale za to słońce nad dolinami...
nieźle pryska
przynajmniej błoto się zmyje
27 km w dół do miasta

Temperatura +25 (13:49) na Równinie Świdnickiej
w Bielawie już tylko +19
Na Wielkiej Sowie nie więcej niż +15
w domu: o 20:52, jedynie +14

obolały  - weteran kluskośląskich szos

Mijanka na Świdnica Miasto:

Koleje Kluskośląskie wiozą mnie do Dzierżoniowa"

Teraz tam pada. Ale lepiej nie myśleć o tym. Tam czyli na Wielkiej Sowie:

Nasze stanowcze:NIE:

Koleje budują. Bielawa wraca do cywilizowanego świata:

Czy Pani wierzy, czy nie widzi krzywej wieży?

Znajome widoki z zeszłorocznych szarży. Parkowa Góra w Bielawie:

... i w stronę kotliny Dzierżoniowskiej, ograniczonej od północy Masywem Ślęży:

Nowa Bielawa. Koci Grzbiet i Kuczawa:

To odpalam Lux Torpedę. Tylko 570 m w pionie jeszcze przede mną i 11 km podjazd na Wielką Sowę:

Ostatnie kilkaset metrów przed Trzema Bukami na prawdę wymagające:

Jeszcze 387 m w pionie:

Teraz są widoki, W 2015 r. jak tu jechałem ostatni raz, to było mroczno:

- Muflony odbiorą telefon:

Stąd się wyłaniam. Ubłocon jak dziki zwierz:

Przełęcz Jugowicka. Jeszcze tylko 214 metrów w pionie:

Przed platformą widokową:

"Umią pisać bez błendów":

Widok na Pieszyce, Masyw Ślęży, Tam to dopiero leje. A tu będzie za chwilę:

Rymarz, Kalenica...:

Już po ulewie. Tradycyjny parking na środku. Pozostali rzucili się na kiełbachy ze znaczkiem:

Trasa zjazdowa narciarska. Tu się wyglebię:

Widok na Czomolungmę z nad Polany Potoczkowej:

Słońce w Glinnie, no popatrz:


Urodziny Wielkiej Sowy_Dzierżoniów_Bielawa_Kamieniczki_Nowa Bielawa_Leśny Dworek_Ciemny Jar_Trzy Buki_Przełęcz Jugowska
_Kozie Siodo_Czarny Niedźwiedź_Wielka Sowa_Polana Potczkowa_Glinno_Michalkowa_Tama_Lubachó_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln._ Świdnica

* nad poziomem marzeń




  • DST 27.70km
  • Teren 2.70km
  • Czas 01:21
  • VAVG 20.52km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Podjazdy 187m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Podwieczorek przy mikrofonie

Piątek, 24 maja 2019 · dodano: 24.05.2019 | Komentarze 2

Trasa_Niegoszów_Wilków_Pszenno_Miłochów_Jagodnik_Jakubów

z velo_cyklu "pożegnanie z bocianiarnią"

szybka runda
PODWIECZOREK
WOKÓŁ
MIASTA
CIEPŁO
WIATEREK
LEKKI
PRZYJEMNY

bocian polski zarodowy:

kibel polski przydrożny:

kluskośląskie klimaty:





  • DST 21.40km
  • Teren 8.00km
  • Czas 01:21
  • VAVG 15.85km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 127m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Polna husaria na Obniżeniu Podsudeckim (Sudeckim uskoku brzeżnym)

Wtorek, 21 maja 2019 · dodano: 21.05.2019 | Komentarze 0

Trasa_Słotwina_Witoszów Dolny

z velo_cyklu "pożegnanie z podżegaczami traw"

odstawmy te goemorfologiczne dywagacje na bok
nawet upalnie
żółte pola między Słotwiną a Witoszowem 
okazuje sie, że są jeszcze nowe dróżki - to je zaliczam
poza tym fajne nudy w siodle :{)}}}}














  • DST 43.80km
  • Teren 16.00km
  • Czas 03:30
  • VAVG 12.51km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Podjazdy 506m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sowizdrzał Sowiogórski, czyli o co walczycie, dokąd zmierzacie, błędny coolarzu?

Niedziela, 19 maja 2019 · dodano: 31.05.2019 | Komentarze 0

Trasa_Opoczka_Wieruszów_Lutomia Mała_Lutomia Dolna_Stachowiczki_Dębnik_Podolin_Lutomia Górna_Bojanice_Karczmisko_Burkatów_Bystrzyca Dolna

 z velvo_cyklu "Pożegnanie z Broną II"

nad Górami Sowimi ciemne chmury - akurat mam tam jechać,
tym bardziej jadę

wiaterek i zachmurzenie większe niż wczoraj

chmury straszą, ale nic z tego nie będzie
wybieram tereny odludne (jest niedziela i wszyscy gdzieś na rowerkach jadą)
na mojej trasie nie będzie nikogo.

nowa dróżka w Wieruszowie, skrót do wsi (nigdy wcześniej nie jechałem)
potem szlakiem Euro_velo R9 do Lutomi
przez Stachowiczki, Stachowice
 to z placu zabaw wyskakują za mną dwa kundle i ujadają przez 100 metrów...
kajak i majtek, czy coś w tym stylu
- woła bez przekonania dziewczynka

wjazd w góry
błędni coolarzu tu trafiają czyli ja...

dojazd pożarowy 13
droga szeroka, nawierzchnia idealna, podjazd 
ale
najlepsze przede mną
droga się kończy (ale znam ją)
wjeżdżam w las, nawierzchnia mokro-błotna, rzeczka po niej płynie, potem trawiasta i zryta
końcówka podjazdu na Dębnik -
tutaj z kolei chaszcze (bo kto by tu jeździł, do kateriny nędzy)
dzięki wycince - są widoki.

przystanek za leśniczówką w Podolinie, przy szlabanie (który to już raz?)
pod Broną skręcam w prawo - teraz jazda bez trzymanki
(w lewo mam już trasę opanowaną i posiadam pewną orientację w terenie)
a w prawo to
enigma of the absolute
dzikie zjazdy, zryte, kamieniste, wyżłobione po środku i ostro w dół,
raj dla kolarzy górskich
poza tym mroczno, z tej strony gór słońca brak
jazda intuicyjna, to skręcam w lewo, to w prawo, potem w lewo (już sam nie wiem)
raz jechałem w tę stronę  (a mapy kłamią)
dokąd zmierzasz, o co walczysz, błędny coolarzu?
zamiar wyjechać tuż przed Osiedlem Pogórze w Lutomi 
i ku mojemu zdziwieniu dojeżdżam do drogi pożarowej nr 13...
jak to się stało - nie wiem
z geografii terenu - siadaj, niedostateczny.

po zjechaniu z drogi pożarowej nr 13 (!)
słońce na osiedlu Pogórze w Lutomi...
mój ulubiony trzy-kilometrowy skrót polny do Bojanic
(o jakaś miejscowa dziewczyna z przeciwka jedzie na pomarańczowym rowerku i mnie pozdrawia)
tu wybieram jazdę przez 
Karczmisko (o jakiś miejscowy dziadek na rowerze)
potem zjazd asfaltem do Bystrzycy Górnej i do miasta

No to się chmurzy:

Kierunek Góry Sowie:

Ślęża:

Szlak Euro Velo R9:

Malowniczy skrót w Góry Sowie:

Tradycyjny kadr:



Wzgórza Bielawsko-Niemczańskie:

Masyw Ślęży:

Awiofauna:

Tam gdzieś jest Dębnik:





A tu mamy słońce:

Droga pożarowa. Znam ją:

Jestem na Dębniku (551 m):

Są widoki, bo jest wycinka:

Widok na Równinę Świdnicką:





Brona przede mną. Ale dzisiaj w prawo. Tam pobłądzę:

Z cyklu ekstremalne zjazdy:







I znowu słońce, po wyjeździe z lasu. Widok na Masyw Ślęży przed Osiedlem Podgórze w Lutomi:

Dzierżoniów:

Widok na Masyw Ślęży z drogi polnej Lutomia Górna-Bojanoice:

Widok na Góry Sowie z Karczmiska:



Kategoria Góry Sowie


  • DST 53.00km
  • Teren 18.00km
  • Czas 03:41
  • VAVG 14.39km/h
  • Temperatura 22.5°C
  • Podjazdy 687m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zimny Dwór_Cisy_Książ_Vitosch, rajd po Pogórzu, czyli rozmowy niekontrolowane

Sobota, 18 maja 2019 · dodano: 18.05.2019 | Komentarze 2

Trasa_Słotwina_Milikowice_Ciernie_Świebodzice_Pełcznica_Zimny Dwór_Cieszów Górny_Cisy_Pełcznica_Książ_Lubiechów_Witosz_Witoszów Grn._Witoszów_Dln._Słotwina

z velo_cyklu "Pożegnanie z Von Boltzem"


w końcu
u nas jest ciepło

dużo słońca, ale naszło sporo chmur
mniej wiader potów popłynie
to słońce
to chmury
i tak cały czas

przyjemny wiaterek
który nie przeszkadza a ochładza

nader szybka jazda 
kierunek Pogórze Świebodzickie

w Pełcznicy 
wyszukuję dróżkę przez nowobogackie osiedle na
Zimny Dwór (tu wjeżdżam w teren)
podjazd super, odbijam w lewo na wzgórze (punkt widokowy na Świebodzice, niziny społeczne)
Grób Nieznanego Żołnierza
i skrót przez las, podjazd na Cieszów Górny
kurde, jak fajnie, błota nawet nie przeszkadzają
ptaki, rowerek i takie tam
teraz na
Cisy
droga zaasfaltowana (a było tak fajnie) znowu popsuli
aż prawie do samej polany przy strumieniu - można bić rekordy prędkości na zjeździe 
tradycyjny przejazd przez Czyżynkę
a mostku do zamku dalej nie ma...
za dużo aut
za dużo ludzi
jestem przed zrujnowanym mostkiem do zamku 5 minut
i zjeżdżam 
teraz jazda po Książańskim Parku Krajobrazowym
podjazd do Książa, ale mroczno i w oddali błota, więc skręcam o 180 stopni w lewo
serpentyną nad Pełcznicą w  stronę
Doliny Różaneczników - PIERWSZY RAZ jadę - rewelacja (1800 metrowy odcinek, ale daje dużo radości z jazdu, po lewej przepaść...)
tyle razy koło niej jechałem w końcu ją zaliczam
wąska dróżka (nie singielek, lekko się pnie pod górę, dużo zakrętasów)
potem przez Stado Ogierów
Książ z tego słynie...
rodo_den_dronów nie ma jeszcze
tylko azalie... (zonk)
Szybko mknę przez Lubiechów
Szlakiem Ułanów Nadpełczniańskich
kierunek 
Witosz
Dobijam do wiaty turystycznej.

Zapiski z rozmów niekontrolowanych
dwoje młodych siedzi pod wiatą

(popijając Fantę z półtoralitrowej butelki młoda dziewczyna powiada do młodego chłopaka)
- Nie mamy nic na obiad.
- Budżet 22 zł na dzień.
<...>
- ...człowiek młody, to wydaje na lewo i prawo, i nie patrzy...

- Jutro tu przyjdziemy - mówi on.
- Nogi mi spuchły, k...a - odpowiada ona.

Głupio mi tak stać obok nich i popijać herbatkę (odjeżdżam szybko).
682 zł na miesiąc mają budżetu (widocznie nauczyciele, he, he, he)
A tu wyżarty kabanos na wypasionym rowerku...
z markowymi coolarskimi ubrankami...
:{)}}}}}
Ja to nawet nie mam tych 22 zł na dzień... i nie narzekam.
Ale obiad w domu jest.
Jezdem z nizin.

Teraz moją ulubioną dróżką w kierunku sadu nad Witoszowem.

Jeszcze odbijam w Dolnym Witoszowie na Ametystową Drogę.

4 godziny i 40 minut w siodle

sukienka śliczna - dziecko zadowolone


Wymarzona aura na długie, górskie dystanse:

Tyle słońca w całym cieście:

Podjazd na Zimny Dwór:

Świebodzice za mną:

Odbijam na Wzgórze 348 m n.p.m. Świetny punkt widokowy (pijaczkowy, dużo rozbitego szkła):

Widać Wzgórza Strzegomskie:

Widać Sosnówkę i Grabnik:

Teraz wjeżdżam w teren z Zimnego Dworu:

Jak widać na załączonym obrazku:

Skrót Pełcznica - Cieszów z widokami:

Książ, no:

Pogórze Świebodzickie, widok w stronę Cieszowa:

Zjazd na Cisy. Koszmar UE. Kasę dali, asfalt muss sein:

Trójgarb z wieżą widokową:

Stacja Pidzamcze:

Na rozdrożu przed Cisami:

Zameczek. Z cyklu "Jazda obowiązkowa". Przynajmniej raz w roku Zamek Książ nawiedzać:

Zameczek z bliska. Nic szczególnego. Ogólny ból i barakowe nudy:

Witosz:

Widok z mojej ulubionej drogi w Książańskim Parku Krajobrazowym Tu jej koniec. Kolarzy nigdy nie spotkałem na niej.
Tylko dla mnie, he, he,he:

Już prawie w domu, tylko Masyw Ślęży jeszcze pokażę:

i Góry Sowie na tle Ametystowej Drogi:





  • DST 19.00km
  • Teren 7.50km
  • Czas 01:13
  • VAVG 15.62km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Podjazdy 146m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Popołudnie w siodle

Piątek, 17 maja 2019 · dodano: 17.05.2019 | Komentarze 0

Trasa_Niegoszów_Panków_Wierzbna_Bagieniec_Zawiszów

z velo_cyklu "Pożegnanie z Bronkiem"

ciepło
jakby maj 
to się przejadę
po Równinie

krótko 
i ślicznie
bo ten rzepak
po polach

kurtki w końcu nie zakładam

poza tym 
nudy
jazda po wertepach
błoto na początku jak zwykle 
daje się we znaki
i wiaterek od wschodu tym razem
2 razy na niego wpadam

Jak u Hitchkoka, zaczynamy od kałuż, potem będzie jeszcze gorzej:

Ale happy end, bo się zazłoci:

Ślęża musi być:



W oddali Alpy...:

... nasze polskie:

Panków:

Wierzbna:

Widok w stronę kanionu w Pankowie, nad rzepakiem las w oddali:

Wierzbnik:



W stronę Bagieńca, koło winnicy:

Ledwo widzialne Pogórze:

Wierzbnik z drugiej strony:

Miasto na tle Sudetów:





  • DST 45.70km
  • Czas 02:44
  • VAVG 16.72km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sowizdrzał Sowiogórski. Michałkowa, czyli igraszki z deszczem

Sobota, 11 maja 2019 · dodano: 18.05.2019 | Komentarze 0

Trasa_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Tama_Michałkowa_Boreczna_Michałkowa_Tama_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.

z velo_cyklu "Pożegnanie z Bronowaniem na szczycie analitycznym"

nad górami pochmurno, ale nie widać deszczu
ciepło - jadę bez kurtki (mam zapasy w plecaku)
vivant maj, mokry maj, dla kolarzy błogi raj
kierunek - Michałkowa

d e s z c z y k i:
1. Bystrzyca Górna
przystanek, staje na kilka minut, ubieram lekką kurtkę
deszczyk znika, ale chmury są
przed tamą uciekam trójce kolarzy, mam dobre tempo, oglądam się i ich nie widzę.

2. Tama
chwila postoju, zaczyna się deszczyk i  zmykam dalej
(ta trójka mnie mija)
jadę z nadzieją, że im wyżej tym cieplej

3. Michałkowa
jakby przestało padać ale, im wyżej tym mocniej pada
ku zaskoczeniu, jadę szybciej i lżej niż w upale.
za schroniskiem Sowa nawet nie zauważam tego ostrego, krótkiego podjazdu, skupiam się na deszczu...
tak dobrze, to mi się jeszcze tu nie jechało
przyjemne igraszki z deszczem

Boreczna - tu na samej górze przestało padać.
Sowy ledwo widoczne, Ślęży nie widać
para z ust
opary absurdu na szczytach gór
strategia dwóch kurtek - zmiana na mniej mokrą... w zasadzie ledwo, ledwo zamokła w plecaku
jeszcze coś na głowę
no to się spuszczam w doliny

4. Lubachów
kolejna deszczówka
im bliżej miasta - zanika.
ale tu musiało też nieźle lać
rower się odmył
Temperatura oscyluje dziś od
21/14

rowerów jak na lekarstwo...
 
Kto się boi deszczu i Virginni Woolf?


Budowa ścieżki rowerowej / chodnika do Bystrzycy Dolnej + Wieka Sowa w tle:

Pogórze Wałbrzyskie:

Bystrzyca w Bystrzycy Górnej rozdziela Góry Sowie (po lewej) od Gór Wałbrzyskich (po prawej):

Tama:



Jezioro Lubachowskie z tamy, deszcz się nasila, czas ruszać:

Dzisiaj zgodnie ze strzałką. Powrót z drugiej strony:

Deszczowa Michałkowa:



Post-deszczowa Boreczna:

Zawilgocone widoki na Wielką Sowę:









Teraz zjazd po mokrym asfalcie:



Tradycyjne ujęcie z Michałkowej:

Tumany absurdu wiszą nad nami:

Nastrojowe jezioro:

Jezioro Lubachowskie, w tle Wysokie Lipy:



Kategoria Góry Sowie