Info
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj4 - 0
- 2026, Kwiecień1 - 0
- 2026, Marzec2 - 0
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień4 - 0
- 2025, Sierpień3 - 0
- 2025, Lipiec3 - 0
- 2025, Maj1 - 0
- 2025, Kwiecień3 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2024, Listopad1 - 0
- 2024, Październik3 - 0
- 2024, Wrzesień2 - 0
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec2 - 0
- 2024, Maj6 - 0
- 2024, Kwiecień3 - 0
- 2024, Marzec2 - 0
- 2023, Październik4 - 0
- 2023, Wrzesień4 - 1
- 2023, Sierpień5 - 3
- 2023, Lipiec2 - 0
- 2023, Czerwiec5 - 0
- 2023, Maj7 - 0
- 2023, Kwiecień3 - 1
- 2022, Listopad2 - 0
- 2022, Październik6 - 0
- 2022, Wrzesień5 - 0
- 2022, Sierpień5 - 0
- 2022, Lipiec5 - 0
- 2022, Czerwiec5 - 0
- 2022, Maj3 - 0
- 2022, Kwiecień4 - 1
- 2021, Październik4 - 0
- 2021, Wrzesień7 - 0
- 2021, Sierpień8 - 0
- 2021, Lipiec8 - 0
- 2021, Czerwiec5 - 0
- 2021, Maj5 - 0
- 2021, Kwiecień6 - 0
- 2021, Marzec1 - 0
- 2020, Listopad1 - 4
- 2020, Październik4 - 0
- 2020, Wrzesień7 - 2
- 2020, Sierpień8 - 0
- 2020, Lipiec8 - 6
- 2020, Czerwiec4 - 2
- 2020, Maj2 - 0
- 2020, Marzec2 - 2
- 2019, Listopad2 - 0
- 2019, Październik8 - 10
- 2019, Wrzesień3 - 1
- 2019, Lipiec9 - 5
- 2019, Czerwiec6 - 4
- 2019, Maj12 - 12
- 2019, Kwiecień7 - 3
- 2019, Marzec10 - 1
- 2019, Luty4 - 2
- 2018, Grudzień3 - 2
- 2018, Listopad8 - 7
- 2018, Październik9 - 3
- 2018, Wrzesień13 - 0
- 2018, Sierpień4 - 0
- 2018, Lipiec7 - 3
- 2018, Czerwiec14 - 7
- 2018, Maj17 - 0
- 2018, Kwiecień15 - 7
- 2018, Marzec5 - 12
- 2018, Luty3 - 13
- 2018, Styczeń3 - 11
- 2017, Grudzień1 - 9
- 2017, Listopad12 - 1
- 2017, Październik11 - 9
- 2017, Wrzesień16 - 18
- 2017, Sierpień5 - 1
- 2017, Lipiec7 - 8
- 2017, Czerwiec18 - 13
- 2017, Maj19 - 19
- 2017, Kwiecień14 - 44
- 2017, Marzec13 - 65
- 2017, Luty5 - 26
- 2016, Grudzień4 - 25
- 2016, Listopad9 - 54
- 2016, Październik11 - 47
- 2016, Wrzesień13 - 0
- 2016, Sierpień4 - 0
- 2016, Lipiec8 - 27
- 2016, Czerwiec14 - 18
- 2016, Maj8 - 2
- 2016, Kwiecień11 - 39
- 2016, Marzec7 - 3
- 2016, Luty4 - 12
- 2015, Grudzień14 - 4
- 2015, Listopad6 - 36
- 2015, Październik9 - 51
- 2015, Wrzesień14 - 124
- 2015, Sierpień8 - 66
- 2015, Lipiec15 - 16
- 2015, Czerwiec13 - 2
- 2015, Maj17 - 38
- 2015, Kwiecień17 - 0
- 2015, Marzec10 - 0
- 2015, Luty1 - 0
- 2014, Listopad5 - 0
- 2014, Październik16 - 3
- 2014, Wrzesień13 - 0
- 2014, Sierpień1 - 0
- 2014, Lipiec19 - 0
- 2014, Czerwiec14 - 2
- 2014, Maj16 - 2
- 2014, Kwiecień12 - 0
- 2014, Marzec8 - 0
- 2014, Luty1 - 0
- DST 38.00km
- Teren 13.90km
- Czas 02:07
- VAVG 17.95km/h
- Temperatura 9.5°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Rower marki "Yesu", czyli podświdnickie wertepy
Niedziela, 19 listopada 2017 · dodano: 21.11.2017 | Komentarze 0
Trasa_Niegoszów_Wilków_Pszenno_Miłochów_Krzczonów_Boleścin_Krzyżowa_Opoczka
_Burkatów_Witoszów Dln._Słotwina
Wychodzę i dowiaduję się od razu jakiej marki mam rower.
Słyszę sąsiad krzyczy:
- Ale brudny rower, Jezu! (nie wiedziałem, dobrze, że sąsiad mnie uświadomił)
Powinienem po amerykańsku mu rzucić: It's not your fucking business.
Ale olewam go milcząc i jadę dalej.
Dzisiaj dwie kurtki, podwójne rękawiczki, potrójne skarpety pod Palladium, podhełmówka.
No i getry (trzydziestotrzyletnie), w końcu nakolanniki mnie nie zedrą kolan.
Nie zamarznę :{)}}}}}
Wiaterek od południa, kilka razu mi zawieje.
Przebłyski słońca, jadę.
Pętla dookoła miasta w niedzielne południe.
W Krzczonowie widzę, że nad Ślężą pada.
Góry Sowie ładnie w chmurach..
Kilka kropel przed Wzgórzem Wiatrak. Jadę zobaczyć co tam jest.
Kupa śmieci ( wzgórze wygląda na stary kamieniołom?)
Skrót z widokami do Krzyżowej.
Tu spadły ze trzy krople.
Podjazd przez wieruszowski lasek.
Wyjeżdżam z lasu i tu kolejny podmuchy wiatru i też kilka kropel deszczu.
Odbijam na skrót polny Opoczka-Burkatów.
Powrót przez Witoszów i Ametystową Drogę.
Teraz więcej przebłysków słońca w plecy.
Błoto spoko, to się dzisiaj żem nie ubabrał.
Dobijam do domu o 14:42 (temperatura 6 stopni)
o, nad Ślężą deszcz!:
znad Krzyżowej Wielka Sowa zawsze atrakcyjnie wygląda:
urokliwe Pogórze Wałbrzyskie:
ze słońcem w plecach dziarsko jadę do miasta:
- DST 36.50km
- Teren 18.20km
- Czas 02:20
- VAVG 15.64km/h
- Temperatura 10.5°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Radoń_Witosz, czyli błotne ślizgi na Pogórzu
Środa, 15 listopada 2017 · dodano: 16.11.2017 | Komentarze 1
Trasa_Słotwina_Milikowice_Mokrzeszów_Radoń_Witosz_Witoszów Grn./Dln._Słotwina
Wiaterek niezbyt silny
Trochę słońca
Zamiast Równiny - Pogórze.
W oddali widać połowę nieba w słońcu, połowę w chmurach.
Błoto Nr 1:
Się ubłociłem bardzo na mokrzeszowskim polu
teraz walka o przeskok na drugą stronę drogi krajowej 35.
Człowiek z drewnem na rowerze ze swoim łupem.
Dalej nie będzie nikogo.
Błoto nr 2:
Pod Radoniem
Najpierw lewy bucik, za chwilę prawy ląduje w błocie.
Dojeżdżam do lasu i skręcam w lewo, podjazd w błotnej mazi.
Krótki, a za chwilę trawiasta nawierzchnia w lesie.
I znowu słońce.
Kierunek Lubiechów.
Zjazd przez troy szlakiem czerwonym rowerowym Dookoła Wałbrzychów.
A teraz z cyklu "Rozmowy o niczym" w Lubiechowie:
Kobieta w aucie, piskliwym głosem:
- Proszę Pana, gdzie jest 13?
Coolarz z Brodą:
- Trudno powiedzieć, Tylko przejeżdżam tędy .
Teraz autostradą leśną w stronę Witosza.
Ustępuję miejsca traktoro-koparce.
Jadę i nagle coś mi mówi skręć w tę dróżkę w prawo
Na początku sceptycznie, zobaczę co jest za zakrętem i zaraz wrócę.
A niech to, ryzykuję i jadę. Stara zasada coolarska, jak już wjechałeś między wrony to nie wracaj.
Liści sporo, trochę zryte przez dziczki.
Po drodze burza mózgów, gdzie wyjadę.
Łagodny podjazd.
Moje podejrzenia się sprawdziły.
Przed paśnikiem odbijam w prawo (był też wariant w lewo, zbadam go jeszcze)
Wyjeżdżam nad Pogorzałą dróżką,która biegnie wzdłuż lasu i 100 razy ją jadąc dołem widziałem
Teraz już wiem! To było tylko 1600 metrów.
Krotka przerw na batonik.
Szkła od okularów nie jadę szukać ;{)}}}}}.
WIaterek zawiewa, kierunek Witosz.
Błoto nr 3
Przed Witoszem.
Jak by nie było tych maszyn, to dróżki były ny OK, A tak kąp się w tej mazi, coolarzu.
Teraz zjazd przez drogę mchu bez paproci.
Jadę uważnie po tym kobiercu, bo koleiny, bo konary, bo kamienie.
Zryte dróżki przez dziki czy maszyny?
Błoto nr 4
Zjazd w stronę Witoszowa Grn.
Ogarniam trochę buty i rower z błota.
Ktoś idzie szlakiem Ułanów od Daisy.
Może jest z 5 stopni, ubieram podhełmówkę i mogę się spuszczać z gór.
Trzynastokilometrowa pętla przez Pogórze. Teraz trochę asfaltu przez wieś.
Jeszcze odbijam na polny skrót Ametystową Drogą do Słotwiny.
Pokaz chmur.
W domu jestem 16:15 (temperatura w mieście 7 stopni).
Przykładowe błoto od ponurej strony życia pod Radoniem:
Radoń od słonecznej strony życia:
Pierwszy raz jadę tędy. Nowa dróżka. Polecam!:
Zaraz dojadę do trasy Dookoła Wałbrzycha:
O, nawet Sowy widać!:
Widok na Witoszów z Ametystowej Drogi:
- DST 40.00km
- Teren 12.60km
- Czas 02:37
- VAVG 15.29km/h
- Temperatura 9.5°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Góry Sowie, czyli na Wielkiej Sowie śnieg
Niedziela, 12 listopada 2017 · dodano: 12.11.2017 | Komentarze 0
Trasa_Opoczka_Wieruszów_Bojanice_Dębniak_Wysoka Droga_Cerekwica_Waga_Fregata_Tama_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.
wiaterek silniejszy niż wczoraj
wypadek na skrzyżowaniu...
kilka minut zanim dojechałem do skrzyżowania
potem na wiadukcie lisie flaki
badam dróżkę od Bojanic w stronę Lutomi
przede mną podjazd w nieznane
na początku super, potem będzie coraz gorzej
dróżka równa,
przy pierwszej polanie oglądam przez lunetę Skytower, na linii Wzgórz Kiełczyńskich
przecinam szlak czerwony pieszy, nie dziękuję
prosto, jeszcze sporo podjazdu (około 2.5 km)
mijam po prawej Dębniak (453 m)
potem przybędzie liści
aż dojadę do wyrębów
i błota
mimo to brnę dalej,
gdzie wyjadę, to się okaże.
docieram do Wzgórza (516 m)
są inne dróżki ale odbijam w lewo
(tutaj byłem gdzieś w pobliżu 2 lata temu, meandrowałem od drugiej strony)
wyłaniam się z lasu, pojawia się ośnieżona Sowa i wysokogórskie łąki
tzw. Wysoka Droga
tu nigdy nie byłem
no to kombinuję:
raz w prawo, raz w lewo
Motocrossista jedzie z przeciwnej strony, czyli od dołu przyjechał
w końcu widzę dwoje piechurów
pytam się o drogę
miły Pan wyjaśnia warianty wydostania się stamtąd
pokazuje w oddali ambonę, w której stronę miałbym jechać, ale mówię, że mi ganz egal,
to opowiada o buku kanciarzy, który dobrze znam
jedyny zonk to może być ogrodzenie tuż przy czerwonym szlaku MTB
na Cerekwicy (562 m) uspokaja mnie, że można otworzyć
podjazd niezły po tych łąkach
ryzykuję
skoro motor przejechał i ja też przejadę.
docieram do lasu - bramka otwarta...
i tu słońce się kryje i już robi się ponuro
teraz zjadę w końcu do Fregaty karkołomnym odcinkiem spod przełęczy pod Wagą (494 m)
Jadę z 50 metrów dalej prawdziwy hardcore, więc złażę z rowerem w stronę Fregaty
w pewnym momencie się poślizgnąłem (i zgubiłem prawe szkło od okularów, ale dopiero spostrzegę przy tamie.
to teraz mam komplet, lewe szkło czarne, prawe żółte..
(powrót 15:44, temperatura 5 stopni)
Kierunek - Góry Sowie:
Wzgórze Popiel i SLęża:
Wieruszów i Masyw Ślęży:
Wzgórza Bielawskie i Niemczańskie:
Moje tegoroczne odkrycie. Przez polną dróżkę ku Lutomi:
Ale tym razem przez góry i lasy:
Początek podjazdu za Bojanowicami. Byłem tu tydzień, ale zaraz zjechałem nazad:
Dzisiaj zbadam tę dróżkę. Mała górka, a widoki świetne:
Podjazd umiarkowany przez las, a teraz w dół:
Kiedyś ten hardcore w dół zaliczę. Wydaje mi się, że da się dojechać do drogi pożarowej nr 12 z Bojanic:
W oddali Świdnica, to się nie spodziewałem żadnych widoków w tym miejscu:
Wyłaniam się z dzikiego lasu na te łąki. Teraz sobie pojeżdżę w tę i we w tę: 
Pierwszy skręt w lewo. Za kilka minut będę jechać drugi raz:
Na Wielkiej Sowie śnieg:
Teraz w tę i we w tę:
Wysoka Droga, bardzo widokowa. Widać z niej Kotlinę Dzierżoniowską i Wzgórza Niemczańsko-Strzelińskie:
Powtórka podjazdu:
W tyle Ślęża, przede mną Cerekwica i ogrodzenie?:
W dole Michałkowa, w oddali Wysokie Lipy:
Marsz w stronę Fregaty:
Jesień nad Jeziorem:
- DST 28.70km
- Teren 12.30km
- Czas 02:07
- VAVG 13.56km/h
- Temperatura 9.5°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Nowe dróżki na Pogórzu
Sobota, 11 listopada 2017 · dodano: 11.11.2017 | Komentarze 0
Trasa_Słotwina_Witoszów Dln_Pogórze Wałbrzyskie_Bystrzyca Dln.
Wiater nie tak silny jak wczoraj.
Skrót prze Ametystową Drogę do Witoszowa.
Potem w stronę lasu poniżej platformy widokowej.
Po drodze dużo zawalidróg, a niektóre konary dosłownie wiszą na włosku...
Dobijam do drogi, na Modliszów, a tu deszcz. Nic to - jadę. Słabo pada, mam dwie kurtki, więc spoko
10 minut i przestało.
Mam podjazd to odczuwam ze 30 stopni.
Nawet słońce się pojawia.
Teraz kombinuję jaką dróżkę w nieznane wybrać.
Pierwsza w lewo, sporo liści, intuicja mówi nie.
Docieram do kolejnej, tu w lewo, skrót do czerwonego szlaku, ale znowu odbija w lewo w nieznane,.
Dróżka super (jeśli chodzi o jakość). Prowadzi mnie przed siebie. Potem osiągam szczyt i za chwilę zjazd w słońcu, z daleka przebija Świdnica i Masyw Ślęży. Zjazd nie taki ostry, ale nawierzchnia dróżki świetna.
Jedna zawalidroga. Wyjeżdżam (ku memu zdziwieniu) bliżej Bystrzycy Górnej...
Nic to. Dodaję do ulubionych!
Teraz wiem jak dojechać do B. G. omijając asfalty.
Kiedyś się wybiorę w przeciwną stronę.
Teraz skrajem pogórza w lewo. Jechałem we wrześniu, zbadam dróżki w stronę lasu.
Dojeżdżam do pierwszego rozwidlenia.
Znowu w lewo i jadę pod górę, Tutaj więcej błota. zupy błotnej wiatrołomów, czy ściętych ręką służb leśniczych.
400 metrów w górę. Zawalidroga potężna, nie ma jak ominąć, a taszczyć roweru pod górę nie będę.
Nazad.
Dojeżdżam do kolejnej dróżki.
Tutaj hardcore.
900 merów w górę. Przebijanie się przez krzaczory, bo są jakby trzy warianty dróżki.
Docieram so ruczaju i tutaj zawalidrogi straszne - już mi się nie chce pchać i taszczyć rower w górę.
Wracam na skraj lasu i dojeżdżam do drogi na Bystrzycę Dolną.
O, znowu wiaterek.
Teraz szybko w stronę miasta.
Udane Święto!
Jest ładnie, wiaterek i słoneczko. Chce się jechać:
Skrót do lasu:
Tu już przestało padać Jesienne klimaty
Nowa dróżka. Wyszło słoneczko. Jestem oczarowany tą dróżką. Polecam:


Tylko te zawalidrogi przeszkadzały, po za tym w porządku:
Widoki bezapelacyjnie zawodowe:
Widok na Świdnicę:
Widok na Burkatów:
W tle Masyw Ślęży:
Koniec tej nowej dla mnie dróżki:
Koniec podjazdu, dalej się nie da. Dzisiaj to utrapienie te wyręby:
Kościół w Bystrzycy Dolnej na tle Masywu Ślęży:
I wiaterek przypomniał o sobie, ale mam w plecy i zasuwam szybko:
- DST 23.50km
- Teren 11.10km
- Czas 01:33
- VAVG 15.16km/h
- Temperatura 10.5°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Morderczy wicherek na Równinie
Piątek, 10 listopada 2017 · dodano: 10.11.2017 | Komentarze 0
Trasa_Zawiszów_Bagieniec_Bolesławice_Stary Jaworów_Witków_Milikowice_Słotwina
Wiatr, wiatr, wiatr i wiatr.
Tym razem od południa.
Pół dystansu po wertepach.
Dopiero od Milikowic w dół trochę przyjemności z jazdy, a tak walka z wichrem i silnymi podmuchami.
Zmęczyło mnie gorzej niż jazda górska. 




- DST 46.00km
- Teren 14.10km
- Czas 03:00
- VAVG 15.33km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedzielny rajd po Górach Czarnych.
Niedziela, 5 listopada 2017 · dodano: 05.11.2017 | Komentarze 0
Trasa_Słotwina_Witoszów Dln._Złoty Las_Zagórze_Niedźwiedzica_Lubachów_Bystrzyca Grn,_Burkatów_Bystrzyca Dln.
Dzisiaj alternatywną drogą do Zagórza Śl.
Wiaterek, słońce trochę w mleku.
Potem nie będzie wiaterku.
Więcej chmur i dopiero ładnie będzie przed Palczykiem słonecznie i bezwietrznie
Skrót do Witoszowa przez słotwińskie pola i wyjazd pod kościołem.
Teraz na Złoty Las.
Pierwszy podjazd w stronę ławeczek.
Po drodze 4 odważnych kolarzy i trochę pieszych turystów.
Chwila przerwy przy ławeczkach.
Drugi podjazd na Przełęcz Krzyż.
Tutaj już nie ma kolarzy, turystów trochę jest.
Tu zaszła zmiana:
postawiono dwa stoliki i przy każdym po 2 ławeczki, bliźniacze do tych wcześniejszych,
ładne.
Tylko już śmieci walają się...
Teraz na Zagórze.
Zawalidrogi...
Trzeci podjazd na Klimek
i do polanki pod Klasztorzyskiem.
Tutaj już nie ma nikogo.
Teraz na Niedźwiedzicę.
Zjazd w lewo szeroką i równą drogą, gdy się kończy, a zaczyna błoto,
leżę na błocie.
Przed Niedźwiedzicą silne porywy.
No to na dzisiaj wystarczy podjazdów.
Jeszcze rzut oka na zamek i
runda przez jezioro i do domu.
W Bystrzycy Grn, kolarzowi przede mną zwiewa czapeczkę w kolorze jagodowym.
Zamglone Sowy:
Tam jadę:
Tam byłem jeszcze przed chwilą:
Nowe ławeczki na Przełęczy Krzyż i czas na niedzielny obiad, czyli buły dwie:
Widok na zamek i Góry Sowie:
JEDZIE ROWER BRZĘCZĄ SZPRYCHY NA LICZNIKU 4 DYCHY

Widok w stronę Wielkiej Sowy:
Najtrudniejszy podjazd na trasie MP już za mną, Dwa razy stawałem, raz bo jakaś kobieta w aucie szuka tutaj drogi do
zamku...
Skrót do Niedźwiedzicy z super widokami...:
...na Zamek Grodno..:
... Wielką Niedźwiedzicę i Góry Sowie:
Zachód nad Jeziorem:
- DST 46.70km
- Teren 24.70km
- Czas 02:56
- VAVG 15.92km/h
- Temperatura 14.5°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Góry Sowie_Padolin w nowej odsłonie
Sobota, 4 listopada 2017 · dodano: 04.11.2017 | Komentarze 0
Trasa_Makowice_Krzyżowa_Wieruszów_Lutomia Mała_Lutomia_Stachowiczki_Stachowice_Padolin_Lutomia Górna_Bojanice_Opoczka
Idealny dzień na harce w terenie.
Wiaterek miejscami się pojawiał,
Rajd po polnych i górskich dróżkach.
Dzisiaj Superdry JPN.
Słoneczko i lepiej niż wczoraj.
Kierunek Lutomia / Padolin.
Będę szukał drogi od Stachowic do góry na Padolin.
Tydzień studiowania Gógel maps.
Kibice półmaratonu maja w d. czy stoją na drodze rowerowej....
Od razu skręcam na Makowice i do Krzyżowej jadę dołem przez las, ale gubię dróżkę i zasuwam polem, potem przez rów się przebijam do drogi.
Dalej Na Wieruszów i Lutomię Małą.
W Lutomi za kościołem skręcam na polną drogę i już asfaltów przede mną nie będzie.
Jak zapamiętałem z Gógle maps za ostatnim budynkiem w Stachowicach w prawo.
Wiatru już nie ma.
Docieram do lasu i przede mną dojazd pożarowy 13.
Jeszcze tylko zbadam dróżkę w lewo do strumyka (rzeczka Bełcząca) i zaraz wracam i podjazd w stronę Padolina.
Po dwóch kilometrach droga pożarowa się kończy zaczyna się hardcore.
Jadę na wyczucie (w głowie mam obraz z Gógel).
Sunę przez Dębówkę (553 m n.p.m.).
Da się przejechać
Sukces.
Docieram do rozstaju dróg za leśniczówką Padolin, ale się zdziwiłem, bo z tej strony się nie spodziewałem.
Pochłaniam dwie buły i teraz decyduję się na zjazd w stronę drogi pożarowej tylko z innej strony.
Jadę na wyczucie, tym razem cały czas w dół więc, jedynie uważam na to co na drodze, bo kobierce z liści wszystko przykryły i miejscami hardcorowo jest.
Docieram do drogi pożarowej, bo tak miało być.
POLECAM, TYLKO DO ŚMIAŁYCH!
Teraz w dół i za chwilę w lewo w stronę Osiedla Podgórze w Lutomi.
Dalej już teren znam.
Przed Bojanicami odbijam w lewo w stronę lasu, chcę sprawdzić dokąd droga wiedzie, za polanką rozwidlenie dróg i raczej podjazd, więc już dziś mi się nie che badać dróżek.
Wracam.
W Bojanicach za przystankiem skręcam w prawo podjazd do drogi polnej Wieruszów-Opoczka (raz jechałem w przeciwną stronę)
Doganiam traktor i miałem już go wyprzedzać, ale trzymam koło. na podjeździe...
Błoto jak zwykle gratis.
A wiatr dopiero na Zawiszowie.
Kierunek Góry Sowie. Raus!:
Zwróć uwagę na te kikuty sterczące na górze:
Od Stachowic jadę tędy po raz pierwszy. Tam gdzie te kikuty, to będę je widział za chwilę trochę bliżej:
Droga fajna, ale wiem,że się skończy:
Koniec drogi pożarowej:
Teraz leśne harce w nieznane. Mapę mam w głowie, ale i tak nie wiem gdzie wyjadę:
Podjazd już mam za sobą,. Nie było tak trudno:
Są też ładne widoki, nie tylko drzewa:
Te kikuty, co widziałem z dołu:
Tego się nie spodziewałem. Leśniczówka w Padolinie:
Tak to wygląda podczas zjazdu, ale jestem rozważny i romantyczny:
Widoki ze skraju Gór Sowich:
Mój skrót Lutomia-Bojanice:
Nad Bojanicami, jeszcze wjadę w las i wracam. Zbadam innym razem:
- DST 26.60km
- Teren 12.60km
- Czas 01:44
- VAVG 15.35km/h
- Temperatura 10.5°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Błotna zupa, czyli rajd po Pogórzu
Piątek, 3 listopada 2017 · dodano: 03.11.2017 | Komentarze 0
Trasa_Słotwina_Witoszów Dln._Witoszów Grn._Chłodnik_Witoszów Grn,_Witoszów Dln._Słotwina
Pochmurno i lekki wiaterek.
Chce się jechać, chce się wyć.
Ciuszki świeżo wyprane,
Za dwie godziny z hakiem będzie na nich kupa błota.
Tradycyjny skrót do Witoszowa Ametystową Drogą.
Potem skrajem Pogórza, aż do podjazdu na Gołuch, wybieram przez chwilę drogę skrajem pola, najgorsze to rozmemłane koleiny,
ale zupa błotna dopiero przede mną. Za amboną wracam na leśną dróżkę.
Koła boksują, chlupie jak w zupie i dwa razy więcej sił na przebycie...
W tę stronę jadę po raz drugi, ale końcówkę po raz pierwszy. Jeszcze przeprawa przez dwa strumienie.
Chwila przerwy. Słońca brak, więc słaba widoczność.
Zjazd do W. G. przecinam drogę i prosto przez pola, ale też trzeba podjechać na polne wzgórze,
I w końcu wjazd na Chłodnik (370 m n.p.m.).
Zdobywam go od północy. Około 300-metrowy podjazd, nawet wymagający na ostatnich metrach.
Zjazd w stronę wsi i tradycyjny wyjazd koło pałacu.
Po drodze sprawdzam nowy boczniak, skręcam przed kościołem i skrót do drogi Witoszów-Komorów.
Tutaj nowość, przecinam drogę i
wynajduję nowy skrót i wracam przez słotwińskie pola.
O błocie, co tu mówić - super!
Ponad 12 km po błotnych wertepach.
P O L E C A M !
Mój ulubiony skrót do Witoszowa, w tle Pogórze i Góry Sowie:
Skrajem Pogórza będę dziś zasuwał. Widok na Gołuch i Mrowinę:
Wariant kiepski, po po koleinach traktorowych:
Fragment błotnej zupy, bardzo podmokłej:
Witoszów, a w oddali Wzgórza Strzegomskie:
Świdnica i Masyw Ślęży:
Stamtąd jadę. Po prawej Gołuch, w dole Witoszów:
Chłodnik. Wygląda niepozornie, ale podjazd całkiem, całkiem:
Końcówka podjazdu na Chłodnik:
I Chłodnik już z drugiej strony:
Widoki na Witoszów,Świdnicę i Ślężę:
Skrót polny do Słotwiny:
- DST 9.10km
- Teren 1.60km
- Czas 00:30
- VAVG 18.20km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Listopadowy Lincolning
Czwartek, 2 listopada 2017 · dodano: 02.11.2017 | Komentarze 0
Najpierw na zakupy do świątyni handlu.
A potem krótka jazda pod miastem.
Między jedenastą a dwunastą.
Rozgrzewka przed weekendem.
Pochmurno i wiaterek silny południowy.
Mam w plecy.
Zaliczam wieś Zawiszów.
A teraz pod wiatr.
Zawalidroga:
O, pociąg!:
Potok Jabłoniec, w oddali Chełmiec:
Przystanek Zawiszów:
- DST 48.10km
- Teren 12.50km
- Czas 03:15
- VAVG 14.80km/h
- Temperatura 19.5°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Góry Sowie_Michałkowa, Glinno i nowe dróżki
Środa, 25 października 2017 · dodano: 26.10.2017 | Komentarze 0
Trasa_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Tama_Michałkowa_Glinno_Kroacka Studzienka_Lutomia Górna_Bojanice_Opoczka
Koniec sezonu pogodowego, trzeba jakimś akcentem uczcić przekroczenie dziś w tym sezonie 4500 km.
Wyjazd: 14:04
Nieśpieszna jazda. Pogoda wyśmienita na Równinie, trochę wiaterek, ale nie przeszkadza, pochmurno i słońce się zza chmur przebija.
Do tamy dobijam o 15:00
Po drodze z 2 rowerzystów, a od jeziora w górę do Glinna - nikogo, tym bardziej w dzikich terenach górsko-
leśnych... Chyba pogoda jest do bani...
W Michałkowej wiaterek też miejscami będzie.
Przystanek Michałkowa.
Teraz w lewo ulicą Wiejską koło kościoła.
Miałem skręcić w dróżkę kilkaset metrów za kościołem (ale nie dziś).
Dobijam do góry.
Tutaj zupełnie inne warunki.
Porywisty wiatr, aż mnie rowerem rzuca,,
góry w chmurach...
Zjeżdżam w stronę kościoła w Glinnie (539), po lewej wypatruję, gdzie biegnie żółty szlak pieszy.
Tu na dole wiaterek cichnie.
Ale decyduję się na podjazd w stronę polanki pod Kokotem (gdzie biegnie czerwony szlak pieszy od Kuźnicy).
Dojeżdżam do boczniaka, skręcam w lewo i za chwilę od razu w lewo mijam dwa domy i już zaczyna się polna dróżka i podjazd.
15:55.
Na zdjęciu widać super kamienistą dróżkę jak na Wielkiej Sowie, z Glinna w stronę Kroackiej Studzienki
Podjazd średniej trudności, ale błoto koła boksują i potem kamienie wybijają z rytmu.
Ale się dało zajechać. Robię przystanki na sesję foto, bo pierwszy raz jadę i jest tak romantycznie.
Polecam!
Po za tym ślisko, błoto, mokro, liście kryjące kamienie
i koła boksują.
Na lewo Osiny (667), prosto Kokot (775), na prawo Ostrzew (716)
16;10: jestem na górze (6506 m n.p.m.), najwyższy dziś punkt rajdu.
Tu znowu wieje
Decyzja powrotu przez Kroacką....
Ale przed tym jednak badam żółty szlak pieszy, jadę około 500 metrów,
Będę miał na uwadze ten skrót do/z Glinna.
Wracam, kierunek Studzienka.
I znowu kamienie, liście, mokro, ślisko i błotnisko
Tutaj odcinek od Studzienki w dół do skrzyżowania z Piwną Drogą z Jaworowej Polany zaliczam po raz pierwszy.
Błoto pryska od stóp do pyska.
Skrót koło leśniczówki (czerwonym szlakiem pieszym).
Po drodze oczywiście nie było nikogo.
Lutomia Górna (324), ogarniam trochę błoto z SuperdryJPN i okularów i teraz malowniczym trzykilometrowym
polnym skrótem do Bojanic.
O, sarna wyskoczyła przez dróżkę.
A dalej kolejne dwie ...
Tutaj tylko kobieta z dwoma szczekającymi Golden Retrieverami...
Ale nie gryzły.
Powrót:18:00 (15 stopni)
Znowu nie widać Sowy:
Ale po drodze mamy przebłyski słońca:
Jezioro w jesiennej krasie:
Dzisiaj w lewo:
Dobrze, że jest napis... he,he:
Urokliwe:
Stąd widać górki za kościołem. Tam zamierzałem jechać, ale zmienię za chwilę zdanie:
I tutaj też widać. U góry biegnie czerwony szlak Strefa Sudety MTB:
Zasada nr 199, rzuć okiem za siebie:
A tu już niczego nie widać i te porywy wiatru rzucają rowerem:
A gdzie Wielka Sowa?:
A teraz relacja z nowej dróżki, która okazała się przejezdna i od razu dodałem do ulubionych.
Zamiast tarabanić się do końca Glinna i przez Kuźnicę, można skrócić tędy drogę do Padolina i Kroackiej Studzienki:

Ostrzew:





I koniec podjazdu:
Tu kolejny skrót (żółty szlak pieszy do Glinna):. Dalej nie jadę, wracam w stronę Studzienki. Wypróbuję na wiosnę:
Kroacka Studzienka. Teraz zjazd do Piwnej Drogi:
Już w Lutomi Górnej. Chwila asfaltu i dalej w teren:
Malowniczy skrót do Bojanic, dla miłośników wertepów - POLECAM!
Teren pofałdowany, fajnie jest:
I widoki na Masyw Ślęży:
Zachód niebawem, ale przed zmrokiem zdążę: