Info
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj4 - 0
- 2026, Kwiecień1 - 0
- 2026, Marzec2 - 0
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień4 - 0
- 2025, Sierpień3 - 0
- 2025, Lipiec3 - 0
- 2025, Maj1 - 0
- 2025, Kwiecień3 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2024, Listopad1 - 0
- 2024, Październik3 - 0
- 2024, Wrzesień2 - 0
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec2 - 0
- 2024, Maj6 - 0
- 2024, Kwiecień3 - 0
- 2024, Marzec2 - 0
- 2023, Październik4 - 0
- 2023, Wrzesień4 - 1
- 2023, Sierpień5 - 3
- 2023, Lipiec2 - 0
- 2023, Czerwiec5 - 0
- 2023, Maj7 - 0
- 2023, Kwiecień3 - 1
- 2022, Listopad2 - 0
- 2022, Październik6 - 0
- 2022, Wrzesień5 - 0
- 2022, Sierpień5 - 0
- 2022, Lipiec5 - 0
- 2022, Czerwiec5 - 0
- 2022, Maj3 - 0
- 2022, Kwiecień4 - 1
- 2021, Październik4 - 0
- 2021, Wrzesień7 - 0
- 2021, Sierpień8 - 0
- 2021, Lipiec8 - 0
- 2021, Czerwiec5 - 0
- 2021, Maj5 - 0
- 2021, Kwiecień6 - 0
- 2021, Marzec1 - 0
- 2020, Listopad1 - 4
- 2020, Październik4 - 0
- 2020, Wrzesień7 - 2
- 2020, Sierpień8 - 0
- 2020, Lipiec8 - 6
- 2020, Czerwiec4 - 2
- 2020, Maj2 - 0
- 2020, Marzec2 - 2
- 2019, Listopad2 - 0
- 2019, Październik8 - 10
- 2019, Wrzesień3 - 1
- 2019, Lipiec9 - 5
- 2019, Czerwiec6 - 4
- 2019, Maj12 - 12
- 2019, Kwiecień7 - 3
- 2019, Marzec10 - 1
- 2019, Luty4 - 2
- 2018, Grudzień3 - 2
- 2018, Listopad8 - 7
- 2018, Październik9 - 3
- 2018, Wrzesień13 - 0
- 2018, Sierpień4 - 0
- 2018, Lipiec7 - 3
- 2018, Czerwiec14 - 7
- 2018, Maj17 - 0
- 2018, Kwiecień15 - 7
- 2018, Marzec5 - 12
- 2018, Luty3 - 13
- 2018, Styczeń3 - 11
- 2017, Grudzień1 - 9
- 2017, Listopad12 - 1
- 2017, Październik11 - 9
- 2017, Wrzesień16 - 18
- 2017, Sierpień5 - 1
- 2017, Lipiec7 - 8
- 2017, Czerwiec18 - 13
- 2017, Maj19 - 19
- 2017, Kwiecień14 - 44
- 2017, Marzec13 - 65
- 2017, Luty5 - 26
- 2016, Grudzień4 - 25
- 2016, Listopad9 - 54
- 2016, Październik11 - 47
- 2016, Wrzesień13 - 0
- 2016, Sierpień4 - 0
- 2016, Lipiec8 - 27
- 2016, Czerwiec14 - 18
- 2016, Maj8 - 2
- 2016, Kwiecień11 - 39
- 2016, Marzec7 - 3
- 2016, Luty4 - 12
- 2015, Grudzień14 - 4
- 2015, Listopad6 - 36
- 2015, Październik9 - 51
- 2015, Wrzesień14 - 124
- 2015, Sierpień8 - 66
- 2015, Lipiec15 - 16
- 2015, Czerwiec13 - 2
- 2015, Maj17 - 38
- 2015, Kwiecień17 - 0
- 2015, Marzec10 - 0
- 2015, Luty1 - 0
- 2014, Listopad5 - 0
- 2014, Październik16 - 3
- 2014, Wrzesień13 - 0
- 2014, Sierpień1 - 0
- 2014, Lipiec19 - 0
- 2014, Czerwiec14 - 2
- 2014, Maj16 - 2
- 2014, Kwiecień12 - 0
- 2014, Marzec8 - 0
- 2014, Luty1 - 0
- DST 21.80km
- Teren 10.20km
- Czas 01:13
- VAVG 17.92km/h
- Temperatura 24.5°C
- Podjazdy 136m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Popołudnie na Równinie
Wtorek, 5 czerwca 2018 · dodano: 05.06.2018 | Komentarze 0
Trasa_Zawiszów_Bagieniec_Wierzbna_Nowice_Jaworzyna
_Bolesławice_Tomkowa
Chwila relaksu na Równinie.
Żadnych ambitnych planów.
Chmury, słoneczko, wiaterek.
Warunki idealne do jazdy.
Po raz pierwszy dostrzegam Kanion Penkendorf z Wierzbnej.
Widać gołym okiem z oddali, a przez lunetę też fajnie widać.
No to się nie zgrzeję:
Jeszcze rzepak:
Z żabiej perspektywy:
Dzisiejsze odkrycie. Kanion Penkendorf.
kanion na zbliżeniu:
Miasto na tel gór:
Bez tobołów fajnie:
Skrót przez kukurydzę:
- DST 82.10km
- Teren 35.30km
- Czas 06:27
- VAVG 12.73km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 1523m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Sowiogórska, wielka włóczęga, czyli cyborgi okrągłego zamku kontratakują
Niedziela, 3 czerwca 2018 · dodano: 04.06.2018 | Komentarze 2
Velo_duet pociągowo-rowerowy w tym ostatnim, ale pięknym dniu długiego weekendu
Zachmurzenie całkowite.
- Będzie tylko padać!
Całe pasmo górskie pogrążone w chmurach.
Dzięki temu przetrwaliśmy ten gorący dzień.
(oraz tzw. zestawowi przetrwalnikowemu, składającego się z trzech plecaków).
Warto wstać wcześniej i zdążyć na ten pociąg.
Problem na dziś: jak się zmieścić do pociągu z dwoma rowerami.
Jeden jest już w środku, ale wysiada, by przepuścić wychodzących.
Jakoś się zmieściliśmy...
Start:
10:40 z Dzierżoniowa
Skrótem polnym do Bielawy (już kiedyś jechałem).
Wzgórza Bielawskie na początek bierzemy za pas.
Szukamy skrótu do Owiesna.
Pofałdowany i malowniczy teren przez Wzgórza Bielawskie, mijamy z prawej pamiętną Łysą Górę, co przebija dętki cyklistom.
Zapamiętaj gnoju Prawo Łoma:
"Po prawicy zjeżdżasz szybciej."
Trochę przygrzewa...
Jest wiaterek.
Owies, no.
Zamku ruiny (byłem tu ostatni raz 15 lat temu) dzięki temu wjeżdżamy na czarny szlak pieszy pod Suchaniem.
Chabry, bławatki, maki i inny chwast ziemi czarnej.
Ciąg dalszy malowniczych krajobrazów.
Zjazd do wsi Ostroszowice.
Teraz ku Swoim Górom.
Skręt w prawo z głównej drogi na Wiatraczyn,
Anomalia drogowa, 1.5 km ciężko się jedzie, asfalt nas wciąga, choć jest raczej tylko lekko pod górę.
Temperatura
w słońcu przekracza 31°C
Czerwony szlak MTB odnaleziony w końcu.
Pierwsze 500 metrów, kto to wymyślił te nachylenia...
- Jeszcze tylko 300 metrów w pionie - pocieszam drugiego Cyborga.
W końcu widzę:
- Da się jechać!
Facet z Yorkiem w poszukiwaniu trufli.
Przed nami podjazdy i zjazdy dookoła Średniaka i Pokrzywnika.
Przerwa przy kłodach, przed najtrudniejszym podjazdem.
O, troje kolarzy w ciągu kilku sekund w przeciwne strony.
Zastanawialiśmy się, czy ktoś tu w ogóle jeździ.
Po drodze 2 grzmoty.
Przed samą Przełęczą dziwny wyścig MTB.
Kolarz z numerem startowym i dwa quady.
Przełącz Woliborska
Wybieramy żółty szlak MTB.
Kolejny grzmot po drodze.
Są poziomki.
Po drodze nikogo.
Bielawska Polanka
Kolejna przerwa.
Tu troje turystów i jeden rower.
Między B. Polanką a P. Jugowską osiągamy najwyższy dziś punkt: 843 m .n.p.m.
Po drodze tylko dwoje spacerowiczów.
Jeszcze jeden grzmot w oddali.
Kilka kropel na Przełęczy Jugowskiej.
Czarnym szlakiem MTB.
Tu już nie będzie nikogo po drodze.
Tylko cyborgi i przyroda.
Przerwa na Węglarzu, na skrzyżowaniu z zielonym szlakiem pieszym, tradycyjnie przy kłodach.
Kukułek nas okukał.
Zjazd czarnym szlakiem w stronę
porzuconej Polany Potoczkowej.
Koniec jazdy w terenie na dziś- mamy w nogach ponad 35 km po wertepach górskich.
Teraz najprzyjemniejsze:
zasłużone zjazdy przez ulubione Glinno i Michałkową po trudach dzisiejszych wspinaczek.
Słońce się przebija w dolinach.
Koniec velo_duetu w Lubachowie.
9 godzin w siodle zakończone pokazem tęczy na tle Ślęży.
Praktycznie przejeżdżamy całe pasmo Gór Sowich z południa na północ. Zabrakło jedynie kilku km od Srebrnej Góry.
Meta:
19:59
Zamiast gapić się w ekrany (akustyczne) marnujemy czas wolny na górski hardcore.
Świdnica Miasto:
Dzierżoniów Śląski:
Skrót polny do Bielawy:
Droga na Owiesno:
Kilka podjazdów, kila zjazdów, świetnie:

Za kilka dni 758 lat będą obchodzić:
Cyborgi są wszędzie:
Ruiny zamku w Owieśnie:
Czarny szlak (pieszy) w stronę Ostroszowic, teraz przez pola:
Ta charakterystyczna góra-kopuła to Czeszka:
Mijamy te chwasty wyrośnięte na roundupach:
W dole Ostroszowice, sowiogórskie atrakcje przed nami:
Znowu Czeszka-śmieszka:
Droga Ostroszowice-Wiatraczyn. Czeszka z prawej:
I ten dziwny asfalt, co nas wciąga:
Wiatraczyn. Widok na Ostroszowice i Wzgórza Bielawskie. Wchodzimy na czerwony szlak MTB:
Znaki poziome są dobre dla jadących z góry i wpatrzonych pod koła, dla tych z dołu chyba też:
Góra Czeszka (741 m):
Na rostaju dróg przed podjazdem na Średniak:
Podjazd na Średniak za nami (najtrudniejszy dziś):
Bielawska Polanka:
Bielawska Polanka (803 m):
Widok na Wzgórza Wyrębińskie
Wyciąg pod Rymarzem w stronę Zygmuntówki:
Trasa_Dzierżoniów_Bielawa_Owiesno_Ostroszowice_Wiatraczyn_Przełęcz Woliborska_Bielawska Polana_Przełęcz Jugowska_Polana Potoczkowa_Glinno_Michałkowa_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.
- DST 50.20km
- Teren 14.50km
- Czas 02:56
- VAVG 17.11km/h
- Temperatura 26.5°C
- Podjazdy 447m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Popołudnie w Masywie Ślęży, czyli polny repertuar
Sobota, 2 czerwca 2018 · dodano: 02.06.2018 | Komentarze 0
Trasa_Jagodnik_Miłochów_Gogołów_Wirki_Wiry
_Jędrzejowice_Przełęcz Tąpadła_Mysłaków
_Kątki_Pszenno_Wilków
Po wczorajszych burzach wypuszczam się na jazdy.
Trochę chłodniej, są chmury, ale trochę się od rana przerzedziły.
Najpierw rozgrzewka po mieście po truskawki (5.2 km).
Po południu na rajd.
Dzisiaj w stronę Ślęży.
W Gogołowie odbijam w teren, przez kamieniołom do drogi Wirki-Kątki.
Potem kolejny skrót do Wirów.
Dzisiejsze odkrycie:
nowa dróżka polna z Wir do Jędrzejowic.
Była na mapie, ale jakoś dotychczas nie zauważyłem. Wyjazd przy żółtym szlaku!
Widoki na Ślężę, Radunię i Świerkową, a po drugiej stronie Szczytna.
Teren pofałdowany, fajny podjazd.
Trochę przygrzewa...
Ty gościu stoi na drodze i gapi się w trawę.
Potem drugi z motorowerem stoi w trawach...
Ciekawy krzyż przed wsią.
Ale ja odbijam w lewo i domyślam się, gdzie wyjadę.
Dzisiejsza dróżka wejdzie na stałe do mojego polnego repertuaru (to tylko 2.7 km, ale dużo frajdy).
Potem na skraju lasu, po zjechaniu żółtym szlakiem w dół, próbuję dróżkę prosto, ale rezygnuję.
Potem kolejne skrzyżowanie i odbijam po raz pierwszy w prawo.
Domyślam się, gdzie wyjadę i podjazd niezły.
Kierunek Przełęcz Tąpadła, docieram ponownie do żółtego szlaku przy polanie,
potem jadę koło domku ze szczekającymi kundlami.
Docieram do wiaty na Przełęczy.
Kolarze szosowi lubią charać. Przejechał jeden charnął, drugi to samo, a trzeci nie (czyli wyjątek potwierdza regułę).
Czyżby ciężki podjazd asfaltowy mieli i ledwo zipią?
Mogliby to robić bardziej dyskretnie, gdy nikogo nie ma w pobliżu.
No to ja se też charnę, ale na zjeździe w stronę Mysłakowa.
Niecałe 10 minut przerwy i wracam do domu.
Trasa przez Mysłaków, Kątki, Pszenno.
Czapla obserwator bagna za Kątkami.
Nawet na zdjęciu się załapała.
Przez lunetę obserwuję ją przez chwilę (wypatruję też oponę samochodową w jeziorku, kolejny powód, by nie trzymać sztamy
z automobilistami).
Bo ją spłoszyłem (oponę czy czaplę?), ale przeleciała kilkanaście metrów i stanęła na wystającym z bagna pniu.
Tradycyjnie po wczorajszych deszczach zapuszczam się na skrót polny z Wilkowa.
Teraz to se ubrudzę rower i ubranko + prawy but zmoczony kałużą.
B R A V O T Y P ! (błotny, czyli Ja).
Widzę co, się dzieje nad Sowimi i Wałbrzyskimi, ciemne chmury i strugi deszczu, wiaterek od północy, więc nie mam szybkiego tempa.
Ale do nas nie dojdzie
i nie doszło.
Nad Wrocławiem i Masywem niebo praktycznie czyste.
Koniec radu:
19:13
+25.5
Runda popołudniowa 45 km, czas 2:40.
Kierunek Masyw Ślęży:
Ulubione ujęcie:
Polna droga z Gogołowa:


W Wirach odnajduję alternatywną drogą przez pola do Jędrzjowic:
Widoki z nowej dróżki do Jędrzejowic:
Jezusek nad Jędrzejowicami. Tu jestem po raz pierwszy:



Przełęcz Tąpadła. 
Zjazd z przełęczy za mną:
W tle Mysłaków i Ślęża:

Kątki — Kurka Wodna:
Deszcze nad Sowimi:
Z Wilkowa polną drogą -- widok na miasto:
- DST 73.70km
- Teren 12.00km
- Czas 04:30
- VAVG 16.38km/h
- Temperatura 31.0°C
- Podjazdy 1150m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Cyborgi rowerowe, 90 rund dookoła jeziora, kałasznikow, 0:0, czyli wypompowali się w pierwszej połowie
Czwartek, 31 maja 2018 · dodano: 01.06.2018 | Komentarze 0
Przystanek Zagórze — stacja zamówień.
Ostatnie chwile przed mikrofonem.
- Poproszę o autobus do domu, szybko!
Nawet plażowym oponom się dętki przebijają...
Turystyczna nawałnica zmotoryzowanego narodu przy jeziorze.
Nic to - zrobimy dziś 90 rund wokół Jeziora.
Jeszcze chwila i nikogo nie będzie, aż do Lutomii...
Się wyglebiam na podjeździe w stronę Kanciarskiego buka...
Der Todte Junge (bis) po blancmange'u
Zapachy i krajobrazy na drodze Bojanice-Lutomia Grn.
kałasznikow i ściganie się z gazikiem
dwoje kolarzy siedzi na górce (nie wiem jak się zwie)
Analiza psycho-społeczna pod sklepem w Walimiu — ruch jak w mrowisku.
Te 20 minut pod sklepem wystarcza, by poznać lokalną ludność i stworzyć rys psychologiczny,
pokaż mi swój koszyk zakupów, a wróżka-cyborg powie ci, kim jesteś, dokąd zmierzasz, czego pragniesz.
500+ to strzał w dziesiątkę dla takich zagubionych społeczności, poziom konsumpcji wszystkiego wzrasta 500+ razy.
Jak pisał klasyk:
"mam w dupie małe miasteczka"
- Byłeś na meczu?
- Brtsnxzqlmk, mnjdkrgfth, jkhghgft? - pyta pierwszy gościu.
- Kjsiaujsnma msjsliuadad mmadlasjdlasud — mówi kolejny.
Nie znam tej walimskiej gwary, ani ja, ani drugi cyborg rowerowy.
- Byłeś na meczu?
Tylko 6 podjazdów jeszcze przed nami
Nowy asfalcik z Glinna na Walim — śmiga się.
Cyborgi rozgrzewają się dopiero na podjeździe na Palczyk.
Koniec velo_duetu cyborgów pod wiaduktem na Poniatowie.
39 minut jazdy od Poniatowa i super orzeźwiający zjazd przez las.
ja rad, ty rad,
cały kraj rad
Meta:
+25 o godz. 21:16
Prawie 8 godzin w siodle.
Ładny, upalny dzień, jest wiaterek, będą miejscami chmury:

Trochę chmur, to się tak nie zgrzeję przy podjeździe:

Czerwony szlak MTB od jeziora ku Kanciarskiemu bukowi:

kanciarki buk:

5 dni temu już tu byłem. Pokazuję cyborgowi to słynne miejsce:

Koniec zjazdu przed leśniczówką w Bojanicach:

Malowniczym skrótem do Lutomi Górnej:


Ostatni kwitnący rzepak w tym sezonie:

Masyw Ślęży:

Widok na Lutomię Górną:

Widok na Ślężę:

A to już mało znany podjazd do czerwonego szlaku w stronę Kurasza. Są też inni zapaleńcy:

Widoków brak, ale trzeba się rozglądać:

Ścigamy się z gazikiem, raz my na czele, raz oni:

Gazik już przemknął, teraz my ku Michałkowym, Glinnom i Walimiom:

Nareszcie są.

Klimaty wyżynne:

Kierunek Glinno, szybki zjazd, a za chwilę podjazd na przeciwległą górę. Tu na zdjęciu w prawo:

Oczywiście Wielka Sowa z Małą siostrzyczką w tle:

Za chwilę zajmiemy altankę koło krzyża:

Widok na Masyw Włodarza:


To już widok na Grodno z drogi na Dziećmorowice:

oraz na Wielką Sowę:

Tuż przed zjazdem na Dziećmorowice:

Tam na górze przed chwilą byliśmy, teraz podjazd na Nowy Julianów:

Słońce chyli się ku zachodowi:

Tu (tradycyjny) koniec velo_duetu:

Przyjemny zjazd przez witoszowskie boczniaki:

Trasa_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Zagórze Śl._Kanciarski buk_Bojanice_Lutomia Grn._Michałkowa_Glinno_Walim_Jugowice_Zagórze Śl._Dziećmorowice_Nowy Julianów_Poniatów_Pogorzała_Witoszowy
- DST 30.70km
- Teren 7.00km
- Czas 01:44
- VAVG 17.71km/h
- Temperatura 29.0°C
- Podjazdy 176m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorna podmiejska przejażdżka
Środa, 30 maja 2018 · dodano: 30.05.2018 | Komentarze 0
Trasa_Wilków_Pszenno_Miłochów_Krzczonów_Grodziszcze
_Krzyżowa_Wieruszów_Opoczka
Krótka, podmiejska przejażdżka.
Dużo chmur naszło pod wieczór, czyli mamy słońce w mleku.
Da się jechać bez męk pańskich.
Lis przemknął polną dróżkę do Miłochowa.
Przyjemne zapachy i wiaterek chłodzący.
Jedyna ważna rzecz, to nie zatrzymywać się, tylko jechać.
O to chodzi, ciepło, ale tak nie grzeje:
Skrót na Wilków:
Banksy dokończył dzieła:
Romantika:
Piękno:
Zmieniające się krajobrazy:
Wieruszów na tle Gór Sowich:
Zdążyłem:
- DST 21.00km
- Teren 8.70km
- Czas 01:06
- VAVG 19.09km/h
- Temperatura 26.0°C
- Podjazdy 120m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Podwieczorek na Równinie
Wtorek, 29 maja 2018 · dodano: 29.05.2018 | Komentarze 0
Trasa_Zawiszów_Bolesławice_Stary Jaworów_Witków_Milikowice_Słotwina
Godzinna runda z przyjemnym wiaterkiem w tym upalnym dniu.
Chmurzasto i słońce w mleku.
Po dziewiętnastej dopiero zaczyna się wieczór.
Nawet szybkie tempo.
Wiaterek od południa trochę mnie spowalnia.
Wybieram dróżki po wertepach, przez Węglową Drogę oraz boczne.
Zając zasuwa przede mną po polu.
Przyjemna podmiejska przejażdżka.
Powrót:
20:25
Węglowa Droga kierunek Wałbrzych i te polskie maki:
I te łany posrebrzane...:
Perspektywa na Pogórze:
Rzut oka na Wielkie Sowie i w przeciwną stronę do domu:
+23
- DST 49.40km
- Teren 8.80km
- Czas 02:36
- VAVG 19.00km/h
- Temperatura 28.0°C
- Podjazdy 477m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
- Uważaj skarbeczku, bo cię przejedzie rower*
Niedziela, 27 maja 2018 · dodano: 28.05.2018 | Komentarze 0
Trasa_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Złoty Las_Dziećmorowice_Stary Julianów_Lubiechów_Świebodzice_Ciernie_Milikowice_Słotwina
*Naród polski umie pozytywnie wychowywać potomstwo:
Matka do biegnącego chłopczyka na chodniku, gdy jadę DDR.
- Nie przejedzie — rzucam przez ramię.
Wiaterek chłodzący w tym upalnym dniu.
W Dolinie Dolnej Bystrzycy i Złotym Lesie aż do Dziećmorowic zasłonięty górami i lasem przed słońcem.
Nad Pogórzem więcej chmur.
Podjazd pod pola uranu bardzo przyjemny, bez potu.
Sunę przez jakiś czas wałbrzyską DDR, by skręcić na czerwony szlak rowerowy na Lubiechów.
Potem wzdłuż torów ku Świebodzicom.
W Świebodzicach błądzę przez chwilę.
Omijam główne drogi i skręcam na boczniak przez Ciernie.
Tutaj naród aktywnie na rowerach, wraca do miasta.
Ja w przeciwną.
Pod wieczorek — przyjemna bryza od początku jazdy.
(o godz. 20 wciąż +25)
Tradycyjny początek:
Dziećmorowice-St. Julianów:
Góry Czarne:
Kosmodrom w Starym Julianowie:

Góry Czarne:
Chełmiec:
Góry Sowie w oddali:
Chełmiec:
Wjazd na czerwony szlak MTB:
Urokliwe podjazdy/zjazdy:
To barszcze Sosnowskiego. Ale o tym nie wiem:
W oddali Wielka Sowa:
W oddali masyw Ślęży:
Zjazd do Pogorzały, ale dziś nie jadę w dół:

Lubiechów:
Tuż za Cierniami. Widok na Mokrzeszów i Pogórze Wałbrzyskie:
Znowu Pogórze Wałbrzyskie i Góry Sowie:
Droga Milikowice-Świdnic na tle Masywu Ślęży:
- DST 44.20km
- Teren 12.00km
- Czas 02:28
- VAVG 17.92km/h
- Temperatura 26.0°C
- Podjazdy 573m
- Sprzęt Lincoln
- Aktywność Jazda na rowerze
Der Todte Junge, czyli blancmange w Górach Sowich
Sobota, 26 maja 2018 · dodano: 27.05.2018 | Komentarze 0
Trasa_Makowice_Wieruszów_Bojanice_Michałkowa_Tama
_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.
Popołudniowy rajd
Dużo słońca,
jest wiaterek.
Przez Makowice skrótem nad linią kolejową w stronę Wieruszowa.
Tutaj obsiali zbożem, zostawili tylko ślady posttraktorowe, rower się zmieści.
Przejazd przez strumień.
Przed Bojanicami nieźle przygrzewa.
W lesie drążą wykopu w ziemi, reaktywacja kamieniołomu?
Kierunek dojazd pożarowy nr 7.
autostrada leśna na Kanciarski buk.
Więcej chmur i więcej cienia.
Nie ma nikogo.
Jest wyjątek, biegacz z góry podąża.
Chwila przerwy przed brukowanym odcinkiem, gdzie zaczyna się podjazd.
Nie ma takiego słońca, więc podjazd lekkim będzie.
W tym tygodni przyciągają mnie (nie wiadomo dlaczego) niemieckie pamiątki z przeszłości.
Nie miałem w planie niczego odkrywać.
A tu na zakręcie pod koniec podjazdu nęci mnie dróżka w ciemny las (już ją kiedyś zauważyłem).
Skręcę kilka metrów i zobaczę, dokąd mnie poprowadzi.
Na razie nie wiadomo, no to jeszcze parę metrów...
Ciekawe ukształtowanie to w górę, to w dół na krótkim odcinku.
I jeszcze kilka metrów...
Po drodze sporo blancmange'u.
A tu niespodziewanie po prawej stronie znany mi z opowieści krzyż "Der Todte Junge".
Jak już tu dotarłem, to pojadę dalej.
Tradycyjnie fajne dróżki się źle kończą (lutomijskie / lutomskie?) zasieki, chyba pamiętają jeszcze o tej zbrodni i chcą się ogrodzić.
Wracam, wypatruję innych odnóg; jest, ale ostro w dół — dzisiaj nie skręcam.
Wracam na autostradę i do słynnego drzewa już tylko chwila.
Opitolili drzewo... trochę zmalało.
Dalej ścinka na górze Kurasz, trochę się zrobiło łyso.
Mój skrót do Michałkowej, zjazd tą rynną pofałdowaną z koleinami...
Teraz przyjemny zjazd do Jeziora.
26 minut i jestem w mieście.
Przez łany zbóż:

Wieruszów z Masywem Ślęży. Tu mnie przygrzało tyci:
Bojanice, kierunek kanciarski buk:
Droga nie sprawia żadnych problemów, równiuteńko:
Teraz dosięgnąłem bruku:
Spojrzenie w tył:
Teraz przez blancmange w nieznane, gór-dół, góra-dół:
Pamiątka po zbrodni z 19.09.1824:
Urodzenie w łasce bożej...:
No to koniec drogi:
zasieki bronią nas od zła wszelkiego;
Opitolili buka kanciarzy:
Zjazd przez Złote Wzgórze do Michałkowej (mój skrót):
Chwila oddechu na tamie:
Cała historia zbrodni sprzed prawie 200 lat tutaj:
martwy młodzieniec
- DST 38.20km
- Teren 17.50km
- Czas 02:08
- VAVG 17.91km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 229m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek po południu na Równinie
Piątek, 25 maja 2018 · dodano: 26.05.2018 | Komentarze 0
Trasa_Tomkowa_Bolesławice_Nowice_Bożanów_Żarów
_Mrowiny_Pożarzysko_ Kalno_Panków_Wierzbna_Bagieniec_Zawiszów
Popołudniówka na Równinie.
Ciepło, wiaterek, słońce.
Znowu zapowiadali burze.
Ale nie ma.
To się przejadę krajoznawczo po polach, które dobrze znam.
Decyduje się w stronę Wzgórz Imbramowickich.
Między Żarowem a Kalnem dwa motory po polnej.
Potem jeszcze ruch w kamieniołomie pod Pożarzyskiem i dwa rowery na drodze z Kalna.
Śnieżki dzisiaj nie widać.
Jeszcze zając za Bagieńcem wskakuje na pole.
I te pociągi:

Łącznik autostradowy:
Droga Nowice-Żarów:

Żarów:
Droga Mrowiny-Pożarzysko:
W tle Pożarzysko. W dole kamieniołom:
Droga na Kalno:
Droga Kalno-Wierznba:
- DST 71.00km
- Teren 27.20km
- Czas 05:16
- VAVG 13.48km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 1389m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Majówka na Wielkiej Sowie, czyli jutro jej 112 urodziny
Środa, 23 maja 2018 · dodano: 24.05.2018 | Komentarze 0
Majówka na Wielkiej Sowie_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Tama_Zagórze_Michałkowa
_Glinno_Przełęcz Walimska_Jelenia Polana_Wielka Sowa_Przełęcz Walimska_Kroacka Studzienka
_Pomnik Wilhelma II_Lutomia Grn._Lutomia Mała_Wieruszów_Opoczka
Start:
12:20
Dużo chmur, zapowiadali deszcze i burze.
Na Równinie pochmurno, zakładam długie spodnie,
Jadę.
Znowu zrobili jednokierunkową wokół Jeziora.
Zakaz do 9.09.2018
Objazd przez Wodniaka
Tu jeszcze różaneczniki kwitną.
Nowe asfalty wokół jeziora i Michałkowa/Glinno
IM wyżej, TYM cieplej,.
Tu bzy w pełnej krasie.
Więcej słońca, dużo chmur, miejscami wiaterek, miejscami zastój gorącego powietrza.
Nie spociłem się jak bóbr, takie warunki na duże góry — to lubię.
Nowy przebieg szlaku czarnego/zielonego od Polany Potoczkowej.
Na Wielką Sowę docieram po 3:22 minutach (samej jazdy 2:57).
Po drodze nikogusieńko.
Jutro nie mogę przyjechać, więc dzisiaj składam pokłon urodzinowy Wielkiej Sowie.
Na szczycie nie ma nikogo, z wieży schodzą 3 turyści.
Zostaje tylko Pan od pilnowania wieży z kolegą.
Idealnie!
Nowa rzeźba muflona.
40 minut relaksu i posiłku.
Zbliża się gromada uczniów, ale już się zbieram.
Decyduję się niebieskim pieszym po tych kamieniach.
Jak ja nie lubię tych kamieni...
Może przez ten dziadowski sprzęt, którego się w życiu rowerowym dorobiłem...
Ale jadę:
bolo ronczki
bolo ronczki
Telepanko — chciałem to mam.
Po drodze tylko 5 turystów z psem.
Teraz przez Kuźnicę i Kroacką Studzienkę.
Tutaj też kamyczki i
bolo ronczki
bolo ronczki
Coś mnie zachęciło skręcić w prawo.
(Mam już na dziś dosyć podjazdów).
Wiem, że tu na górze jest
pomnik Wilhelma II,
niezły podjazd...
Ogromny ten pomnik, ale nie podchodzę blisko, bo trza się wdrapywać po zaroślach.
Szukam dróżki, nie chcę wracać tą samą drogą, jedna ślepa, druga ślepa, potem trzecia i czwarta.
Są inne dróżki do góry w stronę Podolina...
Szukałem zjazdu w stronę Osiedla Podgórze.
W tył zwrot teraz się szybko i świetnie zjeżdża.
Po drodze nie było nikogo, dopiero przy zjeździe troje idzie do góry.
Kierunek Wieruszów.
Jest to najlepsza opcja powrotu do miasta, aż do Opoczki żadnego ruchu aut.
Meta:
19:17
7 godzin w siodle
Na początek:
Z tamy:
Dzięki objazdowi, zaliczam ścieżkę wokół Jeziora:
Nad Wodniakiem:
Grodno:
Nowy asfalcik:
Dzisiaj w prawo:
Przygrodna Kopa:
Tego skrótu przez las nie było, ale i tak końcówka szlaku wychodzi na asfalt:
Dzisiaj zaliczę obie drogi, w prawo do góry, a tą z lewej zjadę z góry:
Już minąłem Wielką Sowę:
Drzewa już podrosły. Na razie widoki jeszcze będą:
Hurra! Dotarłem,. W nagrodę pustki:
Tu zaszła zmiana. Najlepsze, że nikt nie wchodzi w kadr:
Muflonizacja Sowy:
Gdzie jest trzecia Sowa?
Zjazd przez niebieski, widoki super:
Wiodok na północ, Przygodna Kopa:
Zjazd-zejście:
tylko te kamienie:
Teraz dzikie ostępy przez Kroacką Studzienkę. Najlepsza droga z Wielkiej Sowy i na nią:
Jedna z ulubionych tras:
Kroacka studzienka, głęboko skopana:
Pomnik Wilhelma II. Pierwszy raz tu dotarłem:
Zawsze jak patrzę na Wielką Sowę, to się dziwię, że jeszcze przed chwilą tam byłem: