Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi ajk z miasteczka . Mam przejechane 26072.10 kilometrów w tym 7123.15 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.85 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy ajk.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 56.80km
  • Teren 20.00km
  • Czas 04:20
  • VAVG 13.11km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Podjazdy 635m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zamek Cisy sypie się, czyli górskie peregrynacje w velo_duecie

Niedziela, 8 kwietnia 2018 · dodano: 09.04.2018 | Komentarze 3


Velo_duet
_Słotwina_Milikowice_Ciernie_Świebodzice_Pełcznica_Podzamcze_Zamek Cisy_Podzamcze_Lubiechów_Witosz_Pogorzała_Witoszów Grn._Witóozów  Dln.

Velo_duet na Pogórzu, czyli niespodziewany hardcorde.
Spontaniczne spotkanie na Podzamczu.

Kierunek Pełcznica
Ale zanim tam dotrę, to wyczuwam w końcu sprzęt, żeby nie szwankował.
Pochmurno, wiaterek, słońce czasem się przebija.
Wylegli na ulice kolarze...
Ja też pragnę jazdy, nawet na zdezelowanym byle czym.

Za Pełcznicą robię postój przy dużym jeziorku.
W Książańskim Parku Krajobrazowym zaliczam nową dróżkę (za małym jeziorkiem prosto, nie w prawo).
Wyjadę koło pomnikowego dębu.

Spotkanie na przystanku koło garaży (czekam 1,5 minuty) (w oddali chmury się zbierają burzowe).

Kierunek Zamek Cisy 
Naród okupuje zamek — nigdy takich tłumów nie widziałem tu!
Mostek rozebrany, wszyscy chcę na zamek, a my dookoła po wertepach, krzaczorach i bagnach!
Dwa razy przejeżdżamy w bród Czyżynkę.
"Młody, szukający wysportowanej po 40",  wywinął spektakularnego orła za zamkiem.
Tylko ja widziałem.

B R A V O   D E S P E R A D O !
Szybko zwijamy się stąd.
Przerwa przy krzyżu (grzmi).
Czas na herbatkę i bułę.

Kierunek Pełcznica
Spuszczamy się po czerwonej drodze, w stronę dużego jeziorka.
Wabi nas dróżka za zielonym szlabanem.

Kierunek nieznane
Sam bym się nie wybrał, a w duecie raźnej, jak zabłądzimy to obaj!
Okazuje się (jak się domyśliłem), że wjechaliśmy w Wąwóz Szczawnika.
Zawczasu chwalę dróżkę, czyli będzie ź l e (nie chwal przed zachodem psa)).
Skały ogromne i wąwóz o stokach 60 metrów.
Ścieżka typu singiel, zawalidróg mnogo!
Docieramy do miejsca, gdzie ścieżka się urywa.
Za nami idzie piechur, zobaczymy gdzie skręci, przeszedł po kłodzie na drugi brzeg rzeczki.
W górę rowery!
Zanikająca ścieżka, potem tylko gorzej.
Podmarsz.
Zawsze się gdzieś wyjdzie.
Jest dróżka: wybieramy w lewo.
Potem na rozstaju dróg w prawo i zaraz w lewo. 
Tutaj najgorszy podjazd, O! Nawet para emerytów idzie z góry.
Już niedaleko — mówią.
Borowiec Mały (412 m), nasza dzisiejsza Golgota, dał nam popalić i oczywiście chaszcze w Wąwozie Szczawnika
No teraz zjedziemy, choć są inne ścieżki w stronę Wąwozu (grzmi).
Nadspodziewanie ciężkie dróżki tu mają.

Kierunek Podzamcze 
Nie, jedźmy lasem (kropi deszcz, a w lesie nie).

Kierunek Loch Daisy
Przez Lubiechów.
Podjazd pod Czepiec. Nad Loch Daisy nie jedziemy.
Na 200 metrów przed Witoszem już nie daję rady, muszę zsiąść i usiąść.
I to była dobra decyzja (kropi deszcz).
Czas na herbatę, bułę, batonik i ślimaki Boba.
Przy wiacie na Witoszu, ktoś zostawił dym z ogniska, to byśmy się zaczadzili, siedząc tam.

Urokliwe miejsce nad Pogorzałą (grzmi).
Czas na pożegnanie.
Przejeżdżamy wspólnie 19 km.

Kierunek dom
A w Pogorzale na dole chwilę kropiło,
Czekam chwilkę na przystanku.

Potem w Witoszowie się zaczęło, przez chwilę porządnie, nawet jakby grad, od strony Zagórza waliły błyskawice i grzmiało.
Nie zatrzymywałem się, a w SuperdryJPN tylko mokre rękawy,
W Witoszowie Dln. przy sklepie słyszę z przystanku:
- O, Mikołaj!
Tuż przed miastem już nie pada.
Ale za kilka minut nogawki przeschły.

W domu: 18:11

Więcej grzechów nie mam.

Brylanty? Tylko bażanty!:

Ten nudny Książ, widziany z Pełcznicy:

Burzowo, ślicznie, megalitycznie:

Wąwóz Szczawnika. Mam rower, to go prowadzę:

Burzowo nad Pogorzałą





  • DST 48.30km
  • Teren 26.40km
  • Czas 03:18
  • VAVG 14.64km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 499m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Włóczęga po Wzgórzach Imbramowickich

Sobota, 7 kwietnia 2018 · dodano: 07.04.2018 | Komentarze 0


Włóczęga po Wzgórzach Imbramowickich
_Tomkowa_Bolesławice_Nowice
_Piotrowice_Łażany_Żarów_Góra Krukowka_Kruków_Pyszczyn_
Góra Pyszczyńska_Imbramowice
_Tarnawa_Góra Krukowska_Mrowiny_Kapliczna Góra
_Kalno_Wierzbna_Bagieniec_Zawiszów

Rower po wczorajszym ośmiogodzinnym serwisie,
wymianach, przykręcaniach, odkręcaniach,
dokręcaniach przez 
Service Canyon Matrix

Start: 15:20

Sprzęt od razu szwankuje.
Jadę, może się dotrze...
Mam mapę w głowie, szukałem alternatywnych dróżek.
Wzgórza Imbramowickie — coroczna, wiosenna wyprawa.
Kilka razy napada na mnie wiaterek wschodni.
Ale spoko.
Nowa dróżka z Piotrowic do Łażan.
Dobijam do  żarowskiej strefy, tu miałem znaleźć pierwszy skrót na Górę Krukową, ale 
zachaszczone. 
Potem podjazd  i skręcam między zakładami w stronę mojej Góry.
Asfalt się skończył i dróżka też. Przełażę tylko 100 metrów przez pole.
Przede mną Góra, ale skręcam w lewo przez las, szukam innej dróżki od zachodu — znajduję, potem ostry podjazd.
Polanka, ławeczki i siedzi para.
Przełażę przez polanę i pierwszy cel na dziś osiągnięty (Krukowa Góra - 230 m).
Świetny punkt widokowy.
Urywam zamek od futerału od binokla.
Czas na herbatkę.
Zjazd na Kruków i za wsią nowa dróżka polna — skrót do Pyszczyna.
Podjazd na Pyszczyńską Górę (273 m) alternatywny, na początku lasu w prawo, też pierwszy raz.
Zjazd w stronę polany z widokami na Równinę i Sudety.
Czas na herbatkę. W plecaku nie mam pompki, myślę, że wypadła, przy poprzednim postoju.
Pojadę na Krukową Górę i zobaczę, czy nie leży tam Crank Bros.
Owadożeria już się pojawiła...
Teraz na Imbramowice, zaliczę kolejną nową dróżkę.
Po drodze podczas zjazdu zawalidroga.
Nie da się ominąć, trza przełazić pod kłodą.
Łamię przedni odblask.
Zjazd Na Imbramowice wertepowaty.
Szybko się nie da jechać, bo sprzęt szwankuje.
Od drogi na Mrowiny wjeżdżam na Krukową Górę po raz drugi!
Wyprzedzam parę, co lezie na piechotę.
Potem zamienię z nimi kilka słów na szczycie.
Pompki nie ma, czyli leży w piwnicy, albo w pokoju.
Czas na kolejną herbatkę.
Mknę w dół, po drodze pozdrawia mnie stojący na drodze rowerzysta, też się tu wybrał.
Przez Mrowiny w stronę leśnego jeziorka, ale z lewej mami mnie dróżka na Kaplicznej Górze (241 m).
Leśne, wiosenne, wieczorne powietrze, dojeżdżam do pola z widokiem na Pożarzysko; parę metrów wcześniej zauważyłem leśny singiel track. Wracam, teraz zjazd — wyjeżdżam nad jeziorkiem.
Kolejna przerw na herbatkę.
Teraz prosto do Kalna (omijam wieś, jadę polną obok boiska), Wierzbnej.
O, ładny zachód słońca.
Dopijam herbatkę za Wierzbną i sunę na Bagieniec.
Zachód około 19:30, jeszcze widno i 6 km do domu.

Po wertepach 26.4 km.
Teraz jestem schizo, po Oxford Crown Bell, po 4 godzinach terkotania....
Powrót przy zachodzie słońca.
Sprzęt się nie dotarł, jest gorzej niż przed zmianami....
Klątwa Rometów trwa.
Boże uchowaj przed dobrym, bo polskim.

Meta: 19:55


Krukowa Góra, widziana z drogi z Łażan:

Góra Krukowa, przełażę przez pole i odbiję w lewo.

Pyszczyńska Góra z drogi polnej z Krukowa:

Widok z polana Pyszczyńskiej Góry:

Zjazd w stronę Imbramowic, na prawdę górki:

Po 1:17 minutach, znowu tu jestem:





  • DST 41.00km
  • Teren 2.70km
  • Czas 02:20
  • VAVG 17.57km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Podjazdy 497m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góra Choina, czyli pielgrzymka pod zamek Grodno

Środa, 4 kwietnia 2018 · dodano: 04.04.2018 | Komentarze 0


Trasa
_Bystrzyca Dl._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Tama_Zagórze Śl._Zamek Grodno
_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.


Taka pogoda, że nie wiem, w co się ubrać!
Naród jeździ w krótkich gaciach i rękawkach.
Mnie trudno się jeszcze otrząsnąć z zimowej hibernacji, choć przed wyjazdem już wychodziłem w krótkim rękawku.
Ale zawsze SuperdryJPN można rozpiąć jednym z trzech zamków Grodno.
Słońca już mniej, ale gorąco i lekki wiaterek, raczej nie przeszkadza.
Niech się spocę (po to jadę).

Podjazd pod tamę jakoś lekko mi poszedł (mimo stanu Shitmano).

Rozmowa między dwoma kolarzami (na tamie).

Kolarz z wąsem (chyba Zbyszek)
- Piękna pogoda!
Coolarz z Brodą
- Wyjątkowo!

Pętla dookoła jeziora z tradycyjnym podjazdem pod Zamek Grodno od mało znanej strony (krótką serpentyną od zachodu)
i runda skrajem jeziora do tamy.
Mostku wiszącego już nie ma, właśnie co rozebrali i stawiają nowy.
Na zamku też remont.
Drugi raz dzisiaj na tamie.
Szybko w dół to lubię po podjazdach lecieć szybko na miasto.
23 minuty z tamy do rogatek miasta.

Chmury już naszły:

Zamek z daleka:

Zamek z bliska:

Malownicza ścieżka wzdłuż jeziora:

Ciekawe ujęcie na drogę do tamy. W górę już dziś jechałem, teraz pomknę w dół:





  • DST 29.00km
  • Teren 7.50km
  • Czas 01:39
  • VAVG 17.58km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Podjazdy 218m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kwiecień rzuca ciepłem i wiatrem

Wtorek, 3 kwietnia 2018 · dodano: 03.04.2018 | Komentarze 0


Trasa
_Słotwina_Komorów_Mokrzeszów_Chłodnik_Witoszów Grn./Dln

bardzo ładny dzień
walka z wiatrem 
SuperdryJPN zakładam zamiast warstw kurtek wodnych
znowu zamiast równin zmieniam plan i kieruję się na Pogórze
nową dróżką polną, trawiastą na Mokrzeszów
potem Wielka dziura mokrzeszowska
kolejna nowa dróżka — przecinam szosę
i równolegle do wsi po wertepach jadę...
błoto-spoko, czasami kałuże
wjadę na Chlodnik
nie daję rady — po tym błocie i grząskiej trawie i zdezelowanym Shitmano
podmarsz
po drugiej stronie naprawdę ciepło.
zjeżdżam do Witoszowa Grn.

Teraz zaczyna się jazda w dół  z wiatrem w plecy skręcam na boczniak i tutaj nawet ostrzej w dół niż na głównej drodze
będę wykorzystywał ten wariant (bo pod kościołem niewielka hopka)

Kierunek Mokrzeszów:

Niezła dziura:

Kierunek Pogórze. Nowa drókża:

Tam, gdzie prześwit między drzewami, tam podjadę:

Podjazd bagienny pod Chłodnik:

Krajobraz kluskośląski:





  • DST 26.60km
  • Teren 5.20km
  • Czas 02:04
  • VAVG 12.87km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Podjazdy 344m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Widna Góra_glany w poniedziałek

Poniedziałek, 2 kwietnia 2018 · dodano: 02.04.2018 | Komentarze 0


Trasa
_Bystrzyca Dln._Burkatów_Widna Góra_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.

Pogoda się poprawiła
Wychodzę
Jadę
Kierunek Obniżenie Podsudeckie
Potem mam dość wiatru za Burkatowem
nie jadę pod wiatr — to była słuszna decyzja
skręcam ku Pogórzu
wolę się wspinać pod totalną górę niż dostawać wiatrem w gębę
zrobię sobie rekonesans po nowych leśnych dróżkach
jadę w stronę czerwonego szlaku i Widnej Góry
w tamtym roku jechałem w przeciwną stronę
i wiatr ucichł — słuszna decyzja

pod lasem spacerują psy z ludźmi
przepuszczam ich, niech idą, a ja puls uspokoję
podjeździk wysysa sporo energii
potem podążam znaną dróżką
ostro w górę 
no to podmarsz
dziwię się, że śniegu już brak, błota też nie ma
a jeszcze wczoraj z okien widać było śnieg na Pogórzu
dochodzę do najwyższego punktu; jadę, ale nęci mnie odnoga w lewo
wiem, że prowadzi trochę na zad, nic to ryzyk-fizyk
nie ma liści, wszystko widać to się nie zgubię (he, he, he)
są inne ścieżki, ostro w górę, ostro w dół.
jeszcze je zbadam
dojeżdżam na skraj, potem przez strumyczek na drugą rundę pod górę
(kiedyś tam błądziłem)
ale wypatruję inną ścieżkę, bardziej grząska, ale urokliwa 
kolejny podmarsz
docieram w końcu do czerwonego szlaku pod Widną Górą.
odbijam w lewo w stronę Przełęczy Pod Widną Górą
wciągam batona 
kierunek Bystrzyca Górna.
fajna dróżka w dół 
dopiero na zjeździe błoto, ale jadę skrajem pola
domyślam się, gdzie wyjadę, choć jadę po raz pierwszy.
fajna pętla ponad 5 km
teraz wiaterek powraca

Jest ładnie:

Dosyć mam już tego, wiatru wjeżdżam w teren!:

Widna Góra z prawej:

Dzisiaj prosto:

Chwila wytchnienia, niech przejdą z psami i się napiję:

Widoki ładne - polecam!:



Już się tarabanię z rowerem, górka ciężka:

Pogórze niskie, ale wymagające:

Teraz wybiorę wariant w nieznane:

Tu już byłe 3 lata temu. Dzisiaj znajdę inną dróżkę:

Znalazłem. Malownicza, choć ciężkie grzęzawisko. Więc podmarsz:

Już dotarłem pod widną Górę. Teraz zjadę na Przełęcz:

Czas na batonik i herbatkę:

Kolejna nowa dróżka. Kierunek Bystrzyca Górna:

W końcu błoto, ale przeskakuję na skraj pola:

Po drugiej stronie doliny Bystrzycy - Góry Sowie:

Tajemnicza dróżka. Koło szkoły specjalnej. Teraz już wiem. Górka będzie wymagającą, jeśli jechać w tę stronę:

Kolejna przerwa na herbatkę:





  • DST 56.60km
  • Teren 7.40km
  • Czas 03:21
  • VAVG 16.90km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 469m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Cieplejszy powiew wiosny

Piątek, 30 marca 2018 · dodano: 30.03.2018 | Komentarze 0


Trasa
_Jagodnik_Miłochów_Krzczonów_Książnica_Kiełczyn_Jędrzejowice_Wiry
_Wzgórza Kiełczyńskie_Mysłaków_Sady_Biała_Szczepanów_Gola_Krasków_
Klecin_Stefanowice_Gruszów_WIlków_Niegoszów

Słoneczko, temperatura w słońcu +15, 
wiaterku brak.
Prawdziwie bardzo wiosenny dzień!
Pętla wokół Wzgórz Kiełczyńskich z dużym hakiem, od strony południowej.
W Książnicy zaasfaltowali dróżkę od zaplecza wsi, jadę nią.

Z Przełęczy Jędrzejowickiej jadę w dół,
Dawno w tę stronę nie jechałem. Nawet spora górka. Jak się jedzie w przeciwną, to się nie odczuwa.

Słoneczna Przystań Jędrzejowice — wzywa brać kolarską przystań!
Zatrzymuję się to po raz pierwszy na herbatkę i bułę.
Po kwadransie czas na podjazd od Wir w stronę Wzgórz Kiełczyńskich.
Potem asfaltowa dróżka nad wsią i kierunek Mysłaków.
Tutaj rzucony zostałem na mysłakowskie pola, 
Przygodo — ahoj!
Prawie błota niet.
Tylko dróżka się kończy.
Nie pierwszy raz przebijam się po zaoranym polu.
Zawsze jakaś dróżka będzie.
Pola przedziela strumień.
Jadę miedzą, o jest mostek!
Potem znowu miedzą, trochę podmarsz, bo teren pofałdowany.
Dobijam do zielonej dróżki, potem do gruntowej i dojeżdżam do Mysłakowa z innej strony.
Tutaj wiaterek od Ślęży...
Teraz, a niech to, pojadę przez Sady.
Na początku wsi skręcam w dróżkę nad wsią.
Potem za wsią skręcam w stronę Ślęży (nowa asfaltowa droga) -nie wiem, gdzie wyjadę.
Na szczycie dróżki, dwie opcje — wybieram w lewo.
Czyli ocieram się o zachodni kraj Masywu Ślęży.
Zaraz się asfalcik kończy i zjazd w stronę lasu.
Na rozwidleniu w lewo (w prawo kiedyś zbadam) - im głębiej w las, tym bagniściej.
Dobijam do strumienia.
Przenoszenie roweru przez strumień. 
Trochę przemykam rowerem przez nurt, by błotko spadło.
Dobijam do asfaltu, 1 km od Białej.
Przerw na czaj.
Decyduję się pojechać skrótem polnym z Białej do Szczepanowa.
Ku mojemu zaskoczeniu, urokliwa dróżka została zaasfaltowana, ale tylko do tych betonowych płyt.
Przed lasem badam dróżkę, potem zjazd przez las, wyjeżdżam koło gospodarstwa z końmi.
W tył zwrot i kierunek Szczepanów — tutaj już grzęzawisko.
Myślę o kolejnej bułę.
Za wsią znowu wiaterek, ale od Goli zmieniam kierunek i mam go w plecy.
Szukam wiaty, najlepsza będzie w Kraskowie.
Kwadrans przerwy.
Na małym podjeździe przed Klecinem spada łańcuch i się zakleszcza.
Kwadrans walki ze sprzętem.
Klecin — plecin, to rozklecin, potem sklecin.
Dalej już bez historii, nieśpieszna jazda do domu.

Pięć godzin w siodle.

Miłochów-Krzczonów:



Wzgórza Kiełczyńskie:

Szczytna:

Ślęża i Radunia:

Jędrzejowice:







Podjazd w stronę Wzgórz Kiełczyńskich:

Teraz zjazd:

Wiry:

Szczytna:

Odbijam w polną drogę przed Mysłakowem:

Polna harce:














Kierunek Sady:

Sady:

Nowa dla mnie dróżka. Teraz wiem dlaczego Sady:





Stąd się wyłoniłem:



Droga Biała - Szczepanów:

Szczepanów. Dalej nie jadę:

Szczepanów-Gola:

Przystanek Krasków:

Droga Gruszów-Wilków:





  • DST 35.90km
  • Teren 0.30km
  • Czas 02:03
  • VAVG 17.51km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Podjazdy 289m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czas letni, krajobraz zimowy

Niedziela, 25 marca 2018 · dodano: 25.03.2018 | Komentarze 5


Trasa
_Niegoszów_Wilków_Gruszów_Śmiałowice_Klecin_Krasków_Domanice
_Siedlimowice_Gołaszyce_Śmiałowice_Panków_Niegoszów


Profesjonalny Service Canyon Matrix
w 15 minut
od 17 wczoraj do 14 dziś
niszczy wszystko na swej drodze:
odkręca, przykręca o ćwierć, o pierdź, to w lewo, to w prawo, montuje, buzuje
śrubeczki, wypusteczki, pierdołeczki, baryłeczki,
na koniec młotem poprawia:
i gotowe!
G  R  A  C  I  A  S 

Jedzie się dobrze, jak na nowym, ale nie mam na myśli przerzutki...
Da się jechać pod górkę, przełączać też, ale przeskakuje, charczy etc.
....łańcuch tylko trzy razy spadł.
wiec prowizorka dobra jest!
Byleby do wiosny.
W jedną stronę to wiatr mnie pchał przez 19 km,
wyposzczony Coolarz z Brodem — w 50 minut i jestem nad Jeziorem Mietkowskim.
a nazad walka z wiatrem w ryj!
Za Domanicami przystaję na chwilę i zakładam dodatkowe wyposażenie antywiatrowe.
I dobrze, bo za chwilę na drodze do Siedlimowic drogę przemknie kozioł z zabójczą prędkością.

Powrót:
Tuz po 19:00, Temperatura już tylko +5.

Krajobraz marcowy:

Śnieżek:

Ostatki:

Roztopy, trochę pryskało:



Jezioro Mietkowskie. Teraz zmiana kierunku i walka z wiatrem::

Domanice - pałac:

Siedlimowice - pałac:



Panków-Niegoszów:

Z Niegoszowa:

Przed zmrokiem zdążyłem:





  • DST 25.50km
  • Teren 3.60km
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 279m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Witoszowskie endurro_azzurro, czyli hako_drama

Niedziela, 11 marca 2018 · dodano: 12.03.2018 | Komentarze 2


Trasa
_Witoszów Dolny_Witoszów Górny_Pogórze Wałbrzyskie_Witoszów Dolny

Pierwszy porąbany velo_duet w 2 0 1 8 !
Ku wielkiej nieznanej tajemnicy.
Start:
11:45
Spotkanie w Witoszowie Górnym.
Jestem pierwszy, 10 km w 34 minuty, przy przeciwnych porywach wiatru...
Nad nami azzurro, przed nami endurro.
Raczej ciepło?
Wyposzczony -Ninja*Canyon*Matrix-
dorobił się w końcu dzwona od Santa Christophera dos Cyclista. 
Do 12:45 mamy rowery czyste.
(mój tylko przez 20 godzin).
Hajda na Pogórze, najlepsze przed nami.
Podjazd w stronę Mrowiny.
Teraz zjazd skrajem Pogórza.
Moja trasa, nikt tu nie jeździ rowerami...
Zaczyna się hardcore!
Wyposzczony -Ninja*Canyon*Matrix-
co nie jeździł od sierpnia 2017 r.
przejdzie chrzest bojowy na początek -

N I E Z M I E R N I E  U D A N Y

ZACZYNAMY OD
ZUPY BŁOTNEJ
PRZEZ
BŁOTNY GULASZ I KASZĘ,
KOŃCZYMY
W BŁOTNYM BIGOSIE.

Pierwszy dziś przemierzamy pokryty jeszcze lodem strumień.
Wyposzczony -Ninja*Canyon*Matrix- przechodzi lekko (dużo pościł, więc wątły w swej posturze).
A ja w tym samym miejscu — trzask lewą stopą — lód się załamał, co za grubas ze mnie!
Potrójne skarpety w tym jedne wełniane chronią od takich przypadków.
Naprzeciw nas jadą dwa Motocrossy.
Chłop z enduro chwali odzież  Wyposzczonego -Ninja*Canyon*Matrix-
Brniemy przez te błotne delicje.
Za chwilę coś blokuje rower.
Kamień to, czy błoto, a może patyk?
Nie widzę nic.
O, przerzutka się wbiła w szprychę i zablokowała koło.
Pilnie potrzebny młotek, imadło, obcęgi
albo narzędzia z epoki kamienia...
Ekstremalna szybka naprawa roweru na pniu za pomocą drewnianej pałki.
Wystarcza to na kolejne 500 metrów.

Za chwilę hako_drama.
Kolejny potok górski w lodzie, trza jakość się przebić na drugą stronę.
Udało się podejść w górę strumienia i jest wąskie gardło.
Jeszcze chwila i jadę parę metrów i trzask.
Odleciało shimano, a właściwie odłamał się hakodramy
czyli na 11,7 km 
schluss.
Dobrze, że dziś koło domu, można szybko wrócić (w razie czego — sam wykrakałem).
Są plusy takiej sytuacji.
Dlaczego nie mam dzisiaj z sobą zapasowej przerzutki, czy też haku do ramy?
Głupi Polak przed szkodą.
Teraz już w zasadzie będzie tylko z górki — dam radę, blisko domu i nie jechaliśmy po asfalcie.
Dobrze, że na początku sezonu.
Są większe problemy na tym świecie np. świadkowanie bierzmowania, Jan Chrzciciel żadnych kartek nie wymagał, "co łaska" nie prosił.
W jednym z trzech plecaków mam przylepce na rzepy.
Przywiązujemy łańcuch i przerzutkę do ramy.
New design, nikt takiego nie ma, jestem tym szczęśliwym wybrańcem.
Zaliczymy jeszcze bunkier poradziecki.
Nawierzchnia przez chwilę po liściach, z górki — można odpocząć.
Po krótkim oddechu wracamy na błotny (niejedwabny) szlak.
Teraz już nie da się jechać, bo pod górkę się robi, brnę po tych kluskośląskich błotach.
Bunkier K C K — bije od niego chłodem.
Ostatni podmarsz
Platforma widokowa na Nizinę Klusko-Śląską w smogu.
(dwaj umorusani menelowie zajmuję ławkę i nie chcą zejść przez ponad godzinę
jest ładnie, ładne krajobrazy, ładna jazda bez trzymanki,
przewija się tłum przez platformę — zasłużony wypoczynek obiadowy po dzisiejszym enduro)
Dopiero zaliczyliśmy 1/10 planowanej na dziś trasy po Pogórzu...
To było raptem tylko 3,6 km w terenie. 
Wyposzczony -Ninja*Canyon*Matrix- jest jednak zadowolony
mimo wszystko widać ten jego złoty łańcuch po warstwami błota.

Droga z Modliszowa dzisiaj zbawienie, dla tych, co nie mogą pedałować.
Szybki zjazd z pryskaniem po mordach zebranej dzisiaj mazi.
Teraz skręt na Witoszów.
Jakoś da się jechać, bo praktycznie do samej wsi w dół — szybciej mi idzie niż Wyposzczonemu-Ninja*Canyon*Matrix 

Jeszcze proponuje mu przejechanie tych (tychów) 3 km do miasta.
Miałem rower, mam hulajrower, nie po to kupiłem, żeby jechać.
Odpycham się lewą nogą od krawężnika, do czołgu jakoś poszło.
Ostatni odcinek przed miastem lekko pochylony, więc tu się najbardziej natrudzę.

hulajnożny zajazd do miasta i przez miasto
Jesteśmy nad Zalewem tuż przed 16:00,,
ostatni przystanek.
Rozstajemy się.
Do domu droga mi zajmie 40 minut,, dobijam o 16:53
wybieram wariant dolny przez Zalew, Park Centralny, ścieżką rowerową na Zawiszów, dało się jechać, styl żużlowy
Bolą rączki, bolą nóżki.

A naród chodzi na krótko już...
...a ja jestem jedynym brudasem w mieście

Czuję się jak po przejechaniu 100 km.

Morał  z tego taki:
Musisz podkurskicz zgruzuśmy 
przyroda pokonała technikę

Ubieram się na temperaturę 0 (w razie czego). Nie wiadomo co się przydarzy:

Jaki śliczny rowerek:

Pierwsze młoty do roboty:

Tu jeszcze czyste rowerki. Teraz się zacznie spektakl w reżyserii Michała Bajora:

Lewa stopa sucha:

Moja trasa. Niech i Wyposzczony -Ninja*Canyon*Matrix- wie, ze za mną nie ma lekko:

Nie da się jechać, to porzućmy sprzęt:

Przyjdziemy po niego w sierpniu:

Lodowe przeprawy:



Już się przeprawiliśmy. Na górce po prawej, zaraz mi coś z roweru odpadnie:

Wzięło się i urwało, a chciałem się napić kakao:

Ślizgawica błotna - klasyk:

Niedoceniane Pogórze. Nachylenia zarąbiste:

Nizina Kluskośląska:



Patent na dziś - hulajrower:





  • DST 31.30km
  • Teren 8.30km
  • Czas 02:08
  • VAVG 14.67km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 198m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sobotnia popołudniówka w siodle z lodem, czyli 4 x błota

Sobota, 10 marca 2018 · dodano: 10.03.2018 | Komentarze 0


Trasa
_Bystrzyca Dln._Burkatów_Opoczka_Wieruszów_Krzyżowa_Grodziszcze_Krzczonów_Miłochów
_Jagodnik

wiaterek silny południowo-zachodni
pochmurno
od razu wiatr się daje we znaki (wczoraj było lżej)
najpierw przystanek apteka
jadę na Zagórze — silny przeciwny wiatr -
żółwie tempo
dlatego mnie nikt z kolarzy nie pozdrawia?
czy może dlatego, że ubłocony rower?
..u. wie
od Burkatowa słońca więcej
i będę miał wiatr w plecy
tu zaliczam skrót przez lasek do rzeki

dzisiaj 4 odcinki błotne:
1. wjeżdżam na skrót Burkatów-Opoczka.
nie jestem sam, za ogrodzeniem sadu biegną i ujadają trzy psy

2. Opoczka-Wieruszów
na moim skrócie przez las (najpierw ostry zjazd) okazuje się najgorszy błotny barszcz tej wiosny, mijam kolejny pokryty lodem strumyki podjazd z lasu lepszy niż przed chwilą zjazd
teraz orzę po polu 
i
najciekawszy odcinek w wieruszowskim lasku (znam teren)
przedzieranie się przez chaszcze  singieltracki podjazdy, zjazdy
 w dole zamarznięte strumienie (przez jeden przechodzę, ale lód trzyma się mocno)
przecinam wąwóz między wzgórzami w stronę Wieruszowa i wyjeżdżam na boisku.
są ławeczki — przerwa, ogarniam patykiem błoto
wiem, co zrobię, by pozbyć się dziś tej mazi e ogara...
Teraz zasuwam w stronę Krzyżowej (wiedziałem, że będzie pryskać)

3. Kolejny odcinek Grodziszcze-Krzczonów
nie było już tak tragicznie

4. Krzczonów-Miłochów
bocian przed Miłochowem

Dobijam do źródełka w Jagodniku

myję swego ogara
opłacało się zostawić te 5 kg błota w terenie
w domu dopieszczę jeszcze

słynny kolarz Czesiu na kolarce ze składanym krzesełkiem (?) na plecach mnie omija, ale za chwilę startuję,
doganiam go i pozdrawiam, a ten nic
co za naród....

Rzut okiem na Pogórze:

Zima długo się trzyma:

Tradycyjne ujęcia. Jest ładnie:



Dzisiaj w lewo:

Bystrzyca River:

Dzisiejszy fenomen - wszędzie lody:

W oddali Góry Sowie:

Burkatów-Opoczka:

Romantica de la Silesia:

Góry Sowie w tle:

Widok na Góry Sowie:



Opoczka i Masyw  Ślęży:

Widok na Ślężę z Opoczki:



Zupa błotna w tym obniżeniu:

Kierunek Wieruszowski lasek:

Widok na Siwy:

Teraz przebić się na drugą stronę:

Szoruję po zaroślach:

Lodzie - nie pękaj!:

Dominują dziś lody:

Już przebiłem się na drugą stronę:

Przystanek - boisko Wieruszów:

Ciąg dalszy romantycznych krajobrazów (widok z Wieruszowa):

Widok z drogi Krzyżowa-Grodziszcze:

Widok z drogi Grodziszcze-Krzczonów:

Widok z drogi Krzczonów-Miłochów:





  • DST 25.30km
  • Teren 4.30km
  • Czas 01:25
  • VAVG 17.86km/h
  • VMAX 34.00km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Podjazdy 154m
  • Sprzęt Rambler 5.0
  • Aktywność Jazda na rowerze

Przedwiośnie (dziękuję, nie czytałem), czyli pradolina Piławy

Piątek, 9 marca 2018 · dodano: 09.03.2018 | Komentarze 5


Trasa
_Niegoszów_Wilków_Pszenno_Jagodnik_Jakubów

pierwsze szproty 
w galoty
wiosny nie czynią

błoto się sypie 
po zimowych wojażach
z ogara

na cepeenie
pompuję koła

by ominąć drogę krojoną 35, jadę wałem przeciwpowodziowym Bystrzycy i przełażę pod mostem i wyjeżdżam obok Hotelu Pod Wierzbą
ciekawy skrót — Polecam!

pradolina Piławy
tradycyjna przejażdżka
po skarpie między Pszennem a Jagodnikiem

lód w starorzeczu Piławy
błotna zupa 
przedzieranie się po chaszczach
podjaździki-zjaździki
rozgrzewam się do +30 stopni

czarny kot w Pszennie:
spluwam za siebie

kaja szczekaczka, co ma gdzieś swą panią (znowu te psy?)

wymęczył mnie ten odcinek w terenie
chwila przerwy przy źródełku w Jagodniku
jeszcze śmignę kawałek

bocian spłoszony nad Piławą

kocie łby
wypalanie traw:
dobre, bo polskie

ciąg dalszy błotnej zupy

wiaterek południowo-zachodni
daje się we znaki trzy razy: gdy wyjeżdżam z Pszenna, potem z Jagodnika, potem z Jakubowa

śmieci po rowach i rzekach:
dobre, bo polskie
staropolskim obyczajem
niech się śmieci...

zakładam nowe napiszczelniki PWR-C 3

Tajemne miejsca mocy:

Piława:

O, jak pięknie:

Śnieg, śnieg, śnieg, śnieg, everybody loves the śnieg:

Zostałem oszczekany przez nieszczęsnego zwierza. Sezon jazd uważam za otwarty:

Dużo słońca, dużo chmur, czas rowerów:

Wjeżdżam w teren:

2 kilometry od miasta, kto tu nie był, niech żałuje:

Skarpa nad pradoliną Piławy:

Starorzecze zlodowaciałe:

Przedzierać się, ku słońcu:

Całoroczny Christmas, po polsku:

Gościu siądź pod moim liściem, a odpocznij sobie:

Fragment skarpy, tamtędy się przedzierałem:

Tu się spłoszył bocian, jak on żyje, to my też możemy. W dali Boleścin:

Kolejna zupa błotna, albo kocie łby wypalone:

Góry Sowie w oddali:

Jakubów i Masyw Ślęży:

Wielka Sowa groźna i majestatyczna, straszy zimą:

Na prawdę ładnie: