Info
Suma podjazdów to 100854 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj4 - 0
- 2026, Kwiecień1 - 0
- 2026, Marzec2 - 0
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień4 - 0
- 2025, Sierpień3 - 0
- 2025, Lipiec3 - 0
- 2025, Maj1 - 0
- 2025, Kwiecień3 - 0
- 2025, Marzec6 - 0
- 2024, Listopad1 - 0
- 2024, Październik3 - 0
- 2024, Wrzesień2 - 0
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec2 - 0
- 2024, Maj6 - 0
- 2024, Kwiecień3 - 0
- 2024, Marzec2 - 0
- 2023, Październik4 - 0
- 2023, Wrzesień4 - 1
- 2023, Sierpień5 - 3
- 2023, Lipiec2 - 0
- 2023, Czerwiec5 - 0
- 2023, Maj7 - 0
- 2023, Kwiecień3 - 1
- 2022, Listopad2 - 0
- 2022, Październik6 - 0
- 2022, Wrzesień5 - 0
- 2022, Sierpień5 - 0
- 2022, Lipiec5 - 0
- 2022, Czerwiec5 - 0
- 2022, Maj3 - 0
- 2022, Kwiecień4 - 1
- 2021, Październik4 - 0
- 2021, Wrzesień7 - 0
- 2021, Sierpień8 - 0
- 2021, Lipiec8 - 0
- 2021, Czerwiec5 - 0
- 2021, Maj5 - 0
- 2021, Kwiecień6 - 0
- 2021, Marzec1 - 0
- 2020, Listopad1 - 4
- 2020, Październik4 - 0
- 2020, Wrzesień7 - 2
- 2020, Sierpień8 - 0
- 2020, Lipiec8 - 6
- 2020, Czerwiec4 - 2
- 2020, Maj2 - 0
- 2020, Marzec2 - 2
- 2019, Listopad2 - 0
- 2019, Październik8 - 10
- 2019, Wrzesień3 - 1
- 2019, Lipiec9 - 5
- 2019, Czerwiec6 - 4
- 2019, Maj12 - 12
- 2019, Kwiecień7 - 3
- 2019, Marzec10 - 1
- 2019, Luty4 - 2
- 2018, Grudzień3 - 2
- 2018, Listopad8 - 7
- 2018, Październik9 - 3
- 2018, Wrzesień13 - 0
- 2018, Sierpień4 - 0
- 2018, Lipiec7 - 3
- 2018, Czerwiec14 - 7
- 2018, Maj17 - 0
- 2018, Kwiecień15 - 7
- 2018, Marzec5 - 12
- 2018, Luty3 - 13
- 2018, Styczeń3 - 11
- 2017, Grudzień1 - 9
- 2017, Listopad12 - 1
- 2017, Październik11 - 9
- 2017, Wrzesień16 - 18
- 2017, Sierpień5 - 1
- 2017, Lipiec7 - 8
- 2017, Czerwiec18 - 13
- 2017, Maj19 - 19
- 2017, Kwiecień14 - 44
- 2017, Marzec13 - 65
- 2017, Luty5 - 26
- 2016, Grudzień4 - 25
- 2016, Listopad9 - 54
- 2016, Październik11 - 47
- 2016, Wrzesień13 - 0
- 2016, Sierpień4 - 0
- 2016, Lipiec8 - 27
- 2016, Czerwiec14 - 18
- 2016, Maj8 - 2
- 2016, Kwiecień11 - 39
- 2016, Marzec7 - 3
- 2016, Luty4 - 12
- 2015, Grudzień14 - 4
- 2015, Listopad6 - 36
- 2015, Październik9 - 51
- 2015, Wrzesień14 - 124
- 2015, Sierpień8 - 66
- 2015, Lipiec15 - 16
- 2015, Czerwiec13 - 2
- 2015, Maj17 - 38
- 2015, Kwiecień17 - 0
- 2015, Marzec10 - 0
- 2015, Luty1 - 0
- 2014, Listopad5 - 0
- 2014, Październik16 - 3
- 2014, Wrzesień13 - 0
- 2014, Sierpień1 - 0
- 2014, Lipiec19 - 0
- 2014, Czerwiec14 - 2
- 2014, Maj16 - 2
- 2014, Kwiecień12 - 0
- 2014, Marzec8 - 0
- 2014, Luty1 - 0
- DST 32.50km
- Teren 16.50km
- Czas 02:20
- VAVG 13.93km/h
- Temperatura 22.5°C
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Jakiś gość jedzie. Olaf Ludwig...
Sobota, 13 października 2018 · dodano: 13.10.2018 | Komentarze 0
Trasa_Słotwina_Witoszów Dolny/Górny_Sowina_Jeziorko Daisy_Lubiechów_Radoń_Mokrzeszów_Komorów_Słotwina
znowu świetna pogoda
ani jednej chmurki
na początku słyszę następujący dialog 2 gości stojących w krzakach za supermarketem, raczących się złotym napojem:
- Jakiś gość jedzie.
- Olaf Ludwig...
mijam ich bez komentarza z mojej strony
(bo mam białą koszulkę lidera detalu?)
tradycyjne polne objazdy Witoszowa
babie lato, znowu te nitki się czepiają
kierunek Daisy przez Sowinę
owady dają się w znak
sobota - kręcą się ludzie
jak mało wody w jeziorze
5 minutowy postój i jazda
zielonym szlakiem wyjeżdżam z lasu
anomalia grawitacyjna
droga wiedzie w dół, potem w górę
szybko nie jadę mimo to pod górę bez pedałowania wjeżdżam potem
odbijam na Radoń
słyszę strzał
zjazd w stronę Lubiechowa
podbijam w prawo i kolejny strzał
tym razem kapeć.
na szczęście nie trzeba niczego szukać z koła sterczy:
5 cm gwóźdź (rzucają
ci te gwoździe ci zawistnicy pod koła)
pierwszy raz w życiu coś takiego (i trzynastego)
tylko na filmach widziałem (Ci wspaniali cykliści, na swych wspaniałych maszynach)
dochodzę do asfaltu przed przejazdem
przerwa na koło 40 minut
na szczęście mam dętkę (ostatnią z zapasu) po to się wozi te dwa plecaki na wszelki wypadek
w między czasie 3 pociągi
gwóźdź biorę ze sobą - inni na nim dętki już nie przebiją
wracam przez Radoń - odbijam w prawo na Mokrzeszów, potem
ścieżka wpada w gospodarstwo, więc zasuwam polem do innej dróżki
koło kopalni,
polnymi drogami (teren znam więc szybko pójdzie)
kierunek Komorów
4 sarny przelatują przede mną (w bezpiecznej odległości)
docieram do drogi asfaltowej koło Wzgórza Ernesta
tutaj wiaterek, ale nie przeszkadza.
rogal już na niebie
się ściemnia
byleby do Słotwiny
Ametystowa Droga:
Latnia aura:

Tam jadę. Góra po prawej to Sowina:
Widok na Świdnicę, Witoszów i Ślężę:
Był Słoneczny patrol. Jest Słoneczny podjazd:
Sowina tuz, tuż:
Stare, znajome widoczki:

Daisy na diecie:
Na tej drodze jest ta anomalia:
Widać wieżowce w Świdnicy:
Jechałem tą boczną z lewej:
Z tej ambony chyba ktoś strzelił:

Rzucają gwoździe na drogi leśne, rzucają śmieci po rowach i lasach - masakra:
Najważniejszy spokój:
Bogactwo przewozów kolejowych:

Wieczorne widoki na Równinę i Masyw Ślęży:
Teraz nowy skró:
Jechałem po świeżo obsianym oziminą:
Skrót na Komorów. Pod lasem będą 4 sarny: Tu się nieźle zasuwa:
O już noc nadchodzi:
- DST 48.70km
- Teren 34.40km
- Czas 02:57
- VAVG 16.51km/h
- Temperatura 24.0°C
- Podjazdy 347m
- Sprzęt Lincoln
- Aktywność Jazda na rowerze
Łupela_granitowym szlakiem
Piątek, 12 października 2018 · dodano: 13.10.2018 | Komentarze 0
Trasa_Zawiszów_Bagieniec_Nowice_Jaworzyna Sląska_Czechy_Skarżyce_Łupela_Jaroszów_Mikoszowa
_Łażany_Piotrowice Świdnickie_Nowice_Bolesławice_Zawiszów
wychodzę przed południem
+21 C w cieniu
lato w październiku
motylki
insekty
skąpo odziany
wiaterek letni mam w plecy
aura idealna
do Jaworzyny po wertepach.
na drodze z Nowic - tu zaszła zmiana - budują ścieżkę rowerową z Jaworzyny
zmiana trasy i jadę ścieżką po drugiej stronie torów
do Czech mam wiatr w plecy i świetny asfalt
na końcu wsi duży owczarek biegnie za mną ze swą mordą
- poszedł do budy!
zaliczam polno-leśny skrót do Skarżyc
za wsią liczne pastwiska i wybiegi dla koni
zbadam Wzgórza Jaroszowskie (wschodnia część Wzgórz Strzegomskich)
nigdy tam nie byłem na rowerze
Kopalnia Granitu Morawa
przy wzgórzu Łupela 257 m n.p.m
wchodzę na chwilę na teren kopalni zobaczyć dziurę w ziemi
mijam się z ciężarówką co niemiłosiernie kurzy
podjazd skrajem lasu,
widoki
wjeżdżam do lasu próbuję kilka ścieżek
do Kościeliska nie docieram
następnym razem
zjazd na Jaroszów
dalej omijam asfalt i wieś
wyjeżdżam 1,5 km przed Mikoszową
w strona Ruska, zobaczyć kolejną dziurę Kopalnia iłów ceramiki ogniotrwałej (największe sztuczne osuwisko w południowej Polsce)
po drodze jabłoń - zbieram 3c jabłka
Las Skotnik, Wysoka 225
przez las nie jadę, choć dróżki są lepsze niż tana skraju lasu i pól...
kopalnia granodiorytu w Łażanach
teraz za wsią mam pod wiatr
ALE ZA WSIĄ TUŻ PRZED OBWODNICĄ ŻAROWA TRZEBA UWAŻAĆ NA POTĘŻNĄ DZIURĘ W MOSTKU NA STRZEGOMCE
15 km zajmie mi 1:10 h
od Piotrowic już się wlokę
dzisiejsza runda prawie 50 km w tym 34.4 km po wertepach!
temperatura tuż przed 15:30 +24 C
Kierunek Bagieniec:
Kierunek Nowice:
Budują Ci drogi rowerowe:
Czechy. Kierunek Skarżyce:
Rower odszedł do lamusa:
Końskie zagłębie:
Teraz prost. Mój debiut rowerowy. W poszukiwaniu Łupeli:
Na horyzoncie Łupela:
Jeszcze bliżej:
Zakład Górniczy Morawa III u stóp Łupeli:
Szybkie wtargnięcie na teren i szybki odwrót:
Kurzy się:
Podjazd na górkę:
Widoki z Łupeli:
Byłem tu w piątek tuż po 13:
łupela. Tam przed chwilą byłem. Jadę na Mikoszową:
Koniec skrótu z Jaroszowa. I jeszcze raz Łupela:
Widok w kierunku Ruska:
Rusko. Dziura w ziemi:
Jechałem skrajem lasu po dość zarośniętej dróżce W oddali Łupela::
Teraz ścieżka lepsza:
Zakład Górniczy Łażany. Stamtąd zjechałem:
Łażany. Pałac:
Za Łażanami:
Za Piotrowicami:
wzgórze Strzelnica na tle Ślęży:
I już tu dzisiaj byłem. Koniec pętli:
- DST 40.60km
- Teren 7.80km
- Czas 02:48
- VAVG 14.50km/h
- Temperatura 22.5°C
- Podjazdy 577m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Jesienna (ulubiona) Michałkowa
Niedziela, 7 października 2018 · dodano: 13.10.2018 | Komentarze 0
Trasa_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Tama_Michałkowa
_Boreczna_Cerekwica_Kanciarski Buk_Bystrzyca Grn_Burkatów_Bystrzyca Dln.
bardzo ładny dzień
wychodzę w ostatniej chwili
słońce jest, ale chmur coraz więcej (wiaterek słabszy aniżeli wczoraj)
Dojeżdżam do linii gór, tutaj już całkowite zachmurzenie,
przy tamie masakryczny ruch, auta stoją wszędzie, jadą we wszystkich kierunkach i zaparkować nie mogą...
kilka przebłysków słońca po drodze.
w Michałkowej tylko chmury
skręcam w ulicę Wiejską
dzisiaj koło kościoła
dalej pytam miejscowych z ciekawości o dróżkę, czy da się skrócić do góry (do czerwonego szlaku MTB)
mówią, że tek, że dawno nie byli, i że się nie da podjechać (dla laików każda górka nierealna, żeby wjechać)
ale mi się nie chce, jadę asfaltem do koników w Borecznej (jeszcze są)
tutaj nie zatrzymuję się na długo bo hula wiatr.
na Zabójczej kilka ostatnich an dziś przebłysków słońca
Im wyżej tym bardziej ponuro. wiaterek ale jadę w krótkim
na górze nie staję, dopiero w lesie przy wyrębie.tu ruch
jeden kolarz pomknął, dwoje z psem za mną goni mnie trójka kolarzy
ale ja jadę zobaczyć czy dziś otwarte te elektro_druty do Wysokiej Drogi - TAK
ale się nie decyduję i dobrze
na Cerekwicy coraz większa wycinka, że nawet teraz Świdnicę widać .
do Kanciarskiego Burkatowem (tu ostatnie przebłyski zjazd drogą pożarową z powodu hamulców raczej wolny
wyjeżdżam z lasy a tu dopiero gwiżdże, zjeżdżam w stronę domków (nowych) w Bystrzycy Górnej, ale droga nie prowadzi do Burkatowa, muszę kilkaset metrów przejechać główną drogą



















- DST 64.30km
- Teren 9.10km
- Czas 04:30
- VAVG 14.29km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 1093m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Bruner wieczorową porą, czyli Dzierżoniów-Świdnica przez Wielką Sowę
Sobota, 6 października 2018 · dodano: 14.10.2018 | Komentarze 0
Nadszedł czas jesiennych fajnych jazd
Objuczony jak andyjska lama, staruję razem z KD
Ja i Rower (i tylko trzy toboły)
Destynacja:
Dzierżoniów Kluskośląski
Start:
13:05
Plan dotrzeć w trzy godziny na szczyt.
Zanim dobrnę Pieszyc, to się namęczę z tym wiatrem
Dzisiaj zwracam uwagę na oznakowanie i tabliczki informacyjne.
Na końcu miasta:
Pieszyce 366 m n.p.m.
Po drodze będę tylko wyprzedzany przez licznych kolarzy, z których i tak 99% nie wjedzie na mą Czomolungmę
Za chwilę
Kamionki Dolne 401 m n.p.m.
Koło Muzeum na przystanku robię przerwę bułeczkową
Wjeżdżam na serpentyny
Rozdroże nad Kamionkami 570 m
kolarki mnie i kolarze wyprzedzają
jedną widzę 3 razy!
po drodze dwóch śmiałków jdeen na deskorolce, drugi na rolkach, śmigają z góry wyprzedzani przez auta
W końcu wjeżdżam w teren
przez
Śpiewak 695 m n.p.m.
Ścieżka Grabowskiego -
- tu nieźle huczą czubki drzew, wiaterek da się odczuć, ale im wyżej tym cieplej
a się rozgrzeję do +30 stopni (też kilka osób idzie w dół)
Czarny Niedźwiedź 888 m n.p.m. - nie przystaję w ogóle
wjeżdżam na zielony szlak MTB
tu nawet ruch (jeden kolarz z góry + 4 turystów)
Wielka Sover 1015 m n.p.m.
Godzina 16:05 - jestem na szczycie
słońce, ciepło bezwietrznie
tylko ten wieczny piknik, tłum i te dymy
parkuję tradycyjnie na środku
minimalna przerwa na foki i picie
i
spadam stąd
koło starego wyciągu nie ma nikogo...
a widoki po stokroć lepsze
to se zjadę do Rzeczki i odbiję na Sierpnicę
Tuz przed zjazdem za Sokołem, dwóch młodych gości na rowerach, jeden juz na górze ledwo żywy, drugi wprowadza rower pod górę...Przecież nie jest tu aż taki ostry podjazd.
Jadę asfaltem przez wieś (nigdy w dół tamtędy nie jechałem)
Sierpnica,
o, fajna wiata
to się zatrzymam
posilam się po raz kolejny
rozbijam napój z chia
dopiero teraz zakładam bluzę na wszelki wypadek
ale za chwilę się ponownie rozgrzeję
Kobylica 591 m n.p.m.
tutaj zmienili przebieg szlaku, na mapie szedł prosto, a tu po tej Kobylicy meandruje...
Za to zjazd przez las. krótki ale świetny
Jedyny minus to te 2 km przez Górną Głuszycę, z góry co prawda, ale główna droga.
Wjeżdżam na boczniak i aż do końca Olszyńca spokojne sobie popedałuję
W Zagórzu nowy most i po bruku nie ma już żadnego śladu
Wyjeżdżam z gór na Równinę,
ciepłe porywy wiatru już nie przeszkadzają.
Ciepły wieczór?
Ciepły, oj nawet bardzo.
+17 C
Po drodze już żadnych kolarzy.
Z mojej Czomolungmy dotarcie do domu zajęło mi 3 godziny
"Bądźcie czujni, bo czasami wam tylko śmignie Bruner wieczorowa porą" (Herodot)
Powrót:
19:26
Stacja Świdnica Miasto:
Stacja Dzierżoniów Śląski:
Kierunek Pieszyce. Walka z wiatrem. Ale wyprzedzam niedzielnego rowerzystę:
UFO:
Twórczość kwitnie:
Pieszyce:

Wieś nawet herb ma:
Na to się wspinam. Tutaj ruch kolarski spory. ALe niech mnie wyprzedzają:
Podjazd do Czarnego Niedźwiedzia Ścieżką Grabowskiego. Widok na Kalenicę:
I odległe równicy:
Ulubiony skrót na Czomolungmę (zielony szlak MTB(:
No to to tradycyjna fotka. Tłumy są::
Ujęcie kłamliwe. Tu są dziesiątki osób na szczycie:
A tu nie ma nikogo:
Widok na Przełęcz Sokolą:
I w drugą stronę:
Drogę do Orła budują:
Małą Sowa Nie_Dwa:
Wielka Sowa z drogi na Sierpnicę:
Pozdrowienia dla tych kolarzy, co wprowadzają rowery na górę:
Teraz w dół na Sierpnicę:

Sierpnica:
Przystanek Sierpnica. Tuż przed skrętem na Osówkę:
Miałem napój - mam obrazek:
Odbijam z asfaltu na Kobylicę. Widok na Wielką Sowę, Niczyją i Sokoła:
Szlak zielony MTB:
Tuż za Kolcami:
Panorama Głuszycy Górnej:
Za Olszyńcem, po zjechaniu z boczniaka. Ostatni przystanek na trasie. Za 1:15 h będę w domu:
Trasa_Dzierżoniów_Pieszyce_Kamionki_Kozie Siodło_Wielka Sowa_Przełęcz Sokola_Rzeczka_Sierpnica_Kolce_Głuszyca_Jedlina_Olszyniec_Jugowice_Zagórze_Lubachów_Bystrzyca Grn._Burkatów_Bystrzyca Dln.
- DST 33.10km
- Teren 16.10km
- Czas 01:50
- VAVG 18.05km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 280m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Prawdziwe babie lato (na Równinie) na Wzgórzach Imbramowickich
Piątek, 5 października 2018 · dodano: 05.10.2018 | Komentarze 0
Trasa_Niegoszów_Śmiałowice_Gołaszyce_Siedlimowice_Pożarzysko_Mrowiny_Kalno
_Wierzbna_Bagieniec_Zawiszów
znowu można wyjść w krótkich gaciach i rękawkach.
idealny dzień
wychodzę kwadrans przed 13
wiaterek, może bardziej niż delikatny, ale nie przeszkadza.
dobrze, że wjeżdżam na pola, kierunek Śmiałowice, dawno tędy nie jechałem
przez wysokie Alpy (225 m n p.m)
już na pierwszym odcinku czepiają się te białe lepkie nitki
jeszcze rzepak za Śmiałowicami zapach czuć z daleka
dopiero teraz
b a b i e l a t o w p e ł n i
motylki, bezchmurne niebo
wiosna w nozdrzach od jesiennego rzepaku
podjazd na Pożarzysko
chwila przerwy
widać Sky Tower, Jezioro Mietkowskie, przez lunetę obserwuję wieże niezliczonych kościołów
kierunek Mrowiny, zjazd (nitek ciąg dalszy, teraz jadę pod słońce)
najlepszy odcinek to Kalno-Wierzbna,
jadę pod słońce widzę te nitki, wrażenie niesamowite, są ich setki
przebijam je co chwila...
powrót z Wierzbnej koło winnicy przez Bagieniec, tutaj też nitki się czepiają, jestem cały w nitkach, nie wspominając o rowerze
Wiosna w pełni:
Pałac w Domanicach, Jezioro Mietkowskie z drogi na 
Pyszczyńska Góra:
Zaplątany w sieci:
POżarzysko:
Ciekawy kadr. Drzewa na drzewach. To Krukowa Góra:
Węże wypełzają:
-
- DST 52.30km
- Teren 23.90km
- Czas 03:33
- VAVG 14.73km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 596m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Słońce_wiatr_tajemnicze jezioro_nisko przelatujące szybowce_buszując po Grabniku_czy Sagan po raz czwarty?
Niedziela, 30 września 2018 · dodano: 01.10.2018 | Komentarze 0
Trasa_Słotwina_Milikowice_Ciernie_Świebodzice_Grabnik_Pełcznica_Książ_Lubiechów_Pogorzałą_Witoszów Kurny_Witoszów Zdolny
nie wiem jak się ubrać, zakładam tak jak wczoraj 2+1
jesiennie, raczej ciepło
SuperdryJPN na mnie
Kierunek Cieszów
wiatr mnie spowalnia
motylki jeszcze fruwają
przed Świebodzicami jak zwykle w weekend naród kolarski śmiga
coś mi się zdaje, że znów nasypali tych kamyków na Drodze Węglowej wzdłuż Cierni.
Źle się jedzie.
omijam Ciernie, a dalej też więcej tych kamyków na drodze.
docieram do tajemniczego jeziora koło lotniska
tu sie wiatr skończył
słoneczko przygrzewa
ściągam SuperdryJPN
przerwa bułeczkowa
za chwilę się nieźle rozgrzeję
tu ruch rowerowy na polnych dróżkach.
startuje aeroplan z szybowcem tuz nad głową
jeszcze go dziś dorwę
szlak niebieski rowerowy
Cieszów dziś omijam przez Grabnik
początek jak zwykle zachęcający/wymagający
wjeżdżam bez problemu
buszuję po Grabniku 425 m
na drugim rozwidleniu już zaczynają się chaszcze i zatory
to się będę przedzierał wspinał i szukał wyjścia
w końcu docieram do dróżki, wybieram jazdę w prawo, po drodze 2 odgałęzienia (kiedyś tu wrócę)
domyślam się gdzie wyjadę
docieram do polany (już tu byłem w tym sezonie)
o, jedzie rowerzysta z góry, zapytam się skąd jedzie
niestety tylko odbił z głównej drogi na chwilę i nie wie (jest tu po raz pierwszy i dróżek leśnych nie zna skąd i dokąd i po co), po za tym ma słabe opony, a moje chwali
zjazd przez lasek ku Pełcznicy
i kolejna podniebna para nade mną (udaje mi się teraz sfotografować)
potem kluczę przez Pełcznicę, by odnaleźć dróżkę po drugiej stronie i dalej ku Książowi
dzisiaj prawy wariant drogi
krótka chwila przerwy przy fontanie
i śmigam na Lubiechów
potem tradycyjnie na Pogorzałę
podziwiam widoki
zakładam SuperdryJPN
bo z góry będzie dmuchać.
Powrót:
18:53
+ 13 C
P. S.
Sagan dzisiaj zdech na trasie.
Niech żyje VALVERDE!
Dzionek pikny, ale wietrzny:
Co to do ireny nędzy jest? Jakieś słupy, a bo co?:
Już za Świebodzicami. Cel na muszce:
Dekadenckie krajobrazy:
Czas na mini piknik. Przede mną przemknęły dwie rowerzystki:
Nikogo tu nie ma, po drugiej stronie koło obelisku jedno auto:
Kierunek Cieszów i Grabnik- ten z lewej:
Teraz podjazd na Grabnik. Z tej strony po raz pierwszy:
Podmarsz, przedzieranie się walka z chaszczami, na tropie wojennej ścieżki:
Znajomy widok.
Stąd zjechałem i za kilka minut inny kolarz. Są tam dróżki niezbadane:
Panorama Cieszowa:
Kierunek Daisy Schloss:
Motylki wciąż latają:
Świebodzice, Świdnica i Masyw Ślęży:
Na Książ!:
Chwila przerwy nad Pełcznicą:

Odwrót spod Książa: 
To jest Witosz. Ale pewności nie mam. To musi być Witosz:
łaska pańska na psy na psim koni jeździ
Znowu Witosz:

Są i u nas ładne tabliczki, ale stanowczo ich za mało:
Wyżyny Pogorzały:

Alternatywa po lewej. Tu się dopiero zasuwa. Z prawej wertep + wielka kałuża:
I jeszcze rzut oka przy zjeździe do Pogorzały:
Dzisiaj wieczór ładniejszy od wczorajszego:
Bo Wars wita bio_mas:
- DST 36.00km
- Teren 15.60km
- Czas 02:30
- VAVG 14.40km/h
- Temperatura 14.5°C
- Podjazdy 446m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Podróż za dwa grosze_Wysoka Droga_elektro zasieki
Sobota, 29 września 2018 · dodano: 05.10.2018 | Komentarze 0
Trasa_Opoczka_Wieruszów_Bojanice_Góry Sowie_Lutomia Górna_Wieruszów_Opoczka
Popołudniówka w Górach Sowich
W słońcu nawet ciepło, ale ubieram długie spodnie, koszulkę z krótkim i drugą z długim rękawem _ SuperdryJPN.
Na góry i wieczór chyba wystarczy...
Wychodzę przy +14.5 C.
Znajduję dwa grosze na zjeździe przez lasek do Bojanic.
W końcu mi opłacili jazdę.
Za wsią w prawo.
Droga rozjeżdżona / rozwalona przez ciężki sprzęt.
Znam ją, ale dziś zbadam czerwony szlak na Lutomię.
Początek nawet OK.
Potem przy zjeździe już nie tak wesoło, bo wszystko co złe na drodze jest.
Przekraczam strumyk i czeka mnie podmarsz.
Przebijanie się przez wyręby i nawierzchnię zniszczoną przez ciężki sprzęt, o jakiejkolwiek drodze - zapomnij.
Ponownie widzę na górze oznakowanie, ale też się kończy, ani w lewo, ani prosto.
W lewo w dół i przez zarośla, a prosto jest droga, którą wybieram.
Nawierzchnia OK, trochę kolein i zaschniętych śladów po ciężkim sprzęcie.
Potem odbijam w lewo, dróżka spoko, zarośnięta trawą.
Docieram w końcu do Wysokiej Drogi - warto!
Teraz mam 2 warianty: pierwszy w lewo, drugi w prawo. Przede mną ambona.
Widoki kosmiczne.
Tutaj pełnia słońca i bezwietrznie.
Wszędzie te elektro_zasieki.
Najpierw zbadam pobliskie wzgórze. Czyli w prawo.
Potem wrócę i spróbuję dotrzeć do czerwonego szlaku.
Niesamowity podjazd, a raczej pomarsz. Widoki za to rekompensują ten pot.
Wracam zjazd super no_stromo.
Docieram do miejsca skąd się wyłoniłem i jadę prosto.
Przez drogę na wysokości kości kolan przeciągnięte te zasieki...
Przechodzę te olerne elektro_zasieki na drodze. Chyba mnie kopnęło z deka...
Widzę szlak, ale w tym miejscu się urywa i nie wiadomo skąd się wyłania.
Wg mapy prosto.
Oznakowanie szlaku beznadziejne
(po za tym jak jest taka totalna wycinka, to powinni zmienić jego przebieg)
Jadę pod kolejne strome wzgórze i null.
Kolejne zasieki a za nimi lasek i 3 dróżki, a oznakowań szlaku brak.
Wracam do punktu wyjścia. Stromy zjazd.
Jest dróżka w lewo docieram do lasku i tam kolejne zasieki....
Na zad, drugi podjazd, przełażę te zasieki i wybieram wariant środkowy.
Stromy zjazd.
Docieram do miejsca, w którym byłem w zeszłym roku.
Szlaku czerwonego i tak nie odnalazłem.
Spokojnie sunę podziwiając widoki.
Powrót nowym skrótem - nie jadę wzdłuż wsi, odbijam w lewo, przecinam asfaltową drogę i chwilę prosto w kierunku Lutomi Małej. ale odbijam w lewo na Wieruszów (jechałem tędy już w tym roku w przeciwną stronę).
O, jak zimno. Ubieram podchełmówkę.
Słońce już za górami.
Powrót:
19:31
Temperatura + 8 C
Aura wyjątkowo udana:
Makowice, Wzgórze Popiel i Ślęża:
Wieruszów na tle Masywu Ślęży:

To już Góry Sowie, za Bojanicami:
Widok w tył na Bojanice i Ślężę:
Rozkopali drogę, ale za to widoki ładne:
Z dołu się wyłoniłem po tej porębie:
W górę to samo:
Wysoka Droga:
Wielka Sowa z Wysokiej Drogi:
To chyba najlepszy punkt widokowy na Wysokiej Drodze. Watro się było tu tarabanić:
Wielka Sowa i te wszędobylskie elektro-zasieki:
Zdobywam tę górkę z kapitalnymi widokami:
Indiańskie obozowisko:
Podobne ujęcie, co wyżej ale teraz lecę w dół:
Tu już dzisiaj byłem. Teraz w dól ku wsi, ale jeszcze niespodziewane zasieki po drodze będą:
Kolejny pejzaż ze Ślężą:
To ostatnie znakowanie szlaku, potem szukaj wiatru w polu (jeśli nie znasz terenu):
Znowu Ślęża:
Dzisiaj zaliczę tę górkę dwa razy:
Zjazd do Lutomi:
I na skraju Gór Sowich. Znajomy widok:
W dole Lutomia, w oddali bieli się Dzierżoniów i Wzgórza Bielawsko-Strzelińskie:
Trzeba czmychać stąd przed szybko zapadającym zmrokiem:
Ten odcinek znam, kiedyś zaliczyłem od dołu:
Nie, to dopiero skraj Gór Sowich, ta gałązka:
Skrótami polnymi do Wieruszowa, tradycyjne ujęcie:
Ogólna panorama dzisiejszego terenu, po którym śmigałem. W tle Wielka Sowa:
To dymy nad wyżyną:
- DST 30.60km
- Teren 18.40km
- Czas 02:11
- VAVG 14.02km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 351m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Daysi Fantayzee
Piątek, 28 września 2018 · dodano: 28.09.2018 | Komentarze 0
Trasa_Słotwina_Witoszów Polny_Witoszów Skórny_Daisy_Mokrzeszów_Komorów_Słotwina
ciepło, +20 C (jeszcze przed południem w sandałach, bez skarpet)
dlatego krótkie spodenki, krótka koszulka
zdążyłem wyjść przed zmianą frontu atmosferycznego
ale jeszcze słońce się od czasu do czasu pokaże
...wiaterek...
kierunek - Pogórze
dzisiaj zaliczę jak najwięcej bocznych dróżek.
który to już raz Ametystową Drogą omijam Witoszów?
potem koło Centrum Sportowego w Witoszowie i polami olewam wieś
tym skrótem jadę w tę stronę po raz pierwszy, z przeciwnej już kiedyś wracałem
(o,byłem tu tydzień temu, przez chwilę jadę tą dróżką do wsi)
kilometr asfaltem w stronę pałacu i odbijam w stronę Daisy
podjazd koło sadu
wjeżdżam w Książański Parch Srajobrazowy
ulubiona dróżka
rozgrzewam się do 30 stopni
owadów trochę
napadają
odgłosy pił albo nie pił
dalej jakiś leśnik kryje się między sadzonkami + wóz terenowy
po drodze łąki śródleśne i poletka łowieckie, i gąszcze zdradzieckie
nad Jeziorko nie zjeżdżam, prosto w stronę Mokrzeszowa
a Jeziorko, było w promieniach słońca,
tak tu bywa, że chmury dookoła, a nad nim słońce świeci
wyjeżdżam z lasu, a tu silny wiatr i te zapach goowien z pól
tu jakiś kolarz nawet, ale mnie nie widzi, pomknął w stronę Lubiechowa
koło owczarni prosto, omijam wieś, mój skrót do piaskowni w Mokrzeszowie
szybki zjazd polną dróżką mimo wiatru
przecinam, DK 35, rzucam okiem na dziurę w ziemi
po lewej zabudowania wsi, chcę wyczaić skrót w stronę lasku za Komorowem.
jest - i znowu wiatr w plecy
a nawierzchnia dróżki wyjątkowo równa bez silnych wertepów, zasuwam bardzo szybko
zaliczam ją po raz pierwszy, chociaż pod tym laskiem kiedyś byłem, (są w nim dwa stawy ukryte)
potem koło stanowiska z ulami
i w lewo skręcam na starą drogę w stronę Komorowa
koło Wzgórza Ernesta mam silny wiatr w plecy,
objazd w Komorowie przez pałac (drogi budują)
na horyzoncie ciemne chmury, ale już jestem na szczęście na Równinie
w Słotwinie też walczą ze słotwińskimi błotami, budują boczniak
wiaterek silny z porywami przeszkadza
bo to była
słot wina
bardzo słot wina
gdy skręcam na Osiedle Nad Potokiem znowu wiaterek w plecy.
powrót przy +15 C
Meta:
15:23
Tradycyjny skrót Słotwina-Witoszów Ametystową Drogą:
Kolejna część skrótu w stronę kościoła:
Już po południowej stronie wsi. Kolejny skrót z malowniczymi pejzażami:

Zaraz dotrę do dróżki, gdzie byłem w zeszły piątek:
Malownicze widoki. Gdy jedziesz doliną przez wieś niczego nie widać. A naród kolarski o tym nie wie:
Ja to wiem i ty to wiesz, wiem, wiem, wiem...:
Sekretna dróżka. Tu zaczyna się Pogórze Wałbrzyskie. Tak czy inaczej i tak doprowadzi Cię do Daisy, Witosza.
Więc śmiało towarzysze, na koń:
Panoramy ze zbocza Pogórza Wałbrzyskiego są zawsze godne polecenia:
Zastanawia mnie to, że takiej tablicy nie ma na drodze nad Daisy, a jest w tym sekretnym miejscu przez nikogo nie uczęszczanym, prócz wściekłych insektów i mnie:
Już podjechałem, W oddali ledwo widoczna dziś Ślężą:
Daysi Fantayzee. Ciekawostka - zawsze skąpane w słońcu:
Wyłaniam się z lasu - od razu wiatr w gębę i zapach goowien w nozdrza:
Jęzioro Daisy. W Górach Kaczawskich to mają super oznakowanie, tylko zazdrościć!:
Koło owczarni. Widok na Równinę Świdnicką:
Skrót omijający Mokrzeszów w stronę DK 35:
Ale dziura:
Ku memu zdziwieniu, przez pół minuty nic nie jechało, nie czekałem w ogóle na przeprawę przez DK 35:

Teraz kierunek Komorów. Muszę dotrzeć do lasku i odbić w prawo:

Wszędzie dziś traktory po polach:
Prosto - Witoszów Górny. Kilka chwil temu tam byłem:
;
Rzut oka na Pogórze:
Droga Komorów- Słotwina:
Vnn Gogh tego by nie chciał malować:
Gonią mnie chmury, ale już mnie nie dogonią:
- DST 63.00km
- Teren 17.30km
- Czas 04:20
- VAVG 14.54km/h
- Temperatura 16.0°C
- Podjazdy 667m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
W krainie wygasłych wulkanów
Niedziela, 23 września 2018 · dodano: 24.09.2018 | Komentarze 0
Trasa_Jawor_Myślibórz_Rataj_Bazaltowa Góra_Kłonice_Radogost_Grobla
_Sokola_Wiadrów_Roztoka_Jugowa_Serwinów_Szymanów_Pięć Domków
_Ciernie_Milikowice_Słotwina
Dzisiaj wyjazdówka
Stacja Świdnica Miasto
Sporo ludzi na Dzierżoniów i Legnicę. Mijanka.
Cel na dziś - Jawor.
Start:
13:29
Przystanek Rynek, posilam się od razu 2 bułami.
Trochę objeżdżam uliczki, potem w kierunku zamku
Mój debiut w Krainie wygasłych wulkanów.
Droga rowerowa wydzielona z dala od szosy, po drodze przystanki rowerowe (ze trzy) do samej wsi Myślibórz. Powstała w tym roku.
Są i piesi, są i rowerzyści. Jest to "Rowerowy szlak wygasłych wulkanów" (znakowanie czerwone).
Fajna infrastruktura z myślą o ludiziach.
Tylko 5 km od Jawora - choć przeciwny wiatr mnie przeszkadza.
Plan - trzymać się czerwonego szlaku (pieszego) tzw. "Szlak krawędziowy".
Droga trochę nachylona pod górę.
Wiatr się kończy gdy wjeżdżam w Góry Kaczawskie.
A w zasadzie Pogórze Kaczawskie, Pogórze Złotoryjskie, Park Krajobrazowy "Chełmy".
Podjeżdżam w stronę parkingu przed Wąwozem myśliborskim.
Tutaj ruch, więc zostawiam to na następny raz.
Zwraca moją uwagę super oznakowanie szlaków, tabliczki, strzałki, mini drogowskazy na tak małej przestrzeni.
U nas tego nie ma.
Pierwszy podjazd.
Rataj 350 m
Małe organy myśliborskie - fajna formacja skalna. Bazaltowy czop wulkanu z widocznymi ciosami słupowymi.
Nie trzeba myśleć i wyszukiwać dróżek. Wszystko cię samo prowadzi.
Tu spotykam trójkę turystów z psem, będę ich jeszcze 2 razy dziś mijać.
Na skraju lasu punkt widokowy na Nizinę Śląską, widać Legnicę, Jawor nawet Masyw Ślęży.
Po zjechaniu z Rataja, dwoje na koniach.
Kolejny podjazd.
Bazaltowa Góra 367 m
Tu znowu oni,
przegapiają ścieżkę na szczyt.
Jadę pierwszy i docieram pod odsłonięcie bazaltów, ale wdrapuję się stromą ścieżką do punktu widokowego i oglądam bazalty z góry + zaliczam wieżę niewidokową - stan bardzo dobry, widoków null.
Tutaj z kolei mamy gołoborze peryglacjalne z bloków mioceńskich bazaltoidów.
Spada kilka kropel, a
najgorsze są te drewniane progi przy zjeździe.
Spotykam "ich" po raz trzeci, nie znaleźli drogi na Bazaltową, idą dalej czerwonym, więc mówię do zobaczenia, ale już się nie spotkamy.
Przeskakuję ulicę na drugą stronę
(omijam Grotę Pustelnika - zapomniałem, za dużo rzeczy do "zaliczenia").
Jeszcze jedna górka, chyba najcięższy podjazd.
Radogost 398 m
Kolejne powulkaniczne wzniesienie.
Z dawnego wulkanu zachowały się tylko neki, w postaci twardzieli wypełniających wnętrze krateru.
Na szczycie kolejna wieża widokowa AD 1893 - stan bardzo dobry
na szczycie podmuchy, ale warto było - widoki świetne!
Wysokość wieży 22 m, czyli jestem na 420 m n.p.m.
Jeszcze jedna buła, by przeczekać deszczyk
przestaje.
Jest jeszcze gdzieś trzecia wieża, ale nie od razu wszystko (Mściwojów).
Tym razem spotykam grupę miejscowych, czworo dorosłych i 4 dzieciaków.
Okazuje się, że to miejscowi z Grobli, którzy są tu po raz pierwszy - a ja też się chwalę, że po raz pierwszy.
Znowu zaczyna deszczyk, ale krótko,
na wszelki wypadek już się ubieram (jedynie długie spodnie zostają w plecaku)
próbuję single track, ale po chwili rezygnuję. Oni poszli tym skrótem.
Po drodze ich spotkam dwa razy (z oddali) oraz we wsi.
Mają tu trasy rowerowe (MTB) ponazywane:
- Kręta
- Bukowa
- Dębowa
- Błotny (jak w sam raz dla mnie)
Grobla
nieźle zaciągnęło się
porządnie leje, myślę sobie, że potrwa z 15 minut
skrywam sie pod bujnymi drzewami
Po kwadransie już się uspokoiło.
Tempo mam dobre - 20 km w trzy i pół godziny.
Jest 17:05. Te 40 km do domu zajmie mi jedynie 3:10,
Będzie to walka z wiatrem, deszczem i ciemnościami oraz szukaniem dróżek,
Jadę zgodnie ze szlakiem, odbijam z asfaltu w lewo, potem znowu do asfaltu i tu koło Kwietników gubię go, już nie wracam, no i dobrze, bo do rana się będę tarabanił w stronę Świn a potem Kłaczyny...)
Opuszczam zatem Góry Kaczawskie. Dojeżdżam do Sokolej.
Na pewno tu jeszcze nie raz zawitam. Choćby dla tej Błotnej trasy rowerowej.
Stąd blisko do Wiadrowa.
Już tu byłem w lipcu.
Wiater za Wiadrowem
Skrót do Roztoki na rozwidleniu za lasem w prawo.
Roztoka - błądzenie wokół pałacu. Chciałem skrótu przez pałacowy park, mam błądzenie prawie 20 minutowe po zarośniętych i zawalonych pseudo alejkach parkowych.
Wracam do punktu wyjścia, a najkrótsza droga była w lewo, w stronę stawu i kościoła.
Już zupełnie szaro
Teraz w stronę Jugowej
Przecinam drogę krajową 5
Wjeżdżam do Serwinowa
Szukam skrótu do Szymanowa - znalazłem
Szukam skrótu do Pięciu Domków - znalazłem
Miejscowy pan z 2 psami (spadł mi z nieba, we wsi ani żywej duszy) kijem, brodą i kapeluszu (kowbojskim)
potwierdza po chwilowej rozmowie, że jestem na właściwej drodze,
Prosta droga, trawiasta, ale się świetnie jedzie. Teraz już mam pełny obraz tego terenu.
Już ciemno, ale jestem twardzielem wypełniającym te polne dróżki niczym te neki wnętrze wulkanu.
Od Pięciu Domków drogi znam, więc teraz koło lotniska, przez Ciernie boczniakiem koło kościoła.
Za Milikowicami, 3 km przed miastem zaczyna się deszcz.
Nie chce przestać, trochę zmoknę.
Meta:
20:15
I tak zdążyłem przed wichurą i silnymi opadami.
Około 16 dostałem sms-a z alertem pogodowym.
"Wieczorem na południu województwa silny wiatr. Schroń się."
Mieli rację, na szczęście już siedzę i patrzę na to z okna.
Stacja Jawor:
Rynek i ratusz w Jaworze:
Droga na Myślibórz, po lewej Bazaltowa Góra, po środku Rataj:
Nigdy tu nie byłem:
Pałac w Myśliborzu oraz damy na salonach:

Podjazd w stronę "Organów" i w tył zwrot:
Ładne, masz ci babo, organy:
przy zjeździe punkt widokowy, o widać Wzgórza Strzegomskie i Masyw Ślęzy za nimi:

Teraz podjazd na Bazaltową Górę, ale w tył zwrot ,na Rataj patrz:
Kolejny punkt widokowy znad odsłonięcia bazaltów na Bazaltowej Górze. Znowu Ślęża:
Wieża na Bazaltowej Górze. Tylko 10 metrów wysokości. Widać tylko czubki drzew:
Kłonice i po raz kolejny widoki:
Radogost z wieżą. 
Na prawdę warto!:
Trasy rowerowe koło Kłonic i Grobli:
Grobla, leje jak i byk z cebra:
Po Grobli, tzn. po deszczu.Tu przegapiłem skręt szlaku. Jeszcze tylko 40 km do domu..:
Koniec Pogórza Kaczawskiego na wysokości wsi Sokola:
Wzgórza Strzegomskie, Dzierżków z drogi polnej na Roztokę:



Pałac w Roztoce:
- DST 50.60km
- Teren 5.60km
- Czas 03:20
- VAVG 15.18km/h
- Temperatura 15.0°C
- Podjazdy 544m
- Sprzęt Rambler 5.0
- Aktywność Jazda na rowerze
Jeszcze wczoraj było tak upalnie
Sobota, 22 września 2018 · dodano: 23.09.2018 | Komentarze 0
Trasa_Bystrzyca Dln._Burkatów_Bystrzyca Grn._Lubachów_Złoty Las_Dziećmorowice_Rusinowa_Podlesie_Jedlina Zdrój_Mniszy Las_Rusinowa_Kozice_Julianowy_Pogorzała_Witoszowy
Czas na Góry Czarne, miałem wrócić na Podlesie z przeciwnej strony.
wychodzę
silny wiatr, raczej zimny (10 stopni mniej niż wczoraj)
lato jeszcze
jadę ubrany na krótko
w końcu jest +20 C
pochmurno, ale jeszcze słońce się przebija
wjeżdżam w Dolinę Górnej Bystrzycy (już słońca więcej nie będzie dziś),
miejscami silnie wieje, ale na razie wytrzymuję (nieliczni rowerzyści już na zimowo ubrani)
Z Rusinowej niebieskim szlakiem do lasu, (szlak odbija w lewo na Klasztorzysko) a ja w prawo,
podjazd zachodnim skrajem Klasztorzyska w stronę Podlesia.
Krótko, ale intensywnie (tutaj błota, po wczorajszej, niespodziewanej letniej burzy i wiatru brak).
U góry we wsi przystanek przystanek Podlesie mocno wieje i raczej chłodnawo
ubieram wiatrówkę i kurtkę.
Żelaznej lipy nie chciało mi się oglądać, bo za drzewami schowana, a tu wiaterek na spocone ciało.
skrót w stronę Mniszego Lasu, zaraz za przystankiem w lewo (po raz pierwszy tędy jadę)
potem w stronę drogi na Jedlinę, przeskok przez małą kładeczkę do lasu i kolejny leśny zjazd
przed Poniatowem na polu silny dym, palą jakieś szczątki roślin, czy co, i dym leci w stronę skrótu polnego
szybka piłka i jadę skrótem w stronę Starego Julianowa i zaliczę stary skrót do drogi na Pogorzałę (wyjazd na ostrym zakręcie przy mostku.
Tutaj przypominam sobie o alternatywnej i znacznie cięższej dróżce, którą nigdy nie jechałem, szybko ją odnajduję i zjazd przez ciężkie wyboje i koleiny i inne leśne przeszkody, robi się już szarawo, więc powoli i ostrożnie spuszczam się przez las. na dole dwie dróżki się łączą, ta moja ma większe nachylenie od tej, którą już znam
w lesie wiatru nie było
Teraz trochę będzie dmuchać z górki
Wyjeżdżam z miasta w słonoczznym, choć wietrznym nastroju:
Do gór jeszcze będzie ładnie:

Borowa:
To już Góry Czarne. Mój skrót niebieskim szlakiem do Podlesia. Szerzawa:
i Klasztorzysko:
Końcówka podjazdu. Dobrze,że nie ma liści, widać te kamole:
Tam jest ta Żelazna lipa:
Przystanek ubieralnia:
Skrót polny z widokami:
Widok na Mniszy las z prawej:
Widać jak byk, ten skrót do Podlesia:
Tradycyjne miejsce odpoczynki, ale dzisiaj zimno i nie ma potrzeby:
Tym razem odbiję w lewo i odnajdę dróżkę mi nieznaną:
Zjechałem z prawej. Plecam: